Barszcz Sosnowskiego niebezpieczny szczególnie latem. Występuje w całej Polsce

Barszcz Sosnowskiego to roślina, która może poparzyć nawet na odległość. Szczególnie szkodliwa jest podczas upałów. Występuje praktycznie w całej Polsce. Pojawiły się też doniesienia o występowaniu rośliny w Warszawie. Organizacja, która bada jej występowanie w Polsce, potwierdziła cztery warszawskie lokalizacje, m.in. w Łazienkach Królewskich.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Na Facebooku pojawił się wpis o najnowszej ofierze barszczu w Warszawie. Jedna z dziewczynek miała zostać oparzona w Rezerwacie im. Króla Jana Sobieskiego w stołecznym Wawrze.

"Dziewczynka, która została oparzona tej wiosny w rezerwacie w Warszawie, trafiła do szpitala. Teraz będzie miała przykrość nie tylko na resztę tych wakacji, ale i w następne" - napisała warszawska dziennikarka Dorota Wrońska zajmująca się tematyką zdrowotną. "Rany goją się trudno i odnawiają po wystawieniu na słońce nawet przez kilka lat" - dodała.





Badania nad występowaniem barszczu Sosnowskiego w Polsce od 2003 r. prowadzi Pracownia Stosowanej Ekologii Roślin w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie. Na stronie internetowej ich organizacji - barszcz Sosnowskiego i barszcz olbrzymi w Polsce - można wyszukać zgłoszenia o lokalizacji występowania rośliny w poszczególnych miastach, powiatach i województwach.

W Warszawie w latach 2011-2013 zgłoszono cztery lokalizacje - wszystkie na Bielanach. Jednak jak piszą członkowie organizacji, pomimo wielu prób nigdy nie udało im się potwierdzić stanowisk na Bielanach, przy ul. Gołkowskiej, Bernardyńskiej i Gąsek.

- Mamy jednak potwierdzone cztery inne lokalizacje w Warszawie - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Izabela Sachajdakiewicz z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie. Są to ulice: Sokola na Pradze, aleja Krakowska, Karczunkowska na Ursynowie i Łazienki Królewskie, koło Stawu Belwederskiego. - Nie piętnowałabym jednak szczególnie lokalizacji w Łazienkach Królewskich. To teren niedostępny dla pieszych, tam można sobie bezpiecznie obejrzeć tę roślinę - dodaje.

W lokalnych mediach każdego lata pojawiają się informacje o niebezpiecznej roślinie. Pisano o niej m.in. w Łódzkiem, na Pomorzu, czy na Sądecczyźnie.

Czym jest barszcz Sosnowskiego?

Pochodząca z Kaukazu roślina do Polski została sprowadzona w latach 50. XX w., a w latach 60. zaczęła być uprawiana na paszę dla zwierząt. Szybko okazało się jednak, że w naszym klimacie osiąga kilkumetrowe rozmiary i wydziela parzące soki. Szybko zaprzestano hodowli barszczu, jednak roślina zaczęła sama się rozrastać. Od tej pory się rozprzestrzenia. Nie dość, że jest bardzo inwazyjna, to jeszcze powoduje degradację środowiska.

Poważne poparzenia

Barszcz Sosnowskiego jest niebezpieczny dla ludzi, bo jego sok zawiera furanokumaryny. Są to związki, które powodują oparzenia skóry I i II stopnia. Reakcje na jego działanie są różne: jedni czują pieczenie po kilku minutach, inni - nawet po tygodniu. Stan zapalny zaczyna ustępować zwykle po trzech dniach, ale ciemne zabarwienie skóry może się utrzymywać miesiącami.

Warto pamiętać, że oparzone miejsca są wrażliwe na promieniowanie ultrafioletowe nawet przez kilka lat. Odnotowano przypadki osób szczególnie wrażliwych na substancję wydzielaną przez barszcz Sosnowskiego, a poparzenia zagrażały nawet ich życiu.

Jak z nim walczyć?

Barszcz Sosnowskiego jest szczególnie niebezpieczny podczas upalnych dni. Wokół rośliny powstaje silne stężenie parzącej substancji, więc oparzenie może wywołać samo zbliżenie się do barszczu. W takiej sytuacji należy pamiętać o ochronie nie tylko skóry, ale także dróg oddechowych.

Barszcz Sosnowskiego jest bardzo trudny w zwalczaniu, bo jedna roślina wytwarza mnóstwo nasion, które mogą kiełkować nawet po kilku latach. Dlatego zaleca się obcinanie kwiatostanów, wykopywanie roślin, a także niszczenie ich za pomocą środków chemicznych takich jak Roundup.

Jeżeli dojdzie do kontaktu z rośliną, należy jak najszybciej umyć zaatakowane miejsce wodą z mydłem i przez dwa-trzy dni nie wystawiać go na słońce. W przypadku rozległych oparzeń lub reakcji alergicznej należy skontaktować się z lekarzem.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: