PiS chce likwidacji gimnazjów. Czyżby już zapomniało, kto głosował za ich utworzeniem?

Jednym z priorytetów rządu PiS jest reforma oświaty, która obejmuje m.in. ?wygaszenie? gimnazjów. Problem w tym, że 17 lat temu to czołowi politycy partii głosowali za ich utworzeniem - tak, jak cały prawicowy rząd AWS.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Nie likwidacja, nie rewolucja, a "stopniowe wygaszanie" - tak PiS tłumaczy się z głośnego hasła "likwidacja gimnazjów". Bez względu na użytą terminologię nie da się jednak ukryć, że efektem zapowiadanych zmian ma być powrót do starego systemu szkolnictwa.

Prawo i Sprawiedliwość zdaje się nie pamiętać, że gimnazja w 1999 r. wprowadził rząd AWS - czyli partia, której struktury ewoluowały właśnie w PiS. Utworzenie nowego ugrupowania nie byłoby przecież możliwe bez popularności, którą Lech Kaczyński zdobył jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny w gabinecie Jerzego Buzka.

To, że ówczesna prawica poparła utworzenie gimnazjów, nie jest dla nikogo tajemnicą. Dużo ciekawsze jest to, kto z obecnych polityków PiS w 1998 roku głosował "za": a byli to m.in. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński - wynika z sejmowych protokołów.





Co z gimnazjami?

A jakie plany wobec gimnazjów ma PiS? Według projektu o zmianach w edukacji powrót do ośmioletniej podstawówki ma zakończyć się do 2026 roku.

W ośmioletnich szkołach podstawowych nowy rząd planuje wydłużenie o rok edukacji wczesnoszkolnej (w klasach 1-4 wszystkie przedmioty będą prowadzone przez jednego nauczyciela). Wydłużone będzie też liceum, które potrwa nie trzy, a cztery lata.



Reforma oświaty według PiS zakłada też m.in. odroczenie rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie (czyli zostawienie sześciolatków w przedszkolu), likwidację systemu bolońskiego, wprowadzenie wychowania patriotycznego i podwyżki dla profesorów.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!