Zostawili w upał psa w aucie i poszli na lody. Pan Krzysztof skonstruował pewne urządzenie i uratował zwierzę

Upał, a rozgrzanym samochodzie na parkingu centrum handlowego siedzi pies. Widzą to weterynarz ze swoją towarzyszką. Pan Krzysztof robi specjalne narzędzie, uwalnia zwierzę i wzywa policję. Komentarz właścicieli? "Nawet lodów nie można w spokoju zjeść".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Ile jeszcze razy trzeba powtarzać ludziom, by nie zostawiali psa w samochodzie w takie upały?! Właśnie o to zapytała pani Katarzyna. Na Facebooku opisała historię małego psiaka rasy beagle, który miał szczęście, że trafił na przytomnych ludzi.

Weterynarz pomógł psu zamkniętemu w aucie

Oto sytuacja: na parkingu centrum handlowego Arkadia w Warszawie stoi zamknięte auto. Szyba uchylona na 2 centymetry, w środku - jak wynika z relacji świadków - od godziny siedzi przerażony, zmęczony pies. "Niby parking podziemny, ale byliście tam w te upały? Duchota, gorąco i ogromna wilgotność..." - pisze pani Kasia.

Jej towarzysz, pan Krzysztof, jest lekarzem weterynarii. Doskonale wie, że psiaka trzeba jak najszybciej wyciągnąć z auta, które w takich warunkach zmienia się po prostu w piekarnik. Wzywają policję. Pani Katarzyna biegnie poinformować obsługę centrum handlowego, by wywołała przez głośniki właścicieli auta, a weterynarz próbuje zdobyć haczyk, by otworzyć - poprzez uchylone okno - auto. Udaje mu się skonstruować całkiem skuteczne narzędzie:

Pewnie zastanawiacie się co to zdjęcie robi na naszym profilu?Otóż ile jeszcze razy trzeba powtarzać ludziom by nie...

Posted by Legwet - Lecznica Weterynaryjna on  Tuesday, 4 August 2015


Na miejscu zjawia się policja. Funkcjonariusze chcą już wybijać szybę, by pomóc zwierzakowi, ale drzwi udaje się otworzyć konstrukcją doktora Krzysztofa. Po chwili lekarz już bada psa - jest odwodniony, ale uratowany.

Właściciele: "Lodów nie można w spokoju zjeść"

Gdy wreszcie zjawiają się właściciele, ich reakcja - według weterynarza, który zrelacjonował nam całe wydarzenie - jest zdumiewająca: "Po co wywoływać przez megafon, człowiek nawet spokojnie lodów nie może zjeść".

"Pamiętajcie, że nawet w cieniu przy takich temperaturach możecie zabić swoje zwierzę!" - apeluje na profilu lecznicy Legwet pani Katarzyna. A my przyłączamy się do tego apelu. I pamiętajmy:

Upał, pies w aucie. Możemy zbić szybę? Prawnik: Tak. Ratujemy dobro ważniejsze niż mienie: życie zwierzęcia >>>

"Pełen profesjonalizm policji"

Pan Krzysztof w rozmowie z nami chwali "szybką interwencję policji, godną postawę, odpowiedzialne zachowanie i pełen profesjonalizm". "Policjant nie chciał czekać na mnie, aż wrócę z urządzeniem, które stworzyliśmy, tylko od razu chciał wybijać szybę. A po tym, jak udało mi się otworzyć samochód, zaoferował, że zwróci mi pieniądze za te "zakupy" - napisał.

Różnice występują natomiast co do tego, jak wyglądało działanie pracowników CH "Arkadia". Pani Katarzyna pisze, że recepcjonistka nie chciała nadać komunikatu od razu, tylko najpierw wysłała ochroniarza, by potwierdził całą sytuację. Z relacji lekarza wynika, że ochroniarz dotarł na miejsce później niż policja, co więcej - nie był poinformowany, o co chodzi, a wywoływanie przez głośniki rozpoczęto właśnie po interwencji funkcjonariuszy. Całe działanie trwało zaś cenne 45 minut, podczas których pies był nadal zamknięty w aucie.

Arkadia: Musimy sprawdzać zgłoszenia. Wyciągnęliśmy wnioski

CH "Arkadia" podkreśliła na Facebooku, że żaden z pracowników recepcji "nie odmówił udzielenia pomocy oraz wywołania kierowcy przez głośniki". Galeria handlowa pisze, że recepcjonistka "niezwłocznie poinformowała ochronę o zaistniałej sytuacji", ochroniarz zjawił się na miejscu "przed przyjazdem policji" i potwierdził, że trzeba nadać komunikat. "Oczywiście nie zgadzamy się z zamykaniem zwierząt w samochodach" - podkreśla Arkadia, nazywając w oświadczeniu takie działanie "bezmyślnością".

Zapytaliśmy o rozbieżności w wersjach wydarzeń. Centrum tłumaczy, że recepcja musi prosić ochronę o weryfikację zgłoszenia, ponieważ zdarzają się liczne fałszywe alarmy. Arkadia podkreśliła też, że wyciągnęła wnioski z sytuacji - zwiększono liczbę ochroniarzy patrolujących parking. "Uwrażliwiliśmy zarówno pracowników recepcji, jak i ochrony na kwestię zwierząt pozostawianych w samochodach i konieczności błyskawicznej reakcji w takiej sytuacji" - podkreślono w przesłanym nam komunikacie.

Arkadia zapowiedziała też, że zamieści na parkingu "komunikaty informujące o niebezpieczeństwach, związanych z pozostawianiem zwierząt w aucie", oraz zapewniła, że w ocienionym miejscu przed budynkiem galerii wystawione zostały miski z wodą dla psów.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (371)
Zostawili w upał psa w aucie i poszli na lody. Pan Krzysztof skonstruował pewne urządzenie i uratował zwierzę
Zaloguj się
  • alex1w

    Oceniono 1750 razy 1614

    Nie! Q... Nie można zjeść lodów.
    Zamknij się sam debilu w samochodzie i posiedź w upale na słońcu ubrany w futro.
    Takim... sądy powinny zabraniać posiadania zwierząt.

  • faustxyz

    Oceniono 1000 razy 968

    Po co cholerę tacy ludzie upierają się by mieć zwierzaka? Klasyczny przykład przygłupa, który psa ma za rzecz, a jedną zepsutą rzecz zastąpi kupując nową.

  • uzdek98

    Oceniono 793 razy 773

    no a gdzie mandat ... z debilami rozmawia sie przy pomocy kasy ...inaczej nie zrozumieja ..

  • biurobuf

    Oceniono 721 razy 691

    do szlachcic - może jestem debilem, bo jestem właścicielem dwóch, dużych psów. Nie płacę podatku, bo oba są adoptowane ze schronu, wykastrowane. Zbieram kupy, wyprowadzam, czeszę, karmię, kocham. I tak, jestem debilem, bo dbam o nie jak o własne dzieci. Bo rok mi zajęło za nim suka (tak kochana przez takiego szlachcica jak ty, że aż jej wątroba z tej miłości pękła) dała mi się przytulić i pogłaskać bez strachu. Mnie debilowi, pies trzymany 4 lata w kojcu jako niebezpieczny, na łańcuchu zakleszczonym gwoździem, ufa bezgranicznie. Na każdym spacerze ten "morderca" wzbudza zachwyt swoim zachowaniem i postawą. Bo to u mnie, u debila, 13 letni pies, oddany przez jedynego pana jakiego miał w życiu ze starości do schroniska, umierał machając ogonem. To ja debil, myję dupy królikom kupionym zabawki dla dzieci, które potem siedzą latami w swoich odchodach, w klatkach wielkości znaczka pocztowego. To ja debil, choć nie lubię kotów, zabieram przejechane truchło do weterynarza. Tak szlachcicu - jestem debilem, świadomie rezygnując z czyściutkiej podłogi, z możliwości wyjazdu w każdym czasie i w każde miejsce, przeznaczając kasę nie na przyjemności, tylko leczenie takich zwierząt. To ja debil patrzę na samochód, pod kątem wygody moich psów. I nie uwierzysz, dobrze mi z tym. A takich jak ty, zapraszam na wolontariat, do jakiegokolwiek schroniska. Może, ale to może wtedy pojmiesz o czym mówisz.

  • aga4023

    Oceniono 438 razy 396

    ostatnio wybrałam się z moim psem na spacer , upał, poszliśmy na lody - on swój śmietankowy a ja swój czekoladowy. Siedzimy na ławce, jemy, liżemy, mlaszczemy...ludzie się oglądają a pies szczęśliwy na maksa :)

  • dr.skrobisz

    Oceniono 372 razy 344

    Są właściciele zasługujący na to, żeby ich własne psy zagryzły i zeżarły. Jak tego tajniaka w "Szwejku".

  • alex1w

    Oceniono 293 razy 267

    Tacy właśnie ludzie zostawiają również dzieci... bo tylko na zakupy... albo do pracy się spieszyłem i zapomniało się.
    Brak mózgu czy kompletna wiocha, tego nie wiem. Wiem, że takich trzeba bardzo karać.

  • Marek Bia

    Oceniono 253 razy 239

    Uświadomcie sobie jedno - możecie nawet codziennie całe wydanie Gazety, Faktu, Naszego Dziennika itp poświęcać temu problemowi, ale to nic nie pomoże, bo troglodyci gazet nie czytają!

  • lob1

    Oceniono 261 razy 231

    Powinni dostać 500 zł mandat.To też ssak jak my czujący,myślący po swojemu,cierpiący.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX