Rakieta Falcon 9 eksplodowała dwie minuty po starcie. Ze stacji kosmicznej oglądali to astronauci, którym miała dostarczyć zapasy [WIDEO]

Bezzałogowa rakieta SpaceX Falcon 9, która miała dostarczyć zapasy oraz nowy moduł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), rozpadła się tuż po starcie. To poważny problem dla NASA i kolejna już - po awarii rosyjskiego "Progressu" - nieudana próba transportu zapasów dla ISS. ?To smutna porażka? - skomentował astronauta z ISS.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Do awarii doszło ok. dwóch i pół minuty po starcie rakiety z przylądka Canaveral na Florydzie. Statek kosmiczny rozpadł się 43 km nad ziemią, lecąc z prędkością ponad 4,5 tys. km na godzinę. Fragmenty spadły do Oceanu Atlantyckiego.

Na pokładzie statku transportowego firmy SpaceX Dragon, wynoszonego na orbitę przez rakietę Falcon 9, znajdowały się prawie dwie i pół tony ładunku przeznaczonego dla stacji. Był tam m.in. nowy moduł dokujący, przeznaczony dla przyszłych misji komercyjnych.

Powody awarii statku nie sa znane. Przedstawiciele SpaceX zaznaczają, że start odbywał się bezproblemowo aż do momentu, w którym rakieta przekroczyła prędkość dźwięku. SpaceX to prywatne przedsiębiorstwo kosmiczne, kierowane przez miliardera Elona Muska. To jedna z dwóch firm prywatnych, które mają odpowiadać za transport amerykańskich astronautów od 2017 roku.

Kolejna awaria transportu zapasów dla ISS

To druga z kolei misja transportowa NASA, która zakończyła się porażką. Wystrzelony 28 kwietnia z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie statek kosmiczny "Progress" M-27M także nie dotarł do celu. Pojazd produkcji rosyjskiej z niewyjaśnionych przyczyn znalazł się na wyższej orbicie, niż planowano. Po ponad tygodniu spłonął w atmosferze.

Nie udała się także misja transportowa z października, kiedy inny statek uległ awarii podczas startu. Na pokładzie Dragona znajdowały się ubrania, jedzenie i materiały do pracy naukowej, które są potrzebne na stacji w związku dwoma nieudanymi dostawami.

Ta katastrofa oznacza dla NASA problemy także dlatego, że amerykańska agencja kosmiczna coraz bardziej liczy na korzystanie z usług prywatnych przedsiębiorców w transporcie sprzętu oraz ludzi w kosmos. Poprzednich siedem misji firmy SpaceX przebiegło bez problemów.

Astronauci na ISS oglądali start z pokładu stacji. "Smutna porażka. Kosmos jest wyzwaniem" - napisał na Twitterze przebywający na stacji kosmicznej Amerykanin Scott Kelly. Załoga ISS nie jest na razie zagrożona w związku z nieudanymi misjami i według NASA ma dość zapasów co najmniej do października.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: