Studenci z SGH biją się po twarzach. "Rozwijają swoją osobowość" [WIDEO]

Sala pełna młodych mężczyzn. Na wideo widać, jak obecni po kolei policzkują się nawzajem, ostatni uderza prowadzącego spotkanie. Mężczyzna w czerwonej marynarce się zatacza, ale szybko dochodzi do siebie. - Zaj***e! Pozwól sobie płynąć! - krzyczy. Skąd to nagranie? Z samej SGH.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

I tyle. Żadnego więcej wyjaśnienia, opisu ani nazwy zorganizowanego spotkania. Internauci nie zostawili na wideo suchej nitki. To, że chodzi o warszawską Szkołę Główną Handlową, zauważył jeden z komentujących. Rozpoznał wygląd sali:



Uczy, jak "być mężczyzną". I zapraszają go studenci

Faktycznie, spotkanie pokazane na wideo odbyło się 21 października w SGH. Było to spotkanie, zorganizowane przez Studenckie Koło Naukowe Rozwoju Osobistego SGH, które zaprosiło Juliana Chwalewskiego, reklamującego się jako coach - trener rozwoju osobistego.

Urodzony w Pabianicach w 1992 roku. Studiował w Łódzkiej Szkole Filmowej, z której został wyrzucony na drugim roku. Grał pomniejsze role w "Kamieniach na szaniec" i w serialu "Ojciec Mateusz". W roku 2013 roku zajął się coachingiem, używając m.in. pseudonimu Proud.

To suche fakty. Ale czym konkretnie zajmuje się Chwalewski, którego wpuszcza do swojej siedziby prestiżowa uczelnia? Jak sam się reklamuje na Facebooku, uczy mężczyzn, jak skutecznie uwodzić kobiety. Nie jest tani: za miesiąc "opieki mentorskiej" trzeba zapłacić ok. 4 tys. zł. Opinię o nim są skrajne: od bardzo negatywnych po tak pozytywne, że graniczące z kultem. Ma reputację playboya i człowieka konfliktowego.

Biznes coacha studentów SGH? Sexcamp

Jakie ma metody? Na jednym z wideo pokazuje tzw. technikę Gustawa. Polega ona na wiązaniu i biciu klienta. Ma on dzięki temu "stać się prawdziwym mężczyzną".

"To jest chore" taka jest reakcja większości, która nie doświadczyła treningu Gustawa. "Niezapomniane i zajebiste przeż...

Posted by Julian Chwalewski on  Friday, 24 July 2015


Chwalewski udziela się też w Centrum Promocji Rozwoju Osobistego ModelAlfa, które ma "leczyć" mężczyzn z kompleksów i robić z nich prawdziwych zdobywców. Cena? 15 tys. zł za czterodniowy kurs. Klienci mogą też zapisać się na obóz Sexcamp - organizowany specjalnie dla tych, "którzy chcą przeżyć przygodę życia i poznawać piękne kobiety". Na reklamie półnaga dziewczyna.

Bicie? "Pokazuje, że nie ma się czego bać"

Spytaliśmy Chwalewskiego o nagranie z SGH i o to, co w ogóle robił na tej uczelni. - Ludzie widzą wyjęty z kontekstu fragment. Nie rozumieją całości i od razu wyrabiają sobie opinię. To wideo jest tego najlepszym przykładem - tak Chwalewski komentuje w rozmowie z nami nagranie z SGH. - Zostałem zaproszony na wykład zorganizowany przez koło studenckie. Dotyczył rozwoju osobistego i przełamania własnych słabości. W ludziach jest dużo lęku. Ja próbowałem przekazać, że to lęk bezcelowy - tłumaczy.

Według niego - co mówi zupełnie na poważnie - "ćwiczenie z policzkowaniem" jest tego najlepszym przykładem: - Uderzenie w policzek zwykle nie jest bardzo bolesne. Najwyżej trochę szczypie. Jednak boimy się bólu. Ale kiedy już uderzą nas w twarz, zdajemy sobie sprawę, że nie było się czego bać.

Chwalewski opowiada też o centrum ModelAlfa, Sexcampach i obiecywaniu zakompleksionym klientom, że staną się zdobywcami: - Tak naprawdę ten wyjazd nie ma wiele wspólnego z seksualnością czy podrywem. Nie ma tam prostytutek. Wyjeżdżamy za miasto, chodzimy na imprezy. Pojawia się tam element flirtu, ale to na imprezach normalne. Chodzi o budowanie pewności siebie. Wielu mężczyzn boi się odrzucenia. Wielu z nas ma po prostu pietra. Próba uwiedzenia kobiety to tylko bardziej skomplikowana wersja ćwiczenia z policzkowaniem. Jeśli się przełamiesz, strach przed odrzuceniem zniknie. To wyzwalające uczucie.

Z jednej strony przyznaje: - Muszę zmienić strategię marketingową. Wielu ludzi ma to samo złe wrażenie, że chodzi tylko o uwodzenie i seks. Dotyczy to zwłaszcza Sexcampu. To prowokująca nazwa, trik marketingowy.

Ale zaraz dodaje: - Zawsze gdy myślę o złych opiniach, przypomina mi się cytat Floyda Mayweathera: "Nieważne, czy płacą, żeby zobaczyć, czy wygrałeś, czy przegrałeś. Przecież, ostatecznie płacą ci".

Studenci: Sytuacja wymknęła się spod kontroli

Triki są, jak widać, skuteczne, skoro złapali się na nie studenci tak renomowanej uczelni jak SGH. Co na to jej władze? Jak przyznaje w rozmowie z nami rzecznik SGH Piotr Karbowski, władze Szkoły sprawdzają sprawę Chwalewskiego: - Trwa procedura wyjaśniania zgodna z dyrektywą Ministerstwa Nauki dotyczącą postępowania dyscyplinarnego wobec studentów. Zgodnie z ustawą może trwać do sześciu tygodni, jednak sprawą zajmiemy się natychmiast.

- Spotkanie zorganizowało SKM Rozwoju Osobistego: jedno z licznych kół studenckich. Prowadzący nie jest wykładowcą uczelni. Procedura dyscyplinarna sprawdzi, czy studenci uczciwie podali program spotkania do zatwierdzenia, na ile zaproszona osoba wywiązała się z planów - wyjaśnia. Na koniec jednak przyznaje: - Studenci posypują głowę popiołem. Wyznają, że zaprosili niesprawdzoną osobę, a cała sytuacja, wedle ich słów, wymknęła się spod kontroli.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: