Prawicowy bloger i dziennikarz pracował przy kampanii Dudy. Teraz tłumaczy: "Jak by mnie się ktoś spytał..."

Prawicowy bloger odpowiadał za media społecznościowe w kampanii Andrzeja Dudy. Nie byłoby w tym nic dziwnego (inny bloger odpowiada za kontakty Dudy z mediami), jednak Paweł Rybicki przez ten czas pozostawał także felietonistą "Gazety Polskiej", gdzie chętnie krytykował Bronisława Komorowskiego. Bloger tłumaczy, że pracy dla Dudy nie ujawniał, bo... "nikt nie pytał".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Paweł Rybicki, znany też jako bloger Rybitzky, od stycznia tego roku pracował dla sztabu Andrzeja Dudy, gdzie m.in. prowadził na Twitterze konto sztabu wyborczego kandydata PiS. Sprawa wyszła na jaw przy okazji wykładu Rybickiego w waszyngtońskim The Institute of World Politics.



Równolegle Rybicki pisał do "Gazety Polskiej Codziennie" i Niezależnej.pl felietony, w których krytykował prezydenta Bronisława Komorowskiego i chwalił kampanię Andrzeja Dudy.

Bloger pojawił się także podczas spotkania Komorowskiego z mieszkańcami Warszawy, gdzie podsunął do podpisania książkę krytyczną wobec prezydenta. Później w felietonie "Prezydent i zwykli Polacy" opisywał spacery warszawskimi ulicami: "Obie te wyprawy skończyły się dla Komorowskiego wizerunkowymi wpadkami. Prezydent nie potrafił odpowiedzieć na poważne pytania zadawane mu przez różnych ludzi (w tym przeze mnie)", a także: "Teraz jego sztab szuka winnych - i znajduje tych samych co zawsze: przebiegłych PiS-owców. Zdaniem ludzi prezydenta to PiS rozmieścił na trasie spaceru swoich 'agentów'".

"Nie jest żadną zbrodnią wygłaszanie swoich opinii"

Gdy na Twitterze pojawiły się doniesienia o "podwójnej roli" Rybickiego, bloger tłumaczył, że nie pisał o swoim udziale w kampanii Andrzeja Dudy, ponieważ... nikt go o to nie pytał.



Jednocześnie stwierdził, że od lutego nie pracuje dla żadnej redakcji, a w "GPC" jedynie pisze felietony i będzie je pisał nadal, "bo nie jest żadną zbrodnią wygłaszanie swoich opinii".





Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: