Sellin: "Rosja będzie pogrywać wrakiem, bo pozwolił na to polski rząd" [CYTAT DNIA]

- Rosja traktuje wrak tupolewa jako łup wojenny. Będzie sobie nim pogrywać, bo na to pozwolił polski rząd - powiedział Jarosław Sellin w Radiu ZET.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Putin się przestraszy i odda wrak? - zapytała Monika Olejnik Sellina, wskazywanego jako ministra kultury w rządzie Beaty Szydło. - Nie wiem. Putin ulega tylko presji i sile. Taką siłę trzeba wytworzyć - odpowiedział.

Sellin zapowiedział też, że Polska w sprawie wraku musi wykazać większą determinację. - Wywrzemy presję międzynarodową na Rosję, żeby zaczęła zachowywać się w tej sprawie poważnie i poważnie potraktowała państwo polskie - mówił. Dodał, że to polski rząd doprowadził do tego, że Rosja traktuje tupolewa jak łup wojenny.

Rosyjskie śledztwo przedłużone do 10 marca 2016 roku

Wczoraj władze Rosji stwierdziły, że nie oddadzą Polsce wraku, ponieważ nie jest to relikwia. - (Wrak) to nie pamiątka ani relikwia, żeby ją tak oddać, jak się zechce, lecz dowód w śledztwie - podkreśliła rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Dodała, że do zakończenia śledztwa Polsce nie zostanie oddany wrak tupolewa. Rosyjskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 10 marca przyszłego roku.

Wcześniej do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynął wniosek Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej o przedłużeniu śledztwa. Wniosek ten jest obecnie realizowany przez polską prokuraturę; zawiadomienia trafią do wskazanych we wniosku 81 osób mających w rosyjskim śledztwie status pokrzywdzonego.

W polskim śledztwie w sprawie katastrofy Tu-154 jest ponad 180 pokrzywdzonych, jednak między polskim a rosyjskim prawem występuje w tej kwestii różnica: w Polsce osobą pokrzywdzoną w śledztwie zostaje się z mocy prawa, w Rosji jest to decyzja prokuratury.

Prokuratura chce przesłuchać rosyjskich kontrolerów

Śledztwo w sprawie katastrofy nadal prowadzi warszawska Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Biegli czekają na informację z Rosji o tym, czy dwóm rosyjskim obywatelom - członkom Grupy Kierowania Lotami z lotniska Smoleńsk Północny - skutecznie doręczono wezwania w celu ogłoszenia im postanowień o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania w charakterze podejrzanych w siedzibie polskiej prokuratury.

W końcu marca tego roku WPO wydała postanowienie o postawieniu zarzutów dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska. Jednemu zarzuca się sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, a drugiemu - nieumyślne sprowadzenie katastrofy. Formalnie grozi im do ośmiu lat więzienia.

Polscy prokuratorzy chcą też zwrotu wraku oraz tzw. czarnych skrzynek tupolewa, które są w gestii rosyjskiej prokuratury. Rosjanie od dawna deklarują przekazanie wraku i skrzynek stronie polskiej, ale dopiero po zakończeniu swojego postępowania w sprawie katastrofy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: