Listy PiS bez Kurskiego. Są Ziobro, Pawłowicz i Macierewicz. Co z Mastalerkiem?

Komitet polityczny PiS zakończył debatę nad listami wyborczymi. Jak poinformowała rzeczniczka partii, na listach wyborczych nie znajdzie się Jacek Kurski. Według nieoficjalnych informacji nie będzie na nich także Marcina Mastalerka.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Komitet Polityczny przyjął listy. Pojawiły się niewielkie korekty. Wysyłamy to do szefów regionów i do środy chcemy mieć wszystko zamknięte - powiedziała rzeczniczka PiS Elżbieta Witek po opuszczeniu posiedzenia.

Po wielu godzinach debat Witek odpowiedziała na pytania dziennikarzy dotyczące najbardziej spornych nazwisk. I tak okazało się więc, że na listach PiS nie znalazło się miejsce dla Jacka Kurskiego, choć jeszcze dwa tygodnie temu była mowa o jego powrocie do partii. Na listach z pewnością pojawią się jednak prof. Piotr Gliński, Krystyna Pawłowicz i Antoni Macierewicz.

Rzeczniczka mówiła również o koalicjantach Prawa i Sprawiedliwości - Zbigniew Ziobro ma startować z ostatniego miejsca w Krakowie, a Adam Bielan będzie kandydował do Senatu. Nie odpowiedziała jednak na pytanie o Jarosława Gowina.

Mastalerek wyrzucony przez Kaczyńskiego?

Z kolei Ryszard Czarnecki po wyjściu z siedziby partii mówił, że "emocji nie było zbyt wiele". Nie chciał jednak skomentować spekulacji, które wśród komentatorów wywołują największe emocje - rzekomego usunięcia z list Marcina Mastalerka, o czym informuje m.in. PAP.

Jak podała 300Polityka, decyzję o usunięciu byłego rzecznika partii i aktualnego rzecznika sztabu miał podjąć Jarosław Kaczyński. Szef PiS miał to uzasadniać konfliktem, który narodził się w trakcie kampanii Andrzeja Dudy.

"Z naszych informacji wynika, że Mastalerek nie chciał zgodzić się m.in. na pomysły forsowane przez Jacka Kurskiego, które miały doprowadzić do zaostrzenia kampanii Andrzeja Dudy. Kaczyński miał nawet zaproponować głosowanie w sprawie Mastalerka, ale - jak stwierdził - jeśli przegra, to poda się do dymisji" - podał portal.

Jednocześnie Mastalerek zdecydował, by nie odnosić się do zarzutów Kaczyńskiego, "ponieważ trwa kampania wyborcza, a on nie chce szkodzić partii". Według rozmówców portalu polityk zachował się z "bardzo dużą klasą".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: