Myśleliście, że spot GIS o dopalaczach jest zły? To zobaczcie spot wojewody warmińsko-mazurskiego...

Akcja przeciwko dopalaczom trwa. Niestety, wciąż w kiepskiej formie. Niedawno opublikowany spot Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego ma uświadomić młodzieży niebezpieczeństwa związane z braniem dopalaczy. Efekty oceńcie sami.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dwie nastolatki wybierają się na imprezę. "Idziemy się zabawić" - mówi jedna z nich. Dziewczyny najpierw próbują kupić w sklepie alkohol, ale ekspedientka prosi je o dowód osobisty, którego nie mają. Wychodzą więc ze sklepu, mówiąc: "To wyluzujemy inaczej". Sprzedawczyni patrzy na dziewczyny z błogim uśmiechem.

Nastolatki idą więc do sklepu z dopalaczami. Widzimy nagrania z ukrytej kamery. Potem pod mostem zażywają kupione tam specyfiki. Jedna z dziewczyn osuwa się na ziemię, druga wymiotuje. - Zamiast jazdy mamy zjazd - mówi do nieprzytomnej koleżanki. Niestety, przygoda kończy się dla jednej z nich tragicznie.

Po tej przygnębiającej scenie widzimy samego wojewodę warmińsko-mazurskiego Mariana Podziewskiego, który w grupie rześkiej młodzieży podkreśla, że "nie warto tracić życia przez narkotyki i dopalacze".

Całość, podobnie jak spot o dopalaczach Głównego Inspektoratu Sanitarnego, jest wykonana na tyle nieprofesjonalnie, że spot śmieszy, zamiast uwrażliwiać na problem. Urząd prawdopodobnie, tak jak GIS, stworzył spot własnymi środkami - z komentarzy na Facebooku wynika, że jego główne bohaterki są zatrudnione w instytucji. Dużo osób sugeruje, że jego przekaz można odebrać niezgodnie z zamiarem - na przykład uznając, że gdyby ekspedientka sprzedała niepełnoletnim dziewczynom alkohol, nie doszłoby do tragedii.

Poniżej dla chętnych dłuższa, 3-minutowa wersja spotu.

Wybieram życie - stop dopalaczom !

Posted by Marian Podziewski on Monday, June 29, 2015


Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: