Miał być premierem albo prezydentem. Dziś Krzysztof Kwiatkowski jest w prawdziwych tarapatach [SYLWETKA]

Krzysztof Kwiatkowski był jedną z nadziei Platformy. Kompetentny, ułożony, niezwykle pracowity. Wielu widziało w nim premiera albo prezydenta. W przyszłości, po powrocie z zesłania z NIK. Wygląda jednak na to, że Kwiatkowski póki co będzie musiał się udać na zupełną banicję.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Masz tam moją prezentację, więc sobie wybierzesz, dobrze będzie wyglądało - miał powiedzieć Kwiatkowski znajomemu, radząc mu, jak wygrać konkurs na stanowisko w NIK, któremu szefuje. Wszystko podsłuchali agenci CBA. Prokuratorzy nie musieli nawet składać wniosku o uchylenie immunitetu prezesowi NIK. Zrobił to sam.

"Czyste serce i jasny umysł"

W mediach społecznościowych ogromne zdziwienie. Nie tylko tym, że człowiek utożsamiany ze wzorem politycznych cnót łamał prawo, ale i tym, że robił to z Janem Burym, politykiem o raczej słabej reputacji.

Choć początki były obiecujące. - Obserwowałem Krzysztofa Kwiatkowskiego od czasów, kiedy jako bardzo młody człowiek angażował się zawsze po takiej fajnej stronie. Nie miałem nigdy żadnej wątpliwości, że ma wyjątkowo czyste serce i jasny umysł - chwalił byłego ministra Donald Tusk, rekomendując go jako szefa NIK.

Początki w podziemiu i PC

Ta "fajna strona" to między innymi podziemna, antykomunistyczna Federacja Młodzieży Walczącej. 17-letni Kwiatkowski organizuje jej struktury w rodzinnym Zgierzu. Później, w połowie lat 90., o nim i jego bracie Sebastianie będzie głośno. Za rządów SLD organizowali happeningi rozbijane przez policję. Potem przed kamerami w sądach wygrywali sprawy wytaczane policji za brutalność i te wytaczane przez władzę o organizację nielegalnych zgromadzeń.

Kwiatkowski rozpoczyna studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim. Jest niezwykle aktywny. Działa w Porozumieniu Centrum braci Kaczyńskich, jest nawet członkiem wojewódzkich władz partii. Pracuje w lokalnym sztabie wyborczym Lecha Wałęsy. Działa we władzach Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Rak i porzucenie patrona

Naukę przerywa nowotwór. Lekarze nie dają mu szans, ale po dwóch latach chemioterapii, dwóch przeszczepach szpiku wychodzi ze szpitala. Kończy prawo na Uniwersytecie Warszawskim.

W 1997 roku startuje do Sejmu z list Akcji Wyborczej Solidarność. Bez powodzenia, choć zdobył 6 tys. głosów. Załapał się jednak do rządu, dzięki wstawiennictwu Janusza Tomaszewskiego zostaje sekretarzem premiera Jerzego Buzka. Ma 26 lat.

Tomaszewskiego niedługo później porzuci podczas jednej z afer, która się do niego przykleiła. Postawi na Mariana Krzaklewskiego.

Pracuś

W kancelarii premiera sprawuje się dobrze. Jest niesłychanie pracowity, niemal nie opuszcza biura. Dziennikarze śmieją się, że nie pamięta swojego warszawskiego adresu. Jego ówczesny wizerunek wciąż mocno odbiega od dzisiejszego, uładzonego. Może nie biega już w kurtce, przepychając się z policją, ale służbową lancią jeździ tak brawurowo, że kończy się mandatem.

W 1999 roku organizuje zlot młodej prawicy we Władysławowie, ujawniając swoje organizacyjne i dyplomatyczne talenty przy studzeniu gorących rozpolitykowanych młodych głów.

Minister Kwiatkowski

Po objęciu władzy przez SLD w 2002 roku Kwiatkowski znajduje spokojną przystań w Zgierzu jako zastępca bezpartyjnego prezydenta Karola Maślińskiego. Panowie znają się już z działalności samorządowej, Kwiatkowski był miejskim radnym. Cztery lata później polityk sam próbuje walczyć o fotel prezydenta. W drugiej turze przegrywa z Jerzym Kropiwnickim. W 2010, już jako minister w rządzie PO, chce ponownie stanąć do walki, ale Tusk mu na to nie pozwala.

W międzyczasie dołącza do Platformy Obywatelskiej. W 2007 roku zostaje senatorem z Łodzi. Dwa lata później zaczyna pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości. Po wyrzuceniu z rządu ministra Andrzeja Czumy zostaje jego następcą. Mówi się, że nikt inny po prostu nie chciał przyjąć tej posady. Z drugiej strony Tusk miał Kwiatkowskiemu proponować tekę już wcześniej, ale ten odmówił.

To za kadencji Kwiatkowskiego dokonał się rozdział funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jego misja w resorcie sprawiedliwości była raczej spokojna, Kwiatkowski dużą wagę przywiązywał do informatyzacji sądownictwa. I choć był chwalony, nie znalazł się w drugim rządzie Tuska. Premier postawił na Jarosława Gowina.

Zesłanie do NIK

W 2011 roku zdobywa mandat poselski. Jest jednym z aktywniejszych parlamentarzystów, wygrywa ranking posłów "Polityki", komentatorzy chwalą go za pracę w komisji kodyfikacyjnej.

Dwa lata później odchodzi do NIK. Dziennikarze są w lekkim szoku, mówi się, że to polityczne zesłanie dla świetnie zapowiadającego się polityka. Inni przypominają jednak, że w PO nie ma dla niego miejsca i powinien zaczekać na kolejne rozdanie. Opozycja natomiast grzmi, jak były minister rządu Tuska ma rozliczać tego rządu działania.

Kwiatkowski się tym nie przejmuje. Rezygnuje z członkostwa w PO, której kilkakrotnie daje się mocno we znaki swoimi kontrolami. Ostro krytykuje sprawy duże i mniejsze, od gazoportu w Świnoujściu i systemu wyborczego, przez fotoradary, po rządowy program szkolnych wyprawek. I choć miał być na banicji, dość regularnie pojawia się w mediach.

I nie jest pewne, czy jego dzisiejsze występy nie będą jednymi z ostatnich.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (71)
Miał być premierem albo prezydentem. Dziś Krzysztof Kwiatkowski jest w prawdziwych tarapatach [SYLWETKA]
Zaloguj się
  • super_smaczny

    0

    trafiony i zatopiony, a teraz pytanie dnia: kto nastepny ?

  • odkrywca5

    0

    PO fakcie- kelnerzy umywają ręce...PO myje...

  • 0

    Jesteśmy całkowicie apolityczną organizacją społeczną. Ludzi dzielimy wprost na porządnych i łobuzów, uczciwych i nieuczciwych, honorowych i bez charakteru, rozsądnych i nierozsądnych, z dużą wiedzą i z małą wiedzą.

    O Panu Krzysztofie Kwiatkowskim możemy powiedzieć, że to wyjątkowo porządny człowiek. Wielokrotnie udowodnił swoją przyzwoitość otwarcie broniąc słusznych spraw czy też przeciwstawiając się próbom - nazwiemy to - cwaniactwa i to nawet wbrew niektórym innym politykom z tej samej partii.

    Za to właśnie zawsze będziemy Pana Krzysztofa Kwiatkowskiego cenić.

    Oczywistym jest to, że tak dużą instytucją jak NIK żaden jej prezes sam nie jest w stanie skutecznie kierować. Każdy prezes NIK siłą rzeczy musi oprzeć się na kadrze kierowniczej - czyli dyrektorach poszczególnych komórek.

    Oczywistym też jest to, że muszą to być ludzie, do których prezes tej instytucji ma absolutne zaufanie. To zaufanie jest jednym z podstawowych warunków do prawidłowej i skutecznej działalności samej NIK.

    Nawet najlepiej, obkuty kandydat, do którego prezes NIK nie ma zaufania, już tylko z tego tytułu nie jest odpowiednim kandydatem.

    Albo chcemy, żeby kierownictwo NIK dobrze współpracowało ze sobą i skutecznie działało przeciw różnym nieprawidłowościom, albo bezwzględnie narzucamy prezesowi NIK tych kandydatów na dyrektorów, którzy najlepiej wykują się na testy konkursowe, a później będą utrudniali realizację jego zamierzeń...

    Wtedy pracownicy NIK będą zajmowali się wewnętrznymi rozgrywkami, a nie służyli nam - społeczeństwu.

    Parlament wybrał Pana Krzysztofa Kwiatkowskiego na prezesa NIK i on ma skutecznie kierować działaniami tej instytucji, a nie być tylko szefem - marionetką. Społeczeństwo powinno rozliczać prezesa NIK nie z tego kogo wybrał sobie do pomocy, lecz z tego czy NIK pod jego kierownictwem skutecznie działa w interesie nas wszystkich.

    Jak dotychczas Pan Krzysztof Kwiatkowski co chwilę udowadnia, że NIK pod jego kierownictwem działa skutecznie i bezkompromisowo i to również wówczas, gdy nieprawidłowości pojawiają się w instytucjach kierowanych przez PO.

    To, że Pan Krzysztof Kwiatkowski wskazał człowiekowi jakieś jawne, publiczne opracowania nie jest żadnym przestępstwem. Wypowiedzi i prezentacje wygłaszane publicznie przez prezesa NIK są ogólnie dostępne i każdy z kandydatów na pracownika tej instytucji wręcz powinien się z nimi zapoznać.

    Jesteśmy przekonani, że Pan Krzysztof Kwiatkowski, skutecznie wykaże, że wszelkie jego działania były zgodne z prawem i słuszne merytorycznie.

    Sejm na najbliższym posiedzeniu powinien zapoznać się ze szczegółami sprawy, są tam profesorowie prawa, są sędziowie, posłowie mają ponadto do dyspozycji całą armię ekspertów, mogą zatem ocenić zasadność zarzutów stawianych przez prokuraturę. Następnie wysłuchać wyjaśnień Pana Krzysztofa Kwiatkowskiego i podjąć głęboko przemyślaną decyzję czy w ogóle należy uchylić immunitet Prezesa NIK. W końcu czemuś ten immunitet ma służyć - w naszej ocenie właśnie temu, aby z powodu tak wątpliwych zarzutów nie paraliżowano działania kluczowych dla Polski instytucji.

    Niedopuszczalna, szczególnie w tym przypadku, jest sytuacja, że organy ścigania będą latami prowadziły śledztwo i w ten sposób uczciwy, powszechnie ceniony człowiek będzie pozbawiony możliwości udowodnienia swojej niewinności przed sądem i zarazem zostanie wykluczony z życia publicznego.

  • miedz137y

    0

    nie interesuje mnie to, od pol roku kosze 20 tys miesnieczlnie siedzac przed komputerem, wiele osob juz lata tak zarabia, np tu: copremia.pl juz nie musze zrywac sie z rana do pracy czysmy cimn

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 2 razy 2

    Po tym jak poszło w świat, że jest taśma Kulczyk - Kwiatkowski to było jedynie kwestią czasu.
    Kwiatkowski ciesz się, że bawią się z tobą w innym stylu, niż z drugim nagranym na taśmie.
    A z Wiednia idzie info o taśmie Kulczyk - Tusk.
    Donald cwany ryjku. Ewakuowałeś się w samą porę.

  • darek638

    Oceniono 2 razy 0

    Facet postawił NIK na nogi. Był to tak samo zbędny Urząd jak KNF, UOKiK
    czy Federacja Konsumentów. Gdzie kompletnie nic się nie robi oprócz
    brania kasy. Kolejne raporty NIK ukazywały cienkość władzy. Trzeba było
    coś z tym zrobić. Ponoć CBA długie miesiące miało go na podsłuchu
    ciekawe na jakiej podstawie bo podejrzenia o korupcję nie było?
    Zrobią z porządnego urzędnika bandytę i przykładowo ukarzą aby
    nigdy nikomu nie przyszło do głowy robić coś sensownego i np. oceniać
    działania władzy. Groza.

  • jan3211

    Oceniono 3 razy 3

    Ktoś świnie podrzuca Kwiatkowskiemu - bo on Polak .

  • aki3

    0

    kurde, jak za komuny! Karuzela stanowisk! Bezrobocie tej sitwie nie grozi!

  • razb1947

    Oceniono 2 razy 0

    Lemingi to już mają w genach i krwi -oszukiwać i kraść.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX