Polański po ogłoszeniu wyroku sądu: Cieszę się, że zaufałem polskiemu wymiarowi sprawiedliwości

- Jestem bardzo szczęśliwy, że ta sprawa się kończy. To mnie kosztowało dużo wysiłku, dużo zdrowia, dużo kłopotów - dla mnie i dla mojej rodziny - mówił Roman Polański. Wcześniej krakowski sąd nie zgodził się na ekstradycję reżysera.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Sprawa jest zakończona w Polsce, mam nadzieję. Mogę przynajmniej odetchnąć. Trudno jest opowiedzieć, ile to zabiera czasu, wysiłku i energii; i jak cierpi z tego powodu moja rodzina - mówił Polański.

- Cieszę się, że zaufałem polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Nie miałem najmniejszych wątpliwości co do tego, że to się dobrze skończy - zapewnił.

"Jeżeli decyzja ma być polityczna, powinienem się obawiać"

Wcześniej reżyser został też zapytany o to, czy nie obawia się ostrych słów polskich polityków. - Mówi się, że Polański nie powinien odpowiadać za swoje czyny, ponieważ jest wybitnym reżyserem. My tę argumentację odrzucamy - mówił Jarosław Kaczyński. - Nie wolno nagradzać przestępcy za ohydne czyny - zgodził się Zbigniew Ziobro.

- To, że sobie coś ktoś gada, to nie ma żadnego związku z prawem - a przynajmniej taką mam nadzieję. Na szczęście Polska jest krajem, gdzie prawo jest niezależne - tłumaczył Polański.

- Jeżeli decyzja ma być prawna, elementy tej sprawy są tak na moją korzyść, że to nie ulega wątpliwości. Ale jeżeli decyzja ma być polityczna, powinienem się obawiać - dodał reżyser. Dlaczego? Postanowienie sądu jest nieprawomocne, prokuratura może się od niego odwołać do sądu drugiej instancji.

"Polański nie został potraktowany w szczególny sposób"

Obrońcy Polańskiego tłumaczyli, że sława ich klienta jest dla niego brzemieniem i może posłużyć do zbicia politycznego kapitału. - Na pewno to nie ułatwiało zakończenia sprawy - podkreśli.

Jeden z obrońców reżysera zaznaczył też, że w swojej historii nigdy nie miał klienta, który w podobnym przypadku byłby przesłuchiwany ponad 9 godzin. - To dowód na to, że Polański nie został potraktowany w szczególny sposób.

"O co chodzi Amerykanom z tym wnioskiem?"

Ekstradycji Polańskiego domagają się Stany Zjednoczone. W 1977 r. reżyser został uznany przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił USA, obawiając się, że sędzia nie dotrzyma warunków zawartej z nim wtedy ugody.

Krakowski sąd stwierdził, że w trakcie postępowania przed sądem w USA doszło do rażącego naruszenia prawa poprzez udział osób postronnych i naruszenia procedury. W uzasadnieniu zwrócono też uwagę, że łączny okres pozbawienia wolności Polańskiego - razem z pobytem w zakładzie karnym w USA i aresztem domowym w Szwajcarii - wyniósł równowartość 365 dni kary.

- Jest to ośmiokrotność kary według pierwszej ugody i czterokrotność późniejszej, narzuconej ugody. Pojawia się retoryczne pytanie - o co chodzi Amerykanom z tym wnioskiem o ekstradycję? Sąd racjonalnej odpowiedzi nie znajduje. Na zdrowy rozum nie ma na to dobrej odpowiedzi - mówił sędzia Dariusz Mazur, który przez ponad dwie godziny uzasadniał postanowienie sądu.

Więcej o wyroku sądu czytaj tutaj >>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!