Amerykanin kupił to zdjęcie za dwa dolary. Może być warte nawet pięć milionów

Drugie istniejące zdjęcie Billy'ego Kida wyceniane jest na nawet pięć milionów dolarów. Amerykański kolekcjoner zapłacił za nie w antykwariacie jedynie... dwa dolary. Dopiero kilka lat po zakupie analizy specjalistów wykazały, że uwieczniono na nim słynnego rewolwerowca.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Billy Kid to jedna z legend Dzikiego Zachodu - rewolwerowiec, przywódca gangu, oskarżony o liczne kradzieże i morderstwa. Zachowało się tylko jedno, wykonane w technice ferrotypii zdjęcie Kida - a przynajmniej tak sądzono do niedawna.

Po zbadaniu innej fotografii, kupionej w antykwariacie w Kalifornii w 2010 roku, okazało się, że ona także przedstawia Billy'ego Kida, grającego w krokieta (gra wywodząca się z Anglii) w towarzystwie członków jego gangu. Zdjęcie wykonano w stanie Nowy Meksyk w 1878 roku - na trzy lata przed śmiercią rewolwerowca.



Amerykański kolekcjoner Randy Guijarro kupił ją za 2 dolary, razem z dwoma innymi fotografiami. Guijarro dopiero po bliższych oględzinach stwierdził, że na zdjęciu może znajdować się słynny rewolwerowiec. Po pięciu latach pracy badawczej i z pomocą pracującego dla FBI eksperta udało się to potwierdzić.

Pierwsze zdjęcie zlicytowano za ponad 2 mln dol.

W październiku autentyczność zdjęcia potwierdził amerykański dom aukcyjny. Ubezpieczył też zdjęcie na kwotę pięciu mln dolarów - podaje "National Geographic". Pierwsze znane zdjęcie Billy'ego Kida sprzedano w 2011 roku za 2,3 mln dolarów.

- Kiedy je kupowałem, zupełnie nie zwróciłem uwagi na postacie. Dopiero kiedy obejrzałem zdjęcie przez szkło powiększające i zobaczyłem mężczyznę w kapeluszu, przyszło mi do głowy, że to może być Billy Kid - mówi Guijarro.

Choć niektórzy eksperci wątpią w autentyczność zdjęcia, kolekcjoner jest pewny swego. - Rozmawiałem też ze sceptykami. Mówili mi: musisz zrobić to i to, żeby potwierdzić autentyczność zdjęcia. Zrobiłem to i teraz mam twarde dowody - opowiada Guijarro.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!