Bat na kierowców dopiero po wyborach. Odcinkowy pomiar prędkości odsunięty w czasie

Przesuwa się w czasie planowane w tym roku przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego uruchomienie urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości i rejestratorów przejazdów na czerwonym świetle - informuje "Rzeczpospolita".

Polub i bądź na bieżąco!

Przedstawiciele Inspektoratu nie byli w stanie określić, kiedy nastąpi oddanie do użytku tych urządzeń. Opozycja uważa, że owe opóźnienie ma związek z wyborami.

Bezużyteczne urządzenia

- Pod koniec roku planujemy włączenie urządzeń w tryb roboczy, ale nie jestem w stanie podać konkretnej daty - powiedział "Rzeczypospolitej" Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD).

Eksperci są zgodni - niedziałające urządzenia są bezużyteczne. - One mają poprawiać bezpieczeństwo, a kiedy nie działają, to tego nie robią - mówi Łukasz Zboralski z portalu o bezpieczeństwie w ruchu drogowym BRD24.pl.

Żeby wyborcy byli spokojni

Opozycja twierdzi, że rząd zwleka z uruchomieniem tych urządzeń do czasu wyborów po to, aby nie drażnić kierowców. CANARD odpowiada, że opóźnienie wynika z planów unowocześnienia całego systemu fotoradarów.

Andrzej Adamczyk z PiS, wiceszef sejmowej komisji infrastruktury, jest przekonany, że sprawa ma związek z wyborami. - Mamy obecnie rząd, który jest sztabem wyborczym PO, a kierowcy to bardzo wrażliwy elektorat - mówi poseł. Dodał, że w ostatnim czasie było kilka pomysłów, które miały zdyscyplinować kierowców, lecz Platforma Obywatelska z nich rezygnowała.

W czerwcu tego roku pisaliśmy , że pierwsze maszty do odcinkowego pomiaru prędkości miały stanąć na Dolnym Śląsku jeszcze przed wakacjami.

Jak to działa?

Na wysięgniku są kamery, a na słupie - specjalne urządzenie do rejestracji prędkości, z jaką porusza się mijający je pojazd. Znajdują się one na początku i na końcu kontrolowanego odcinka. Po tym, jak samochód minie oba te punkty, zliczana jest jego średnia prędkość.

Jeżeli jest ona wyższa niż dopuszczalna na tym odcinku trasy, kierowca otrzymuje pocztą mandat na podstawie zdjęcia. Pojazd może być rejestrowany zarówno z przodu, jak i z tyłu, a urządzenie jest w stanie odczytać numer rejestracyjny, typ i markę pojazdu.

Majchrzak dodaje, że cały system musi zacząć działać w 2015 roku, bo "takie są zapisy projektu współfinansowanego przez Unię Europejską".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!