"Newsweek" opublikował "poufny" raport bez podania autora. Ale ten ujawnił się sam...

Zalewie kilka godzin po publikacji najnowszego "Newsweeka" okazało się, że autorem "poufnego" raportu, na podstawie którego powstał okładkowy artykuł tygodnika, jest Roman Giertych. Prawnik sam napisał o tym na Facebooku, potwierdzając wcześniejsze spekulacje.
W artykule "Zniszczyć rząd" autorka stawia tezę, że za aferą podsłuchową mogli stać ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością. Te i inne wnioski, dotyczące m.in. rzekomych nieprawidłowości w śledztwie, stawia m.in. na podstawie "poufnego" raportu, którego źródła nie podano.

Jednak zaledwie godziny po publikacji "Newsweeka" Roman Giertych poinformował na Facebooku i Twitterze, że to jego kancelaria prawna przygotowała "poufny" raport. Tygodnik został skrytykowany za ukrywanie źródła.

Dzisiaj "Newsweek" opublikował obszerne fragmenty z raportu zespołu adwokatów mojej kancelarii skierowanego do...

Posted by Roman Giertych - strona oficjalna on  12 października 2015


"Dzisiaj 'Newsweek' opublikował obszerne fragmenty z raportu zespołu adwokatów mojej kancelarii skierowanego do Prokuratora Generalnego" - napisał na Facebooku Giertych. Dalej wyjaśnia, że raport stanowi "część uzasadnienia wniosku o odebranie sprawy śledztwa podsłuchowego dotychczasowym prokuratorom".

- Nie chodzi o to, kto napisał raport, lecz liczy się jego merytoryczna zawartość. Raport broni się sam i myślę, że taka była motywacja redakcji "Newsweeka" - mówi Giertych branżowemu portalowi Press.pl.

Tomasz Lis krótko odniósł się do zarzutów o nierzetelność na Twitterze. "Niektórym prawoskrętnym redaktorom nie podoba się raport Giertycha. Z tekstem tylko nie polemizują. Za długi?", napisał redaktor naczelny "Newsweeka".



Giertych pyta Seremeta: "Jak można nie zbadać wątku..."

W swoim wpisie Giertych powtarza niektóre tezy, zawarte w artykule "Newsweeka". "Uważam, że fakt utajnienia większości kluczowych dowodów w tej sprawie jest jednym z największych skandali politycznych ostatnich lat", ocenia prawnik. "Próba sprowadzenia motywu działania sprawców do rzekomego wątku biznesowego w kontekście utajnionych dowodów jest zwykłą farsą" - dodaje.

Giertych zadaje też pytania prokuratorowi generalnemu. "Skoro kelnerzy zeznawali, że zamiarem Marka F. było obalenie rządu i pomoc PiS-owi dojść do władzy, (...) to jak można nie zbadać wątku, że ten zrobił kto zyskał, który stanowi fundament każdego śledztwa karnego od czasów starożytnego Rzymu?", pisze prawnik.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!