Afera NIK: "Piechociński powiedział mi, że to uzgodnione" - "Wprost" publikuje fragmenty rozmów

"Wprost" publikuje fragmenty wniosku prokuratury ws. afery NIK i rozmów, z których ma wynikać, że Janusz Piechociński wiedział o ustawianiu stanowisk w Izbie.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dziennikarze "Wprost" informują, że udało im się dotrzeć do wniosku Prokuratury Generalnej o uchylenie immunitetu Janowi Buremu i Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Wynika z niego, że Bury wpływał na obsadzanie stanowisk w NIK. Z nagranych rozmów wynika ponadto, że Janusz Piechociński, wicepremier i prezes PSL, mógł wiedzieć o obsadzaniu stanowisk.

Kwiatkowski: "Piechociński mi powiedział, że to jest uzgodnione, żeby został Cichosz"

Wg śledczych Bury miał zabiegać o pozostawienie na stanowisku wiceprezesa NIK byłego senatora PSL Mariana Cichosza. I w tej właśnie sprawie pojawia się wątek Piechocińskiego. Cichosz funkcję wiceszefa pełnił od 2011 roku do lipca 2014 roku, kiedy to z rekomendacji PSL został powołany na polskiego konsula w Hamburgu. W 2013 CBA zarejestrowało rozmowę między Janem Burym a Krzysztofem Kwiatkowskim, której fragment publikuje "Wprost":

"Bury: - Dzisiaj miałem spotkanie z naszym kandydatem, także wczoraj był u nas premier Piechociński, Krzysiu, naprawdę może być ciekawie, także w bastionie PiS-u może być różnie jeszcze, wiesz.

Kwiatkowski: - A posłuchaj, żebyś wiedział, Piechociński, jak był na imieninach, no to mi powiedział, że to jest uzgodnione, że będzie chciał, żeby został Cichosz".

Człowiek z PSL obsadzony w Rzeszowie

Inny wątek, o którym pisze "Wprost", to sprawa Rzeszowa. "Jan Bury był szczególnie zainteresowany obsadzaniem stanowisk dyrektora i wicedyrektora Delegatury NIK w Rzeszowie, gdyż ta delegatura zgodnie z właściwością miejscową realizuje kontrole w instytucjach publicznych, gdzie stanowiska kierownicze zajmują osoby powiązane z Janem Burym, a przedmiot kontroli niejednokrotnie dotyczy działalności tych osób" - napisała prokuratura we wniosku, który cytuje tygodnik.

Na miejsce to wybrano Pawła Adamskiego. Poseł PSL od 1992 był związany z Burym, pełniąc funkcję jego sekretarza i asystenta. "W związku z zatrudnieniem w Najwyższej Izbie Kontroli Paweł Adamski deklarował Janowi Buremu, że będzie realizował wydawane przez niego polecenia, informował go również na bieżąco o wewnętrznej sytuacji w NIK" - mieli opisać sprawę prokuratorzy.

Jak podkreśla tygodnik, we wniosku prokuratury jest też informacja, że przy konkursie na wiceszefa delegatury NIK w Rzeszowie Kwiatkowski powołał siebie i Mariana Cichosza na członków komisji, aby nadzorować wybór Adamskiego. Ustalenia te zawarto wcześniej podczas spotkania Kwiatkowskiego z Burym.

- Słuchaj, gadałem z nim wczoraj i powiem ci, k***, sytuacja jest dynamiczna, że tak powiem, wiesz? Bardzo (...) oczywiście dałem mu nazwisko Pawła, w przyszłym tygodniu będzie ogłoszenie, ale poprosiłem go, żeby w komisji był on i ty, bo będą jaja, ja mówię, nie chcę, żeby był w komisji Płoskonka przypadkiem (...) - powiedział Bury w rozmowie telefonicznej 26 września 2013 roku.

Wg prokuratorów Paweł Adamski posiadał najmniejszą wiedzę i doświadczenie, a mimo to wygrał konkurs na wicedyrektora NIK w Rzeszowie.

Śledztwo w sprawie ustawiania stanowisk w NIK

Postępowanie jest efektem wielomiesięcznego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Katowicach i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jan Bury miał wpływać na decyzje o wyborze niektórych kandydatów na stanowiska w delegaturach NIK. Krzysztof Kwiatkowski ma natomiast usłyszeć zarzuty związane z organizacją i wpływem na przebieg konkursów.





Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!