Mastalerek broni programu PiS. A Joński: Nie da ci ojciec, nie da ci matka tyle, co obieca Szydło Beatka

- Obietnic podczas konwencji PiS było tyle, że zabrakło tylko jednej: że jak dojdą do władzy, to obniżą temperaturę za oknem o 10 stopni - kpił na antenie TVN24 Dariusz Joński. Wcześniej programu przedstawionego przez Beatę Szydło bronił rzecznik partii Marcin Mastalerek.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Podczas sobotniej konwencji programowej PiS Beata Szydło zaprezentowała trzy priorytety partii. Są to obietnice, które złożył wcześniej prezydent elekt Andrzej Duda: wypłata 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz obniżenie wieku emerytalnego.

W trakcie kampanii prezydenckiej wyliczano, że koszt realizacji tych propozycji wyniósłby 90 mld zł. Szydło twierdzi jednak, że eksperci PiS obliczyli go na 39 mld zł.

Protasiewicz: To nie diagnoza lekarska, tylko popis znachorstwa

O konwencji PiS rozmawiali goście programu "Kawa na ławę" w TVN24. - Byłem w szoku. Jak można tak bezpodstawne wyliczenia prezentować w półtoragodzinnym wystąpieniu podczas dwudniowej konwencji? - pytał Jacek Protasiewicz. - Wszystkie są z księżyca? - dopytywał prowadzący. - Większość. Prawdopodobnie te, które szacowane są na 2-3 mld możliwych dochodów z podatku dochodowego czy sklepów wielkopowierzchniowych - które, żeby było jasne, mogą skutkować wzrostem cen - są prawdziwe - mówił.

Były europoseł przypomniał, że zdaniem Szydło "te 39 mld to nie jest koszt, ale inwestycja, z której 9 mld zł ma wrócić do budżetu w postaci podatku VAT". Zdaniem Protasiewicza taki scenariusz zakłada, że mniej zamożne gospodarstwa domowe - czyli w założeniu główni beneficjanci programu PiS - musiałyby przeznaczyć wszystkie środki na inne cele niż żywność. Ta ostatnia jest bowiem opodatkowana na poziomie 8, a nie 23 proc.

- W takim wypadku absolutnie sypie się ta pięknie przedstawiona konstrukcja. Ale to nie była diagnoza lekarska, tylko popis znachorstwa - przekonywał.

Mastalerek: Na pana miejscu siedziałbym cicho w tym programie

Na argumenty Protasiewicza odpowiedział ostro Marcin Mastalerek. - To są wyliczenia ekspertów, a nie polityków. Ja na pana miejscu siedziałbym dzisiaj cicho w tym programie i uszy po sobie położył, bo pan jest przedstawicielem partii, która podniosła w Polsce 23 różne podatki, w tym VAT na ubranka dziecięce. I dziś taki człowiek będzie nas pouczał - mówił.

Rzecznik PiS zapowiedział również, że od jutra parlamentarzyści ugrupowania będą rozdawać ulotki ze szczegółowymi wyliczeniami partii. - I mam dla pana dobrą radę: jak pan ciągle, tak jak Donald Tusk i Ewa Kopacz, mówi, że czegoś się nie da, to niech pan przestanie przeszkadzać. Niech pan to przeczyta - zaapelował.

"Zabrakło tylko jednej obietnicy: jak PiS dojdzie do władzy..."

Obietnice przedstawione na konwencji PiS krytykował także Dariusz Joński. - Już od paru lat słucham tej debaty między PiS a PO. Jedni i drudzy obiecują, ale jak słuchałem wczoraj pani Szydło, to oczywiście "nie da ci ojciec, nie da ci matka tyle, co obieca Szydło Beatka" - kpił.

- W myśl tego hasła faktycznie tych obietnic było tyle, że zabrakło tylko jednej: że jak PiS dojdzie do władzy, to obniży temperaturę za oknem o 10 stopni - mówił Joński.

Kopacz: Wyliczenia PiS rozjeżdżają się z rzeczywistością

Wcześniej wystąpienie kandydatki PiS na premiera skrytykowała Ewa Kopacz. - Pani Beata Szydło mówiła wczoraj długo i nieprecyzyjnie. Te wyliczenia rozjeżdżają się z rzeczywistością. Budżet musi być wiarygodny, wszystkie wydatki muszą być skrupulatnie wyliczone. Widząc, jak zostały dokonane te wyliczenia, to budżet konstruowany przez opozycję będzie budżetem kompletnie niespinającym się - oceniła szefowa rządu.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: