"Bracia forever". Lucjan i George, rozdzieleni jako dzieci, odnaleźli się po 69 latach [REPORTAŻ BBC]

Pamiętacie braci bliźniaków Lucjana i George'a? 25 sierpnia spotkali się po raz pierwszy od 69 lat. Padli sobie w ramiona na warszawskim Okęciu. Gdy byli dziećmi, rozdzieliła ich powojenna zawierucha. Od tego czasu nie mieli ze sobą kontaktu. Teraz BBC nakręciło o nich reportaż.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Przed kamerą stają wzruszeni. Nie potrafią opanować łez. George: - Przez całe życie chciałem poznać moją rodzinę. Lucjan: - Nie wiedziałem, że mam brata bliźniaka. George: - Tyle lat straconych... Traciłem już nadzieję. Lucjan: - Nie wiedziałem, no nie wiedziałem. Ale w sercu zawsze czułem, że mam brata.



"Nasze rodziny adopcyjne nie rozmawiały z nami o tym"

Przyszli na świat w Niemczech w 1946 roku. Ich matka - Elżbieta - została wywieziona z Polski w czasie wojny na roboty przymusowe. Po porodzie ciężko zachorowała. Była przenoszona z jednego szpitala do drugiego, nie mogła zaopiekować się dziećmi.

Polski Czerwony Krzyż przewiózł chłopców do Polski. Umieszczono ich w domu dziecka w Katowicach. Niedługo później rozdzielono ich - trafili do różnych rodzin adopcyjnych w Rybniku.

George: - Nic o sobie nie wiedzieliśmy. Nasze rodziny adopcyjne nigdy z nami o tym nie rozmawiały. Lucjan: - Dowiedziałem się, że zostałem adoptowany, dopiero gdy poszedłem do wojska. Miałem 17 lat. Bardzo to przeżyłem.

"Nigdy nie straciłem nadziei"

George miał 18 lat, kiedy odnalazł listy, z których dowiedział się, że wiele lat temu Elżbieta go szukała. Dowiedział się też o istnieniu Lucjana. Z pomocą Polskiego Czerwonego Krzyża udało się ustalić, że ojciec był amerykańskim wojskowym. A matka zmarła w Niemczech w 1952 roku. Była też adnotacja: "Dzieci przez pomyłkę zostały odesłane do Polski, bez poinformowania o tym ich matki".

O bracie jednak wciąż nie było żadnych informacji. W latach 70. George porzucił poszukiwania, przeniósł się do Kalifornii i założył tam rodzinę.

George: - Nigdy nie straciłem nadziei. Wiedziałem, że ten dzień nadejdzie.

Rok temu córka Lucjana szukała informacji na temat swojego ojca oraz jego biologicznych rodziców. Natrafiła na dokumenty w katowickim domu dziecka. Były tam informacje o bracie bliźniaku. Lucjan po raz pierwszy usłyszał o George'u.

Lucjan: - Ja się w ogóle nie spodziewałem. Myślałem, że to mi się śni.

"Bracia forever"

Odnaleźli się dzięki pomocy Czerwonego Krzyża. Po 69 latach doszło do spotkania na warszawskim Okęciu. Lucjan przyniósł bukiet białych i czerwonych róż. Obaj byli zdenerwowani i podekscytowani. Gdy się zobaczyli, nie mogli powstrzymać wzruszenia. "Mój mały brat George" - mówił Lucjan. Z kolei George nie mógł pozbierać myśli, by powitać brata w rodzimym języku. W końcu powiedział: "Bracia forever".

George: - Kiedy go zobaczyłem, nie mogłem przestać płakać. Lucjan: - Nie wiem, jak mogę wyrazić swoją wdzięczność. Chciałem powiedzieć przedstawicielom Czerwonego Krzyża: dużo żeście mi pomogli. Dużo. George: - Od tego momentu będziemy zawsze blisko siebie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!