Taśmy z rozmową Kwaśniewskiego z Kaliszem, osieroceni politycy PO i Polacy na zagranicznych wakacjach [W TYGODNIKACH]

O rzekomej korupcji, w którą miał być zamieszany Tomasz Siemoniak, miał powiedzieć Ryszard Kalisz Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w rozmowie, o której pisze ?Do Rzeczy?. W tygodnikach również o perturbacjach Pawła Kukiza, nominacji Beaty Szydło na kandydatkę PiS na premiera i zachowaniu Polaków na zagranicznych wakacjach.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Zobacz wszystkie okładki>>>

Najnowszy "Wprost" o "osieroconych" politykach Platformy - Bronisławie Komorowskim, Radosławie Sikorskim, Mirosławie Drzewieckim, Zbigniewie Chlebowskim i Sławomirze Nowaku. "Ich losy - poza osobistą porażką - pokazują w dużej mierze słabość polskiej klasy politycznej" - czytamy.

Na łamach tygodnika także o politycznym projekcie Pawła Kukiza, który "rozsypuje się, zanim jeszcze na dobre powstał". Autor tekstu wylicza: chaos organizacyjny, brak spójnego przekazu, konflikty w najbliższym otoczeniu i zrażeni potencjalni sojusznicy. Czytaj więcej>>>

W "Newsweeku" o Polakach na wakacjach. "Awanturuje się, pije i podejrzewa, że wszyscy go oszukują. To typowy rodak na zagranicznych wczasach" - ocenia tygodnik. Podobnego zdania są internauci, którzy w sondzie "Newsweeka" deklarują, że wstydzą się Polaków na wakacjach.

W numerze także rozmowa Władysława Frasyniuka ze Zbigniewem Hołdysem. "Stale wierzę, że ludzie chcieliby odrobiny przyzwoitości i profesjonalizmu w polityce. Potrzebują przywódców. A przywódca to jest ktoś, kto się nie podlizuje, kto potrafi pójść pod prąd" - mówi Frasyniuk. Czytaj więcej>>>

Tygodnik "Do Rzeczy" informuje, że dotarł do nagrania rozmowy Aleksandra Kwaśniewskiego z Ryszardem Kaliszem, na którym wymieniane jest nazwisko Siemoniaka w kontekście rzekomej korupcji.

W numerze również wywiad z Beatą Szydło. "Uważałam, że najlepszym kandydatem na premiera zjednoczonej prawicy jest Jarosław Kaczyński" - wyznaje kandydatka PiS na premiera. Czytaj więcej>>>

Publicyści "wSieci" prognozują, jak będzie wyglądała Polska w 2025 roku - kto będzie wielki, kto spadnie na dno. "Dekada sukcesów Dudy i Szydło; Gowin nowym premierem; Tusk wciąż za granicą, Kopacz w europarlamencie" - czytamy. Czytaj więcej>>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (60)
Taśmy z rozmową Kwaśniewskiego z Kaliszem, osieroceni politycy PO i Polacy na zagranicznych wakacjach [W TYGODNIKACH]
Zaloguj się
  • Regina Szwabowska

    Oceniono 2 razy 0

    pis to partia złodziei i aferzystów klamcow naciągaczy imafia która chce zpuscic polske do blota by nie było nic po niej tylko gruzy jak było po 2006r

  • szach-mat0

    Oceniono 2 razy -2

    stary.mosze
    Wam, polskim gojom, wydaje się, że jesteście tacy biedni. Wydaje się tak wam, bo jak to goje, jesteście zwyczajnie głupi.

    Myślicie, że kraj Polin jest już cały rozkradziony. Jesteście w błędzie. Dużo geszeftów dokonaliśmy, ale wiele jeszcze jest przed nami: ziemia, lasy polskie i przede wszystkim bogactwa naturalne – jedne z największych w Europie – molibden, złoto, uran i inne.

    Abyśmy jednak mogli je przejąć, wcześniej tak was goje zadłużymy, abyście musieli jadać na śmietnikach. A wtedy sami nam oddacie wszystko za długi.

    Goj będzie robił niczym wół na Pana swego, a Judeopolonia stanie się bogata jak nigdy wcześniej (oczywiście nie dla polskich gojów-niewolników)

  • szach-mat0

    Oceniono 4 razy -2

    2006-07-04
    Niemcy o Kaczyńskich

    Nowe polskie kartofle. Dranie chcący opanować świat. Lech Katsche" (mlaskający-red.) Kaczyński. To tytuł i podtytuły artykułu, który ukazał się w niemieckiej gazecie tuż przed szczytem w Berlinie. Money.pl przetłumaczył publikację.
    Tak oto Peter Koehler pisze w "Die Tageszeitung" o braciach Kaczyńskich:

    Niemiecka opinia publiczna nie wierzyła zdumionym niebieskim oczom: polski prezydent nie sięgający niemieckiej głowie państwa nawet do kolan. Polityk z drugiej strony Odry, który niemieckiej pani kanclerz na przywitanie podaje w postawie na baczność przednia łapę!.

    Niemcy przecierali osłupiałe ze zdumienia oczy i przetykali uszy, kiedy Kaczyński przybył w marcu z zadartym nosem do Berlina, a już w maju w Warszawie podczas Targów Książki nie zauważał stojącego obok prezydenta Niemiec.

    Wiedziano wprawdzie, ze Kaczyński uznawał za szczególny powód do chwały, że przez dziesięciolecia nie podał żadnemu niemieckiemu politykowi nawet małego palca. Wystarczająco często trąbił też o tym, że w całych Niemczech widział tylko spluwaczkę w męskiej toalecie lotniska we Frankfurcie. Wiadomo, że urodzony w 1949 roku Kaczyński należy do generacji, która nawet przed przyjściem na świat miała na pieńku z Niemcami.
    Wiedziano, że obraz świata wg Kaczyńskiego to taki, w którym każdy Niemiec od średniowiecza rzuca się na wschodnich sąsiadów. W naszym kraju doświadczony prezydent federalny suwerennie porusza się ponad partyjnymi interesami.

    W Polsce jednak pierwsza osoba w państwie musi od razu gryźć: zmiażdżyć niemiecko-rosyjski gazociąg bałtycki, zdusić w zarodku planowane w Berinie Centrum przeciwko Wypędzonym" , rozdeptać w proch Pruskie Powiernictwo" bijące się o odszkodowania za byłą własność na terenach wschodnich. Taką samą bitwę o odszkodowania udało się wszak zainaugurować Kaczyńskiemu w Warszawie jako prezydentowi, kiedy to zlecił opracowanie studyjne strat poniesionych podczas II wojny światowej i z wielką pompą ogłosił żądanie reparacji na kwotę 54 miliardów dolarów.

    Wielu Polaków ma od stuleci alergiczną nieufność wobec wszystkiego, co nie jest Polską. Lech, który studiując prawo i ustawy musiał co nieco przeoczyć , został nawet w 1981 internowany i przesiedział jeden rok o suchym chlebie i wodzie.
    Kiedy jednak w 1989 komunizm został obalony, a stery objął Lech Wałęsa, również do Lecha Kaczyńskiego uśmiechnęło się szczęście. Dostał się z przez siebie stworzonym Porozumieniem Centrum do parlamentu, później pokręcił się jako profesor prawa i został w 2000 r. na kilka miesięcy ministrem sprawiedliwości, który ma wszystkie ustawy w małym palcu i nie da się w nic wrobić.

    Wtedy to jeden z biznesmenów o mrocznym nazwisku Janusz Heathcliff Ivanowki Pineiro stwierdził, iż bracia Kaczyńscy przepompowali pieniądze na swoje Porozumienie z budżetu państwa najpierw do własnych kieszeni.

    PC szybko wypadło z gry, a Kaczyńscy wysupłali jak z rękawa nowe ugrupowanie, partię Prawo i Sprawiedliwość. Dzięki niej w 2002 Kaczyński stał się pierwszym bossem stolicy. A prawicowy Jarosław wyciągnął super los w 2005 w wyborach do parlamentu, wymigał się sprytnie z objęcia urzędu premiera i wyczarował z niczego Kazimierza Marcinkiewicza. Lech sięgnął po najwyższy szczebel władzy i z końcem 2005 roku siedział już na stołku prezydenta.
    Z siłą wodospadu bracia chcą wyeliminować ostatnich komunistów z państwa i społeczeństwa. A parlament ma klepnąć ponad 100 ustaw i ani się ważyć krytycznie nadepnąć im na stopę.

    money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/nowe;polskie;kartofle;czyli;niemcy;o;kaczynskich,187,0,169403.html

  • szach-mat0

    Oceniono 3 razy -1

    Służby IV RP
    No, kur..., co teraz zrobimy? Zostaw to tutaj i spier...mówili agenci CBA, podrzucając pijanemu prezesowi spółki skarbu państwa 10 tys. euro. Następnego dnia Bogusław Seredyński został aresztowany. Tak zaczęło się piekło.
    W gruzach legła kariera zawodowa, odeszła narzeczona, potem miesiąc po miesiącu zmarli rodzice. Znajomi zaczęli prosić, żeby do nich nie dzwonił. Bo człowiek, którym zajmowało się CBA, oznacza tylko kłopoty. Z tego samego powodu pracodawcy z uprzejmym uśmiechem od trzech lat wrzucają jego CV do kosza.
    Wie pani, ile mam w kieszeni? pyta Seredyński i od razu sam odpowiada 40 złotych. Jeśli od kogoś nie pożyczę, to nie będę miał za co żyć przez najbliższe dwa tygodnie.
    Sąd przyznał mu właśnie odszkodowanie za krzywdy doznane od państwa 453 tys. złotych. Ale do wypłaty tych pieniędzy daleka droga.

  • szach-mat0

    Oceniono 6 razy 0

    Wojciech Jasiński (64 l.), minister Skarbu Państwa w rządzie PiS, skazał Polaków na najdroższy gaz w Europie! Jak to możliwe? W 2006 roku szef resortu zgodził się podpisać umowę gazową z Rosją bez dokładnej analizy dokumentu! Efekt? Do 2022 roku Polska zapłaci o około 18 miliardów złotych za gaz więcej niż inne państwa europejskie, które kupują ten surowiec z Rosji.
    W 2006 roku minister Wojciech Jasiński zaakceptował umowę zawierającą niekorzystną formułę cenową, a jej konsekwencje są przeogromne - mówił w rozmowie z "Super Expressem" obecny szef resortu skarbu Mikołaj Budzanowski (41 l.). Chodzi o wieloletni kontrakt z Rosjanami na dostawę gazu do Polski. Jasiński wyraził na niego zgodę bez dokładnego zapoznania się z jego zapisami. "Ze względu na ograniczony czas do wyrażenia opinii, MSP nie miało możliwości analizy przekazanego projektu Umowy. Niemniej (...) wyrażam zgodę na zawarcie Umowy" - można przeczytać w piśmie z 15 listopada 2006 roku, podpisanym przez Jasińskiego, które publikujemy obok. Następstwem pośpiechu i braku szczegółowej analizy skutków liczącego ok. 1000 stron kontraktu było zaakceptowanie 10-procentowej podwyżki cen gazu podyktowanej przez Rosjan.
    Sprawiło to, że Polska płaci obecnie dużo więcej niż nasi zachodni sąsiedzi. I choć szczegóły kontraktów gazowych objęte są tajemnicą, to szacuje się, że PGNiG płaci Gazpromowi obecnie ponad 500 dolarów za tysiąc metrów sześciennych surowca. Firmy z Niemiec, Francji, Włoch czy Austrii mają dużo niższe stawki. Natomiast z wyliczeń MSP wynika, że do 2022 r., czyli końca obowiązywania niekorzystnych zapisów, wszyscy polscy odbiorcy gazu zapłacą przynajmniej o około 18 mld złotych więcej!

  • szach-mat0

    Oceniono 5 razy 1

    Kaczyński uciera nosa Rosjanom.
    Ogromna strata ORLENU

    Źródeł dzisiejszych problemów Orlenu trzeba szukać w 2006 roku. Wtedy spółka kupiła od Jukosu 53,7 proc. Mażeikiu Nafta za 1,49 mld dol., a następnie na mocy umowy z rządem Litwy nabyła 30,66 proc. za ponad 852 mln dol. PKN Orlen zobowiązał się ponadto wdrożyć program inwestycyjny o wartości 1 mld dol.

    W 2006 r. rosyjski Transnieft zawiesił dostawy ropy do Orlen Lietuva, tłumacząc to awarią rurociągu Przyjaźń-Północ. To oczywista fikcja - Rosjanie nie zaakceptowali zakupu i nie chcieli ułatwiać życia Orlenowi. Do dzisiaj zresztą rurociąg nie działa, przez co ropa do Orlen Lietuva dostarczana jest tankowcami i koleją. A to kosztuje dużo więcej niż transport rurociągiem. Zwłaszcza że koleje litewskie - jak twierdzi Orlen - sprzedają swoje usługi bardzo drogo. Od lat płaci ona za przewozy kolejowe około 30 proc. więcej niż konkurenci z innych krajów, np. z Białorusi.

  • szach-mat0

    Oceniono 7 razy -1

    Prezydent Lech Kaczyński był w Katyniu w ciągu swojej kadencji 1 raz. 17.09.2007r. przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi . (źródło: prezydent.pl)

    Tu bym szukał odpowiedzi na pytanie, co Pana Prezydenta zaprowadziło do Katynia tym razem. Oczywiście wybory.

    10 kwietnia 2006 r. - nieobecny

    17 września 2006 r.- nieobecny

    10 kwietnia 2007 r. - nieobecny

    17 września 2007 r. - obecny (wybory do sejmu)

    10 kwietnia 2008 r. - nieobecny

    17 września 2008 r. - nieobecny

    10 kwietnia 2009 r. - nieobecny

    10 września 2009 r. - nieobecny

    2010 – .........

    W 2007 roku tak bronił prawdy o Katyniu, aż stwierdził że mord wydarzył się w październiku.

  • szach-mat0

    Oceniono 4 razy 0

    OGROMNY SUKCES KACZYŃSKICH;

    Prezydent Kaczyński wielokrotnie deklarował zakup Możejek, pomimo pożaru i odcięcia dostaw ropy rurociągiem:
    cytuję: Reuters 2006-09-05

    "PKN Orlen nie ma zamiaru rezygnować z przejęcia litewskiej rafinerii Możejki Nafta" - zapowiedzieli we wtorek podczas konferencji prasowej w Wilnie prezydent Lech Kaczyński oraz szef PKN Igor Chalupec. - Nie mamy zamiaru wycofywać się - powiedział Kaczyński.
    Także szef Komisji Zagranicznej Sejmu....
    cytuję: 16 grudnia 2006 PAP
    "Zakup Możejek wielkim sukcesem PKN Orlen i Polski"
    Zdaniem szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Zalewskiego (PiS), sfinalizowany w piątek w Wilnie przez PKN Orlen zakup litewskiej rafinerii w Możejkach jest wielkim sukcesem zarówno płockiego koncernu, jak i Polski.

    Transakcja stulecia

    Kupno Możejek to największa zagraniczna inwestycja polska w historii. Dla Orlenu oznacza wzrost prestiżu w regionie, zabezpieczenie płn.-wsch. Polski przed napływem paliw z Rosji i Białorusi, możliwość ekspansji na rynki krajów nadbałtyckich i Skandynawii.

    Dla Litwy transakcja ma wymiar dużo szerszy. Jak mówi były szef jej dyplomacji Antanas Valionis, "to nie tylko komercyjny projekt, ale też część zmagań o charakterze geopolitycznym". Udało się uchronić strategiczne przedsiębiorstwo przed przejęciem przez Rosjan. Teraz Moskwa będzie miała do czynienia z jednym z największych krajów UE - co innego jest zakręcić kurek z ropą maleńkiej Litwie, a co innego - Polsce.
    Iwan zakręca kurek

    31 lipca rosyjskie władze poinformowały o awarii ropociągu Przyjaźń.
    "Nie ma mowy o sprzedawaniu udziałów. PKN Orlen nie jest firmą wyłącznie państwową, ale państwo ma tu decydujący udział. Sprzedawanie w ogóle nie wchodzi w grę" - tak na pytanie o ewentualne wycofanie się polskiej strony z transakcji zareagował Lech Kaczyński.
    2006 Polska naftową potęgą.
    Zadęcie Kaczyńskich.

    Kupując wielką litewską rafinerię Kaczyński utarł nosa Rosjanom. Rafinerię po groźnym pożarze i pracującą na przestarzałych sowieckich urządzeniach.

    Jeszcze dziesięć lat temu nikt o tym nawet nie marzył, ale dzisiaj to fakt. Polska stała się europejską potęgą paliwową. Polski Koncern Naftowy Orlen kupił litewską rafinerię w Możejkach. Skutki transakcji to rozwścieczona Rosja, grube miliony dla Polski z handlu paliwami, ale i zmniejszenie niebezpieczeństwa odcięcia naszego kraju od źródeł energii.

    6 786 000 000 - to liczba, którą ciężko przeczytać, a co dopiero sobie wyobrazić! To prawie siedem miliardów złotych! Właśnie tyle kosztowała rafineria w litewskich Możejkach, którą kupiła polska firma PKN Orlen. To były historyczne, bo największe jak do tej pory zakupy, na jakie wybrało się jakiekolwiek polskie przedsiębiorstwo.

    Historyczne też będą skutki tej transakcji, bo odebrała ona Rosji jeden z najważniejszych argumentów w szantażu wobec Polski - groźbę odcięcia dopływu energii do naszego kraju. W ten sposób Polska stała się bardzo poważnym graczem na rynku paliw w całej Europie, z którym rosyjscy politycy po prostu muszą zacząć się liczyć.
    Brawa bijemy do dziś !!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX