"Burza" wokół jednego wpisu. Liroy: "Nie ja go napisałem". Więc kto? Przyznaje się administrator...

Cała sprawa wydawała się kuriozalna: strona na Facebooku kpiła z Piotra Liroya-Marca, a ten we wpisie zagroził prokuraturą. Jednak wokół wpisu urosła mała afera, gdy sprawę opisały media, Liroy oświadczył, że nic takiego nie napisał, a głos zabrał administrator jego fanpage'a.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Satyryczna strona na Facebooku, kpiąca tego, że Liroy zostanie posłem, pojawiła się tuż po wyborach. Na początku tygodnia na stronie pojawił się wpis z oficjalnego fanpage'a muzyka: "zgłaszam na prokuraturę istnienie tej strony jako szkalowanie posła na Sejm RP".

- Czy Liroy powinien czuć się obrażony? Nie sądzę, jeśli ma trochę poczucia humoru - mówił wtedy w rozmowie z nami twórca satyrycznej strony. Później szerzej odniósł się do sprawy w "liście otwartym do Piotra Liroya-Marca".

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że mimo zawarcia w nazwie słów 'nieoficjalny fanpage', kilka osób nie zrozumie satyry. Ale z drugiej strony - czy warto przejmować się ludźmi, którzy wierzą, że możemy wylądować na Słońcu, jeżeli tylko polecimy tam w nocy?" - czytamy w liście.

List otwarty do Piotra Liroya-Marca, posła elekta na sejm RP ósmej kadencji.Zdawaliśmy sobie sprawę, że wcześniej czy p...

Posted by Liroy poseł na Sejm VIII kadencji - nieoficjalny fanpage on  2 listopada 2015


"Pisanie ultimatum połączonego ze straszeniem więzieniem na fejsbukowym wallu w stosunku do dwóch studenciarzy, nawet naszym zdaniem jest trochę nie teges (pisownia oryginalna)", stwierdzili administratorzy strony.

Już "zupełnie poważnie" twórcy strony zwrócili uwagę, że teraz Liroy jest "demokratycznie wybranym reprezentantem narodu", co wiąże się ze znoszeniem różnych form krytyki i satyry.

"Żeby takie coś napisać..."

Do sprawy wpisu z groźbą "doniesienia na prokuraturę" sam Piotr Marzec odniósł się dwukrotnie, najpierw na swojej stronie, później w nagraniu. - Prawda jest taka, że tego posta na pewno nie napisałem ja - stwierdził Liroy. - Musiałbym być totalnie nienormalny, żeby takie posty pisać - dodał.

Kto sledzil scene polityczna ten wie, ze od wczoraj gazety, portale etc budują sobie animusz na kanwie mowiac kolokwialnie farmazonu, ktory zostal puszczony w siec prędzej niz pająk by mógł ją splątać.... Kolejne farmazony są przez nas ucinane sybciej niz zdąży internet zareagować.... Otoz moi drodzy - nikt nie bedzie nas tu bił piany i nie będzie oczerniał bo mamy wiecej rozumu i jaj niz Wy by publicznie o tym powiedziec.... Chcecie zamknąć nasze dzialania to zacznijcie jak my od podstaw... Wiele lat ciezkiej pracy kosztowalo.kazdego z nas by byc.na tym miejscu w ktorym obecnie sie znajdujemy Jesli chcesz by nikt o Tobie nie pisal to bądź NIKIM! Niech piszą - z chęcią rozliczymy kazde slowo...Z czasem każda zawistna łajza zrozumie, ze to walka z wiatrakami i chociaz nikt tu nie jest troglodytą to z checią bysmy sie nimi stali spotykajac tych "Charakternych"... Jest jednak miedzy nami WIELKA różnica - nie znizamy sie do poziomu ktory imponowal X lat temu.... Chcemy coś zmienić i jesli ktoś bedzie z Was nas powstrzymywal to zrobimy to ze zdwojoną siłą.... Bo jest nas wielu

Posted by Piotr Wiśniecki on 3 listopada 2015


"Jeżeli komukolwiek do głowy przyszła myśl, że mógłbym kiedykolwiek napisać ten szeroko omawiany post to znacie mnie BARDZO SŁABO (pisownia oryginalna)" - stwierdził z kolei w wpisie na swoim fanpage'u.

"Celowo podszyłem się pod Piotra Liroya-Marca"

Kto w takim razie napisał o "zgłaszaniu na prokuraturę"? Przyznał się do tego jeden z administratorów oficjalnego fanpage'a Liroya (który zarządza też stroną RUCH JOW Kielce).

"Celowo podszyłem się pod Piotra Liroya-Marca z pełną świadomością do kogo kieruje swój post, by pokazać, że podszywanie się pod kogoś nie jest żadną satyrą", stwierdził.

Wczoraj ukazał się w niektórych mediach artykuł na temat pewnej prowokacji wymyślonej przeze mnie. Strona Liroya ma...

Posted by RUCH JOW Kielce on  3 listopada 2015


Administrator strony Liroya skrytykował media, które - jego zdaniem - nie sprawdziły, kto w rzeczywistości jest autorem wpisu. Tyle że, wbrew temu co pisze zarządzający stroną muzyka, nikt poza administratorami nie może zobaczyć, kto jest autorem danego wpisu na stronie.

Dostało się też twórcom satyrycznego fanpage'a, którzy mieli "dać się nabrać, czym skompromitowali kompletnie, obnażając swoje prawdziwe intencje" oraz "wciągać w swoją nagonkę media".

"Niezła przysługa..."

"Administrator JOW Kielce napisał, że 'celowo podszył się pod, aby pokazać, że podszywanie nie jest żadną satyrą'. Owszem, pokazałeś co się dzieje, jeżeli podszywając się pod kogoś straszysz ludzi sądem podpisując się jego imieniem i nazwiskiem" - napisali twórcy satyrycznej strony.

"Narobiłeś Piotrowi potwornego smrodu, który MY teraz musimy czyścić a nie jesteśmy pewni, czy wystarczy nam odświeżacza. Niezła przysługa, prawdę mówiąc" - ocenili.

Wczoraj na oficjalnym fp Liroy pojawiło się sprostowanie, że to nie on, Liroy, zamieścił post domagający się usunięcia...

Posted by Liroy poseł na Sejm VIII kadencji - nieoficjalny fanpage on  3 listopada 2015


Administratorzy przeprosili Liroya za "całe zamieszanie". "Mieliśmy przez ostatnie lata wystarczająco wiele przykładów żałosnego krętactwa i festiwalu wymówek ze strony polityków, więc miło widzieć kogoś, kto się do tego nie ucieka", napisali.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!