"Łopata, kilof, siła mięśni". Przewodnik z Wałbrzycha opowiada o poszukiwaniach złotego pociągu [WYWIAD]

Dziś poszukiwaniami złotego pociągu emocjonuje się Polska i świat. Jednak 12 lat temu Andrzej Gaik ruszył na 65. kilometr torów tylko z grupą znajomych wyposażonych w łopaty. Przestali kopać, gdy dotarli do skał i gruzu. - I całe szczęście - mówi w rozmowie z nami przewodnik.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Trudno się z panem umówić w ostatnich dniach.


- No bo rozrywany jestem (śmiech). Jakieś zupełne szaleństwo opanowało Wałbrzych. Wszystkie stacje telewizyjne z Europy i świata tu zjechały. Mamy Discovery Channel, BBC, NBC, dziennikarzy z Niemiec i Rosji, no i wszystkie ważne telewizje z Polski do nas przyjechały.

Nigdy tak głośno nie było o Wałbrzychu?

- Nigdy. Tu atmosfera jest bardzo napięta. To wygląda jak nadmuchany balon, który pęknie. I mam nadzieję, że tym pęknięciem będzie wyciągnięcie tzw. złotego pociągu, który najpewniej gdzieś tutaj jest ukryty.

Już takich pęczniejących balonów w ostatnich 70 latach od czasu zakończenia II wojny światowej było sporo. No i wszyscy pytają, czy tym razem wreszcie pociąg zostanie odnaleziony.

- Są rzeczy oczywiste. Wiemy, że pociąg z Wrocławia wyjechał. Jest styczeń 1945 roku, kończy się wojna. Zamyka się pierścień armii sowieckiej wokół twierdzy Breslau i ówczesny jej nadzorca gauleiter Karl Hanke, przywódca partii nazistowskiej, daje jednoznaczne polecenie: wszystkie depozyty bankowe, depozyty ludności cywilnej, zawartość sklepów jubilerskich i rzeczy zagrabione na terenie całej Europy mają być zgromadzone w budynku, gdzie teraz mieści się komenda wojewódzka policji.

Tam je zdeponowano. Zapakowano to w skrzynie. Było tego tak dużo, że nie mieściły się na parterze, a przecież to ogromny budynek. Ładowano je więc również na pierwsze piętro. Wiemy to z relacji kapitana policji niemieckiej, pana Klosego.

To przedziwna postać. Ten człowiek został tutaj po wojnie i zaczął udzielać informacji. Narażał własne życie. Był przecież Niemcem, który współpracował z partią nazistowską.

Ale czy to był człowiek pozostawiony tu przez Niemców w celach dezinformacji, czy był może jednym ze słynnych strażników, którzy na tych terenach zostali? Trudno powiedzieć. To, co jednak mówił, było dość mętne.

Słyszymy od niego, że został oddelegowany do odszukiwania miejsc ukrycia. Ale twierdził, że nie wie, gdzie wywiezione z Wrocławia rzeczy zostały schowane.

Wiemy, że ostatni pociąg, który wyjechał z Wrocławia, to właśnie pociąg z tymi zbiorami zebranymi w skrzyniach. Pociąg ruszył i zaginął gdzieś między 61. a 65. kilometrem trasy kolejowej do Wałbrzycha. To jest zaledwie 4-kilometrowy odcinek.



Ginie nie tylko pociąg, ale też ludzie, którzy są na jego pokładzie.

- I nie ma żadnych świadków tego zdarzenia. Co się stało, nie wiemy. Może zostali stąd ewakuowani, a może po prostu ich zamordowano. Mówi się o trzech miejscach, gdzie może być pociąg: 61. kilometr drogi kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha, kolejny to 65. kilometr i wreszcie zapadlisko za palmiarnią w Lubiechowie. Te rejony są ciągle przeszukiwane. Zwracam uwagę na specyficzne ukształtowanie terenu. To są ogromne zapadliska w nasypach kolejowych, które mają po kilkanaście metrów. Teraz to wszystko jest porośnięte krzewami i drzewami.

Pan jest pewien, że ukryty tunel istnieje?

- Pewny to ja byłem, odkąd się o tym dowiedziałem na przełomie lat 80. i 90. Inicjatorem wszystkich poszukiwań jest pan Tadeusz Słowikowski, emerytowany górnik, pasjonat tego terenu, który ma dokumenty, zna relacje świadków, którzy widzieli taki tunel jeszcze w okresie II wojny światowej.

To byli Niemcy. Troszkę się z pana Tadeusza naśmiewano, że to facet, który wszędzie widzi ukryte pociągi, ale jak się okazuje, ten człowiek miał rację. To pan Tadeusz zainspirował mnie do tego, żeby 12 lat temu zacząć szukać tego pociągu. Rozkopaliśmy nasyp na 65. kilometrze.

Ruszył pan z łopatą w to miejsce?

- Oczywiście. Mieliśmy wszystkie zezwolenia. Załatwił je pan Słowikowski. Ich uzyskiwanie trwało aż pół roku.

Od kogo były zgody?

- I PKP, i Telekomunikacji Polskiej, i zakładów energetycznych, bo tu wszędzie są instalacje. Musieliśmy zawiadamiać policję, konserwatora zabytków, sokistów, no i oczywiście urzędników. Długo to trwało, ale pan Słowikowski jest uparty.

Zabroniono nam używania ciężkiego sprzętu, więc zabraliśmy łopaty i kilofy. Nie pozwolono nam wjechać na nasyp kolejowy i słusznie, bo obok ciągle jeżdżą pociągi. Zaczęliśmy kopać.

Zaczęliśmy, czyli kto jeszcze?

- Pan Tadeusz Słowikowski...

Przecież to już starszy mężczyzna.

- Ale jaki żywotny. Faktycznie miał już wtedy ponad 70 lat. Nie kopaliśmy sami. Udało nam się zorganizować ekipę skupioną wokół poszukiwaczy. Przyjechali m.in. mój syn i brat. Ludzie po prostu ad hoc się organizowali. No i ruszyliśmy.

Trwało to trzy dni. Rozkopaliśmy nasyp na długości ok. 11 metrów, do głębokości 2,5-3 metrów. Niżej już nie mogliśmy, bo to wszystko zaczęło się na nas zwalać i trzeba by to było szalować. Nie mieliśmy na to ani pieniędzy, ani odpowiedniego sprzętu.

Byliście zabezpieczeni czy robiliście to prowizorycznie?

- Bardzo prowizorycznie. To były amatorskie poszukiwania. Łopata, kilof, siła mięśni i przede wszystkim pasja. Przyszli do nas pracownicy kolei ze stacji Wałbrzych Miasto i okazało się, że nie mamy osobnego zezwolenia z tego przystanku kolejowego. I nam te prace przerwali. I dobrze się stało.

Dlaczego?

- Bo to się mogło tragicznie skończyć. Dokopaliśmy się do skał, zaczęliśmy je ręcznie wybierać. To były odłamki skalne, a tego tam w ogóle nie powinno być. Tam były przeróżne skały: jakieś kamienie, granity, bazalty, piaskowce. Tutaj to nie występuje.

Dokopanie się do skał to był dla was ewidentny dowód na to, że pod spodem jest tunel?

- Oczywiście. To nie tylko skały, wcześniej znaleźliśmy tam cegły powiązane zaprawą betonową. To najpewniej były resztki muru oporowego, który runął, gdy tunel wysadzono w powietrze tuż przed zakończeniem wojny.

A potem to wszystko zasypano. Gdybyśmy zeszli jeszcze niżej, mogłoby dojść do nieszczęścia. Jestem pewien, że teren został zaminowany. Niemcy wtedy przebiegle stosowali miny porcelanowe, które były nie do wykrycia.

Mówi się, że zaginiony pociąg znajduje się na głębokości nawet 70 metrów. Panu to się wydaje możliwe?

- Wlot tunelu znajduje się na głębokości ok. 7-8 metrów, może 10. A później jest coraz niżej. Tak, myślę, że to może być głębokość nawet 70 metrów.

A długość pociągu to aż 100 metrów? Brzmi nieprawdopodobnie.

- Niektórzy mówią nawet o 150 metrach, a może być jeszcze więcej. Chodzi też o tunele kolejowe, które najprawdopodobniej łączą podziemia pod zamkiem Książ z Górami Sowimi, które są kilkanaście kilometrów stąd. Ukryty tunel, o którym ostatnio wszyscy mówią, to nie tylko pociąg, ale i te połączenia. To byłoby sensacyjne odkrycie.

Bez precedensu w skali światowej?

- Jak najbardziej. Jeśli się uda, to będzie to największe odkrycie z okresu II wojny światowej. Mówi się o wydobyciu pociągu z oryginalnym niemieckim uzbrojeniem. Ale równie ciekawe jest znalezienie tuneli łączących wszystkie obiekty kompleksu Riese. Do tej pory go nie poznaliśmy.

Mówi się o tzw. złotym pociągu. Pan wierzy w to, że są w nim jakieś kosztowności, skarby, złoto?

- Akurat w tym przypadku nie. Najważniejsze mogą okazać się dokumenty, które mogą nam dużo powiedzieć o kompleksie Riese. Wiemy, że to w sumie siedem podziemnych obiektów, ale nie znamy ich przeznaczenia.

Jest kilka hipotez. Podobno miała tam być największa kwatera główna Hitlera. Mówi się też o ośrodku badań atomowych, fizycznych i chemicznych czy miejscu produkcji broni.

- Co wiemy na pewno? Zamek Książ w czasie II wojny światowej od jesieni 1943 roku był przebudowywany na reprezentacyjną siedzibę dla Adolfa Hitlera. Ten zbrodniarz bardzo bał się o swoje życie.

Dlatego sale zamkowe w części przeznaczonej specjalnie dla niego zostały przebudowane - tam są poobniżane stropy, betonowe ściany. Musiał się gdzieś schować w czasie zagrożenia nalotami.

Podziemia pod Książem - 50 metrów poniżej dziedzińca - to najprawdopodobniej bunkry i schrony, w których miał się chować Hitler. Nadal nie znamy przeznaczenia całego obiektu.

Mówiło się, że miały to być podziemne fabryki zbrojeniowe, samodzielne sztaby dowódcze armii niemieckiej, no i wspominano o wielkim schronie dla ludności Dolnego Śląska. Trzeba znaleźć połączenia tych wszystkich obiektów.

Myśli pan, że tam jest wielkie miasteczko podziemne?

- Tak się zawsze mówiło. Nie znamy jednak całego obiektu Riese, dlatego trudno na razie opisywać to w ten sposób. Gdy Albert Speer (główny architekt Trzeciej Rzeszy) odsiadywał wyrok 20 lat pozbawienia wolności w Spandau, napisał w tym czasie pamiętniki.

Doskonale wiedział o kompleksie Riese i wspominał o ogromnej ilości zużytego materiału budowlanego: o tonach stali, betonu, rur, desek. To, co teraz widzimy i co zostało zmierzone, to nie jest to.

Speer nie zmyślił wszystkiego?

- Ależ absolutnie nie. Mało tego, akurat w tym przypadku mówił prawdę. To go pogrążało. Mówił także o pracy więźniów, a przecież najbardziej się bał, żeby nie udowodniono mu zbrodni nazistowskich. Był odcięty od świata i nie wiedział, że my tego jeszcze nie wiemy. Może nie był pierwszy, ale to od Speera dowiedzieliśmy się o kompleksie Riese.

Jak ta cała historia tzw. złotego pociągu się zakończy? Wiceminister potwierdza jego istnienie na 99 procent.

- Bardzo się cieszę, że ta sprawa jest tak bardzo nagłośniona. To, że człowiek w randze wiceministra praktycznie potwierdził nam istnienie tego pociągu. To już teraz nie zostanie zamiecione pod dywan. To musi być teraz skończone. Trzeba postawić kropkę nad "i" i wydobyć ten pociąg.

A jak należy to zrobić?

- Przede wszystkim pod nadzorem służb. Teren musi być w pełni zabezpieczony, tak by nikomu nic się nie stało. Ekipy saperskie przebadają teren ciężkim sprzętem budowlanym i wszystko zostanie odgruzowane. Ten pociąg musi być wyciągnięty.

Przecież ma koła, wystarczy założyć tylko krótki odcinek toru do tego tunelu, a tam na pewno są tory. Dalej trzeba pociągnąć je do głównej magistrali kolejowej, naoliwić koła pociągu i wydobyć go na zewnątrz.

Myśli pan, że on jest w dobrym stanie technicznym?

- Oczywiście. Przecież to Niemcy budowali, więc musi być w dobrym stanie. Marzę, byśmy go mogli zobaczyć.

I co wtedy? Rozpocznie się narodowe rozkradanie jego zawartości?

- Już słyszałem, że ludzie z Izraela roszczą sobie pretensje do tego, co ma się w tym pociągu znajdować. Mówią, że jest tam mienie zagrabione im przez Niemców, które było własnością narodu żydowskiego.

Ktoś z byłego Związku Radzieckiego też się upomina o swoje. Chętnych jest więcej, ale jeśli to znajdzie się pod nadzorem państwa, to nie ma mowy o rozkradaniu.

Nie wywołamy w ten sposób III wojny światowej?

- No, chyba tak daleko to nie zajdzie. Tego nie musimy się obawiać.

*Z Andrzejem Gaikiem, przewodnikiem po zamku Książ i poszukiwaczem skarbów z Wałbrzycha, rozmawiał Michał Radkowski z metrowarszawa.pl.

Warto przeczytać: "Skarby nazistów. Poszukiwanie łupów Trzeciej Rzeszy" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (150)
"Łopata, kilof, siła mięśni". Przewodnik z Wałbrzycha opowiada o poszukiwaniach złotego pociągu [WYWIAD]
Zaloguj się
  • rysiu.ochucki

    0

    Taki polski peron 9i3/4 :)

  • stelmachlukasz

    0

    Szanowna "Gazeto", dlaczego manipulujecie opinię publiczną i zamiast informować o rzeczywistych problemach Polski i Polaków poświęcacie się tematom zastępczym na czele ze "złotym pociągiem" i wielorybem z Bałytyku?

    Oto przemilczane fakty:
    1. Kopacz nadal nie upublicznia audytu ZUS 2014. Wykryto w nim aferę a Paweł Wojtunik złożył zawiadomienie do Prokuratora Generalnego o możliwość popełnienia przestępstwa
    2. Afera taśmowa - Komorowski miał wykorzystać prowokatora Andrzeja Hadacza i Roberta Satanowskiego do wywołania burd po I debacie prezydenckiej
    3. Od początku tego roku w kasie państwa zabrakło już 96,6 mld zł - deficyt rósł w lipcu 253 mln dziennie!!! W ciągu pierwszych sześciu miesięcy wzrosło aż o 37,871 mld zł.
    4. ZUS jest niewypłacalny i dług budżetu wynosi 52,3 mld zł
    5. Mamy aż 89 wice-ministrów dojących kasę z kieszeni podatnika. To więcej niż Wlk. Brytania czy Niemcy i więcej niż cały rząd Szwajcarii razem wzięty.
    6. Już 5 rok budowany jest Gazoport na kompletnie niekorzystnych warunkach. Kupujemy gaz najdrożej w Europie 538 USD/1000 m3.
    7. W rankingu mierzącym przejrzystość działań rządu zajęliśmy 110. miejsce na świecie. Bardziej transparentne i przejrzyste władze są w Gabon, Uganda, Mongolia, Albania, Ukraina czy Rosja.
    8. Duda wyciągnął z kasy 11 tys na przeloty, ale Tusk 6 mln, Borusewicz 400 tys, Schetyna 163 tys, Bury 153 tys, a wobec Kopacz prokuratura prowadzi dochodzenie
    9. 10 największych sieci handlowych w 2014 roku miało 110 miliardów przychodu, a zapłacili z tego jedynie ok. 500 mln zł podatku dochodowego CIT (0,45 proc. osiągniętych przychodów)
    10. Elektrowni atomowej nie ma, choć Biuro Energii Atomowej otworzyło swoją nową siedzibę w Rzeszowie.
    11. Ciech i PKP Energetyka sprzedane. KGHM zagrożony wrogim przejęciem.
    12. Kuriozalne wydatki Komorowskiego: 65 tys. zł na filiżanki, 28,5 tys. zł na projekt graficzny z wiewiórką.
    13. Seryjny samobójca znowu zaatakował. Nie żyje kluczowy świadek w sprawie SKOK Wołomin
    14. Kopacz jeździ po Polsce Pendolino. Za nią jedzie TIR z meblami i BOR z limuzynami, a nad nimi leci pusty samolot. Farsa się skończy?!

  • sznurkova

    0

    Myśmy ze szwagrem już szpadle kupili i jedziemy na weekend :)

  • sonia_siemionowna

    0

    Chyba 'Dead snow'?

  • adfox

    Oceniono 1 raz 1

    Dobra ta kaczka europejska a nawet swiatowa , poruszyła nawet Żydków , Niemiaszków i Ruchy .Wołoszański zaczął a Wałbrzych kosi turystów.Za szklankę wody z sokiem w latach 60 płaciłem tam 5 zł.

  • geoboss

    Oceniono 2 razy 0

    A tymczasem w Wałbrzychu..

    *

    Skopany Wałbrzych... 400 lat kopali górnicy, 5 lat kopali hitlerowcy, 30 lat biedaszybiacy... A teraz "poszukiwacze złota"..

    *

    Wszystkich poszukiwaczy "Złotego Pociągu" informuję, iż mogą pokopać na atrakcyjnie zlokalizowanej działce... 10 zł / godz. Istnieje możliwość: - rozbicia namiotu - 200 zł / dobę, - zaparkowania samochodu - 300 zł / dobę.
    Na życzenie: 2 ciepłe posiłki - 20 zł / szt. trzeci gratis!
    Działka połozona niedaleko Dworca Głownego. Nad tunelem biegnącym na południe, w górze, na której zlokalizowane było schronisko im. niemieckiego cesarza...
    Uwaga! Osławiony 65 km to ściema dla zmyłki!

    *

    - Halo! Pogotowie wodociągowe? Jakiś mężczyzna z łopatą przeciął mi wodociąg pod domem!

    *

    Biedny Wałbrzych...
    Po domniemane złoto zgłosili się już:
    - bolszewicy,
    - esesmani,
    - Żydzi (na wszelki wypadek)...

    *

    Informacja z Wałbrzycha:
    Od 5 godzin mieszkańcy Podzamcza nie mają wody. Jak donosi wałbrzyska policja nad ranem jacyś niezidentyfikowani sprawcy z koparką przecięli główną magistralę wodociągową...

    *

    Na specjalnym posiedzeniu Rady Miasta w Wałbrzychu dyskutowano, jak marketingowo wykorzystać odnalezienie legendarnego pociągu zasypanego pomiędzy Świebodzicami a Wałbrzychem na 65 kilometrze trasy kolejowej.
    Prezydent miasta poinformował, iż w przyszłym roku zorganizuje mega maraton na 65 km. Radni lewicowego „Lepszego Wałbrzycha” zaproponowali zmianę patrona jednej ze szkół na „im. 65 kilometra”
    Radni Prawa i Sprawiedliwość poinformowali natomiast, iż już zlecili projekt pomnika Lecha Kaczyńskiego na monumencie w kształcie cyfry 65.

    *

    Rzecznik Polskich Kolei Państwowych poinformował, iż przeprowadzając kilometraż w 1993r. w ramach restrukturyzacji i niezbędnych oszczędności, obcinano po kilka metrów z każdego kilometra. Powołano specjalną komisję, która zbada skalę "oszczędności", ale szacuje się, iż 65 kilometr wypadnie gdzieś w okolicach … Dworca Głównego.

  • geoboss

    Oceniono 2 razy 0

    Kopia dokumentów złożonych w starostwie:
    www.cmentarze24.pl/?go=c_dok&cat_id=2
    Trzeci od góry

  • monstrito

    Oceniono 2 razy 2

    Jak przeczytałem, że Pan Klos był dobrym Niemcem, to pojawiły się wątpliwości czy nie czytam nowego scenariusza "Stawki większej niż życie".

  • jakub13579

    Oceniono 2 razy 2

    Rozumiem, że z poszukiwania gazu łupkowego już zrezygnowaliśmy. Teraz cała siła narodu została skierowana na wypełnione złotem pociągi pancerne.
    A może zwrócić się w tej sprawie do matki boski królowy polskij. Ona nam odda ten pociong prosto w rence.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX