Słowackie Gabcikovo nie chce uchodźców. "Już raz byli. Wystarczy, dziękujemy"

W słowackim miasteczku planowano osiedlić 500 imigrantów ubiegających się o azyl w Austrii. O tym, że są takie plany, mieszkańcy dowiedzieli się z portalu społecznościowego. I powiedzieli ?nie?.
Niedziela, 2 sierpnia, nieco ponad 5-tysięczne Gabcikowo na południu Słowacji. Rzeczniczka gminy wzywa przez megafon mieszkańców miasteczka, by szli na głosowanie. W tle trzaski.

Chodzi o porozumienie rządów Słowacji i Austrii o zakwaterowanie w Gabcikowie, w pustym budynku po uniwersytecie, 500 imigrantów ubiegających się w Austrii o azyl. Mają mieszkać tu do czasu zakończenia austriackiego postępowania azylowego.

Mieszkańcy Gabcikova nie chcą jednak o tym słyszeć. - Nie chcemy tu żadnego obozu. Już kiedyś mieliśmy u nas imigrantów. Dla nas to wystarczy, dziękujemy - mówi Zoltan Jakus, lider komitetu mieszkańców, który złożył wniosek o referendum. - Już wtedy mieliśmy z nimi problemy i nikt nie chce, by to się powtórzyło - dodaje.

Innego zdania jest Zoltan Jaros, administrator budynku uniwersyteckiego, w którym władze chcą zakwaterować imigrantów. - Przecież dziś sytuacja jest zupełnie inna. Ci uchodźcy nie zostaną na Słowacji. I jeśli złamią tu prawo, Austria automatycznie odmówi im azylu. Wtedy zostaną deportowani - mówi.

Dowiedzieli się przez Facebooka

Burmistrz Gabcikova Ivan Fenes coraz bardziej denerwuje się polityką informacyjną rządu. Wiadomość o tym, że to właśnie w Gabcikovie zakwaterowani zostaną imigranci, trafiła do mieszkańców miasteczka przez Facebooka. - W ogóle nie wiedzieliśmy, kto przyjedzie, ile osób i skąd pochodzą - mówi Fenes. Do tej pory nie otrzymał od władz centralnych tych podstawowych informacji. Dlatego, jak mówi, nie może nawet próbować uspokoić mieszkańców.

Burmistrz wyjaśnia też, skąd biorą się niepokoje gminy. Ludzie obawiają się, co będzie dalej z turystyką, nad której rozwojem w miasteczku z takim trudem pracowali, co z zabezpieczeniem zapory, która jest w pobliżu i - w ogóle - co z bezpieczeństwem w miasteczku. - Nie unikniemy tego, że ubiegający się o azyl będą poruszać się po całej miejscowości. Nasi obywatele cały dzień są w pracy, a imigranci nie mają nic do roboty, będą więc się wałęsać po mieście - Fenes opisuje scenariusze, jakie mają w głowach mieszkańcy Gabcikova.

Minister: Austriacy pomogli, teraz spłacamy dług

Frekwencja w niedzielnym referendum wyniosła 60 proc., głosy oddały dokładnie 2603 osoby. 97 proc. jest przeciw rządowym planom zakwaterowania imigrantów w ich mieście. Taki wynik to żadna niespodzianka. Ale burmistrz przypuszcza, że wynik referendum i tak nie będzie miał wpływu na ostateczną decyzję rządu: - Premier już powiedział, że akceptuje prawo mieszkańców Gabcikova do petycji i referendum. Ale że niczego to nie zmieni. Ubiegający się o azyl i tak przyjadą. Ale my chcemy po prostu dać znać, co myślimy.

Jak w ogóle doszło do tej decyzji? Ministrowie spraw wewnętrznych Austrii i Słowacji Johanna Mikl-Leitner i Robert Kalinak podpisali 21 czerwca dwustronną umowę o przyjęciu przez Słowaków 500 ubiegających się o azyl w Austrii imigrantów. - Nasz kraj chce w ten sposób spłacić swój dług wdzięczności wobec Austrii - powiedział Kalinak i przypomniał, że Austria była adwokatem Słowacji podczas jej starań o przystąpienie do UE, a potem - do strefy Schengen.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!