MSZ: Jedna osoba z polskim obywatelstwem wśród nawet 11 ofiar poniedziałkowego zamachu w Somalii

- Mamy informacje, że w poniedziałek w zamachu w Mogadiszu zginęło dwóch obywateli Polski - powiedział na antenie TVN 24 koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki. MSZ w komunikacie potwierdza, że jedna z ofiar ?posiadała także polskie obywatelstwo?. Eksplozja samochodu pułapki w stolicy Somalii zabiła w sumie nawet 11 osób.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdza, że wśród ofiar jest jedna osoba, która posiada także polskie obywatelstwo. Zmarły mężczyzna zajmował się w Somalii działalnością humanitarną i biznesową" - czytamy w komunikacie wydanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort zapewnia, że jest w kontakcie z lokalnymi służbami oraz że wciąż trwają prace nad ustaleniem tożsamości pozostałych ofiar. "Kategorycznie odradzamy polskim obywatelom podróże do Somalii" - podkreśla ministerstwo w komunikacie i dodaje, że na stronie MSZ widnieje ostrzeżenie dla podróżujących do Somalii o najwyższej kategorii "opuść natychmiast".

Biernacki: Przypadkowe ofiar zamachu

- Dwa dni temu doszło do zamachu terrorystycznego przed hotelem w Mogadiszu. Był on skierowany przeciwko delegacji ONZ, która na szczęście zdążyła już opuścić hotel - powiedział na antenie TVN 24 Marek Biernacki.

- Mamy niepotwierdzone informacje, dlatego też nie mówimy o tym głośno, że w tym zamachu zginęło dwóch obywateli Polski - stwierdził Biernacki na kilka godzin przed oficjalnym oświadczeniem MSZ.

- Jeden z nich pochodził z Somalii i miał polski paszport. Był przewodniczącym Fundacji dla Somalii - dodał zapewniając, że mężczyzna był przypadkową ofiarą ataku.

Zagraniczne media informują o różnej liczbie ofiar - od czterech do nawet 11. O 11 ofiarach śmiertelnych i 22 rannych informuje portal smalljournal.news, który podaje też, że w śród ofiar było dwóch Polaków pochodzenia somalijskiego i palestyńskiego. Agencje AP i Reuters podają, że samochód pułapka eksplodował przed Pałacem Prezydenckim w Mogadiszu.

Do zamachu przyznała się ekstremistyczna grupa powiązana z Al-Kaidą

- Zamachowiec wjechał samochodem pułapką w bramę siedziby najwyższych władz państwa: prezydenta, premiera i marszałka parlamentu - powiedział agencji AP Mohamed Hussein z lokalnej policji.

Celem zamachu była prawdopodobnie grupa zagranicznych urzędników, którzy właśnie wychodzili z pałacu prezydenckiego. Poza obcokrajowcami zginęło też co najmniej dwóch somalijskich żołnierzy.

Do odpowiedzialności za zamach przyznała się powiązana z Al-Kaidą, ekstremistyczna organizacja Asz-Szabab. Islamiści poinformowali o tym w komunikacie nadanym przez radio internetowe. W wiadomości terroryści oświadczyli, że celem ataku byli "niewierni przywódcy" i "obcy, chrześcijańscy najeźdźcy".

Pomimo tego, że bojownicy Asz-Szabab stracili kilka kluczowych pozycji w Somalii, grupa wciąż jest na tyle silna, by przeprowadzać ataki w stolicy i innych miejscach kraju. Celami najczęściej są przedstawiciele Unii Afrykańskiej i władzy.

Do zamachu doszło w momencie, gdy państwowi i lokalni przywódcy prowadzą konsultacje w ramach przygotowań do przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Oficjalny rząd de facto kontroluje tylko część kraju, a pozostałe terytorium jest opanowane m.in. przez Asz-Szabab.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: