Paradowska: "Szydło wygłosiła expose. Przerażające". Sierakowski: "PiS pewien władzy, a PO porażki" [OPINIE]

Po konwencjach partyjnych Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, pytamy publicystów o opinie. Janina Paradowska: "Beata Szydło wygłosiła expose. I to przerażające. Powtórzyła obietnice Dudy". Piotr Zaremba: "Nowym otwarciem PO było parę antypisowskich grepsów". Sławomir Sierakowski: "PiS był pewien władzy, a PO porażki".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Paradowska: Polską zaczynają rządzić kobiety


Janina Paradowska, publicystka: Robi się niesłychanie ciekawa sytuacja. Polską zaczynają rządzić kobiety. Oprócz premier Ewy Kopacz i kandydatki na premiera Beaty Szydło, Małgorzata Kidawa-Błońska ma zostać marszałkiem sejmu. Nawet Janusz Palikot podzieli się władzą z Barbarą Nowacką. Te pojedynki pań mogą być czymś ciekawym.

Konwencja PiS była konwencją partii zwycięskiej, wyreżyserowana, z nazbyt długimi i nużącymi przejściami trójki głównych bohaterów. Ale merytorycznie była pusta. Beata Szydło wygłosiła expose. I to dosyć przerażające. Powtórzyła wszystkie obietnice z kampanii wyborczej Andrzeja Dudy. Nawet te, z których Duda zaczął się wycofywać. Powtórzyła, że będzie obniżenie wieku emerytalnego, 500 zł na każde dziecko, podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Nie powiedziała jednak, skąd weźmie na to pieniądze, czyli komu podniesie podatki.

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Kaczyński będzie kierował z tylnego siedzenia, jeśli Szydło zostanie premierem. On jest skupiony na jednym segmencie - na wymiarze sprawiedliwości, sądach, trybunałach. Na sprawach gospodarczych nigdy się nie znał. PiS obecnie próbuje zamazać zasadniczą część sporu z PO. Próbuje kolejnej przebieranki, która może powieść, bo Szydło nie budzi agresji, jest kobietą sukcesu, przeprowadziła bardzo dobrą kampanię. Nie wierzę jednak, że dla Jarosława Kaczyńskiego kwestia ostrego rozliczenia PO czy zamachu smoleńskiego przestała istnieć. To wszystko jeszcze przed nami.

O sporze między PO i PiS miała odwagę przypomnieć Ewa Kopacz, która była w o wiele trudniejszej sytuacji, bo mamy gwałtowny spadek zaufania do PO. Moim zdaniem w bezpośrednim pojedynku dwóch pań, Kopacz wypadła lepiej - była bardziej autentyczna, bojowa i zdeterminowana. Jej wystąpienie zapowiada zwrot: "inwestycje już zrobiliśmy z funduszy europejskich, teraz jest czas, by Polacy zaczęli czerpać z tego korzyści".

Dobrym sygnałem jest też przedstawienie pomysłu zespołów tematycznych. Każdy zespół tematyczny ma swoją twarz, i to nie są twarze zużyte. Uważam, że to zręczne: nie opowiadamy, że mamy wszystko gotowe, ale mamy ludzi, którzy podejmują się koordynacji prac. Ale to, czego dokonają liderzy poszczególnych segmentów, nie wydaje mi się teraz najważniejsze. Kampanii nie wygrywa się dziś programami, tylko emocjami. W kampanii prezydenckiej o wszystkim zadecydowała dynamika ostatnich dwóch tygodni.



Zaremba: Nowym otwarciem PO było parę antypisowskich grepsów

Piotr Zaremba, "w Sieci": Konwencja PiS to moment przełomowy - ogłoszenie kandydatki na premiera. Z kolei konwencja PO miała roboczy charakter. Mam jednak poczucie, że Platforma, mimo zapowiadanego "nowego otwarcia programowego", nie ma nowego pomysłu. Na razie tym "otwarciem" było parę antypisowskich grepsów premier Kopacz i wyznaczenie zespołów programowych. To jest jakiś krok w kierunku posiadania programu, ale oczekiwaliśmy konkretnych deklaracji.

Na tym tle zaskakująco dobrze prezentuje się przemówienie Beaty Szydło. Dała się poznać jako dobry mówca, przedstawiła pewien pakiet zapowiedzi, które chce realizować. Obietnice zbiegały się z tym, co mówił Andrzej Duda podczas kampanii prezydenckiej, ale to był zabieg świadomy. Sam prezes Jarosław Kaczyński mówił, że ten rząd ma być "drużyną Andrzeja Dudy". Prezydent nie byłby w stanie zrealizować wszystkich swoich obietnic, gdyby nie współdziałał z rządem.

Powstaje pytanie, czy te zapowiedzi są wiarygodne. Zawsze w opozycji rzuca się pewne hasła, a dopiero potem się liczy. Jednak Beata Szydło uchodzi za bardzo dobrego gospodarza wewnątrz partii. To ona pilnowała finansów podczas kampanii Andrzeja Dudy. Jeśli będzie tak gospodarna jako premier, to nie obawiałbym się zwiększenia deficytu budżetowego.

Trzeba też zwrócić uwagę, że na tle polityków PiS-u wypowiedzi Szydło są stosunkowo łagodne. Następuje pewna zamiana ról: mamy Jarosława Kaczyńskiego, który nawołuje do zachowania umiaru, pojednania - co powtarza Andrzej Duda i Beata Szydło. Z drugiej strony Ewa Kopacz mówi, że PiS jest zagrożeniem i katastrofą. Mam wrażenie, że to polemika już nie z tym samym PiS-em. Może więc PO będzie bardziej wojownicza podczas kampanii niż PiS.

Taka postawa PiS może być próbą pozyskania elektoratu centrowego. Zresztą, przy wyborach zawsze ten motyw się pojawiał. Ale jest to bardziej spójne niż kiedykolwiek wcześniej: mamy stonowanego prezydenta elekta oraz nastąpiła wymiana Kaczyńskiego na Szydło. Kaczyński jest kojarzony z konfliktami, niezależnie od tego, co obecnie mówi. Jest obciążony bagażem wieloletniej wojny politycznej. Szydło i Duda nie mają tego obciążenia.

Sierakowski: PiS pewien władzy, a PO pewna porażki

Sławomir Sierakowski, "Krytyka Polityczna": Mieliśmy do czynienia ze starciem dwóch kobiet i dwóch (tele)wizji państwa. (Tele)wizja PiS wypadła znacznie lepiej niż (tele)wizja PO. Więcej ludzi, więcej werwy, więcej determinacji było po stronie przedstawionego nam dziś triumwiratu Kaczyński - Duda - Szydło. Najdłużej mówiła kandydatka na premierkę. Ale brak uśmiechu i sroga twarz robi raczej antypatyczne wrażenie. Szydło oczywiście będzie mniej odrzucająca niż Kaczyński, ale nie rzuci raczej nas na kolana. Ma jednak atut stanowczości i pewności siebie. Tego dziś nie ma nikt w PO, co pokazuje jak bardzo ta partia została wykastrowana przez Donalda Tuska. Szydło zamraża wzrokiem, a Kopacz rozczula, bo jej ten głos po prostu się trzęsie. Ludzie idą jednak za tym, kto wierzy w siebie, bo tylko taki przywódca daje poczucie bezpieczeństwa, a to jest dziś najważniejsze dla obywateli.

O programie Szydło nie ma co mówić, bo to było wszystko dla wszystkich. Bez ograniczeń. Tak już było u Andrzeja Dudy, a zaraz będzie u wszystkich.

Ani forma, ani treść wystąpienia premier Kopacz niestety nie wypadła przekonująco. Całe wystąpienie zorganizowane było wokół dwóch haseł: młodość i zmiana. Ale wyszło sprzecznie, bo średnia wieku szefów zespołów programowych to 52 lata, a hasło zmiany co ma właściwie oznaczać, jeśli nie zmianę władzy w Polsce? Dziwaczny pomysł na kampanię. Nie widać nie tylko przełomu, ale nawet czegoś ciekawego w języku PO.

PiS wyglądał, jakby był już pewien władzy, a PO - jakby była już pewna porażki. Obie partie mogą na tym stracić.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!