Senat obraduje nad wnioskiem prezydenta. "Córka mi mówi tak: Tatusiu drogi, odwołaj! Rodzice odraczają masę dzieci, żeby nie szły!"

Senat od przedpołudnia obraduje nad wnioskiem prezydenta o zarządzenie referendum. Komisje odrzuciły wniosek, ale prezydencka minister apeluje o ponowne przemyślenie sprawy. Dyskusji w Senacie jak zwykle towarzyszy wiele emocji.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W ubiegłym tygodniu członkowie senackich komisji: Środowiska, Ustawodawczej, Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej, Budżetu i Finansów Publicznych, Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej zdecydowali, by rekomendować Senatowi odrzucenie wniosku prezydenta.



Szefowa prezydenckiej kancelarii Małgorzata Sadurska zaapelowała w środę w Senacie o "konsekwentne traktowanie prezydenckich inicjatyw referendalnych". Według niej izba powinna potraktować tak samo referenda 6 września i 25 października.

Kilku senatorów zgłosiło, że pytania zawarte we wniosku są zbyt ogólne i niezrozumiałe. Sadurska przypomniała, że podczas obrad nad referendum Bronisława Komorowskiego Senat przychylił się do stanowiska, że precyzyjna powinna być norma prawna, a pytania są ogólne, gdyż kierowane są do obywateli i muszą być dla nich zrozumiałe. - Jeśli będzie dobra wola Izby, to te pytania też będą zrozumiałe - mówiła.

Minister Sadurska apelowała także, by "nie mówić jedynie o skutkach finansowych". - Patrzmy na skutki społeczne, skutki w rodzinach. Wszyscy wiemy, z czym się wiąże podniesienie wieku emerytalnego. (...) Instytucja nawet babci zostaje pomniejszona, dlatego, że kobiety muszą pracować do 67 roku życia - oceniła.



Senator Augustyn przypomniał, że prezydent Duda w kampanii wyborczej "obiecał bardzo dokładną ustawę o przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego". - Kilkakrotnie w wywiadach potwierdził, że w najbliższym czasie złoży stosowną inicjatywę legislacyjną. Czego pan prezydent jeszcze nie wie, skoro chce pytać cały naród? - pytał.

Sadurska odpowiadała: - Pan prezydent dużo jeździ, dużo spotyka się z Polakami i można powiedzieć, że wie, czego chcą obywatele. Pan prezydent mówił w kampanii na temat wieku emerytalnego (...) Podpisał umowę społeczną z obywatelami, ale również podpisał umowę programową z Solidarnością. A inicjatorem referendum był NSZZ Solidarność z Piotrem Dudą na czele inicjatywy referendalnej.

Zdaniem prezydenckiej minister wynik referendum jest "pokazaniem kierunku dla nowego parlamentu". - 25 października będą wybory. Razem z nimi prezydent wnosi o przeprowadzenie referendum. "Wola narodu będzie światłem, drogowskazem dla nowo wybranego parlamentu - mówiła.



Senator Bogdan Klich pytał natomiast o intencje prezydenta. - Czy chodzi o liczbę podpisów czy troskę o dzieci? Gdyby dzieci szły do szkoły od 7 roku życia to wypadłyby z gry na rynku europejskim. Jeśli dzieci z małych miejscowości nie pójdą od 6 to zmniejszymy im szanse na konkurowanie z dziećmi z dużych miejscowości - stwierdził i ponownie zwrócił się do Sadurskiej: - Proszę nie robić min, tylko odpowiedzieć.

Sadurska stwierdziła natomiast, że "bezrobocie wśród młodych ludzi stanowi największy odsetek" i nie można mówić o "grze konkurencyjnej".

- Czy to jest troska o dzieci? Tak. Można słuchać a nie słyszeć, tego co mówi stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Jeżeli państwo Elbanowscy mówią, że tylko rodzic wie, na jakim poziomie rozwoju emocjonalnego, intelektualnego, fizycznego jest jego dziecko i tylko rodzic powinien decydować, to dlaczego rodzicom to prawo zabrano? - tłumaczyła.



Odnosząc się do dyskusji o braku przywitania prezydenta z premier na Westerplatte, senator Gil ironizował: - O czym my dyskutujemy? Czy pan prezydent przekazując te pytaniach, był w garniturze granatowym czy czarnym? Czy był w obuwiu stosownym czy takim sobie? Czy światło było halogenowe? . Ale przede wszystkim te buty. Bo może te buty były za ciasne i dlatego prezydent skorzystał ze swojego prawa, bo według kolegów go nie miał.



Senator Kogut rozpoczął swoją wypowiedź od prośby do Małgorzaty Sadurskiej, by przekazała gratulacje prezydentowi, ponieważ "bardzo konsekwentnie realizuje to, co mówił w kampanii wyborczej"

- Pani minister bardzo trafnie pani odpowiada na temat 6-latków. Mam wnuka, który poszedł wczoraj do szkoły jako 6-latek. Po przyjściu ze szkoły poleciał do klocków, aby układać klocki. Rozmawiam z córką, córka mi mówi tak: Tatusiu drogi, odwołaj! Rodzice odraczają masę dzieci, żeby nie szły, żeby przedłużyć im wiek! Dlaczego nie bierze się tego pod uwagę, ino faktycznie lansuje się swoją tezę? - perorował.



Po wystąpieniu Marka Borowskiego, sprawozdawcy opinii komisji senackich, głos zabrał m.in. Włodzimierz Cimoszewicz.

- Korci mnie, żeby pożartować sobie na temat dyskusji, która ma miejsce, bo dowiedzieliśmy się, że Tusk z Komorowskim chcieli lasy sprzedać Żydom i to tak zaniepokoiło obywateli, że prezydent musi ich reprezentować w referendum - ironizował.

Sprawa referendum zajmie senatorom najprawdopodobniej cały pierwszy dzień obrad. Tym bardziej że między 16.30 a 19 ma być ogłoszona przerwa, bo senatorowie PO udają się na posiedzenie Rady Krajowej tej partii.

Pytania referendalne

W referendum, które miałoby się odbyć razem z wyborami parlamentarnymi, Polacy odpowiadaliby na trzy pytania: czy są "za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy"; czy są "za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe" i czy są "za zniesieniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego sześciolatków i przywróceniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego od siódmego roku życia".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: