Ewa Kopacz: Nie zamierzałam odwoływać prof. Zembali. Proszę przyjąć jego przeprosiny

- Profesor nie kwestionuje prawa pielęgniarek do strajku. Powiedział jedynie, że pielęgniarki mogą wybrać każdą inną formę, a nie odchodzenie od łóżek pacjentów - powiedziała premier Ewa Kopacz. - Bardzo proszę przyjąć przeprosiny pana profesora - dodała.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Wszyscy znacie profesora, ja go znam od lat. To człowiek, który dla swojego pacjenta będzie pracował 24 godziny na dobę. Jeśli wypowiedział te słowa, to z myślą, że najważniejszy jest pacjent. On pacjentom poświęcił życie - powiedziała premier Ewa Kopacz na konferencji prasowej.

Dodała, że wypowiedź prof. Zembali cytowana jest w oderwaniu od kontekstu. - Profesor nie kwestionuje prawa pielęgniarek do strajku. Powiedział jedynie, że pielęgniarki mogą wybrać każdą inną formę, a nie odchodzenie od łóżek pacjentów. Myślę, że swoją wypowiedzią chciał pokazać, że najważniejszy w tym systemie jest pacjent - dodała i podkreśliła, że Zembala "szanuje zarówno pacjentów, jak i biały personel". - Bardzo proszę przyjąć przeprosiny pana profesora - zakończyła Kopacz.

Zembala: "Nie prowadziłbym rozmów pod szantażem"

Wypowiedź, która zbulwersowała związkowców, padła w środę w "Faktach" TVN podczas rozmowy na temat strajku pielęgniarek z Wyszkowa. - W Śląskim Centrum Chorób Serca, które jest częścią mojego zawodowego życia i pozostanie, jeżeli ktokolwiek z pracowników, ktokolwiek, podjąłby strąk, na drugi dzień będzie przeze mnie, dyrektora, zwolniony - powiedział Zembala. Minister przyznał, że pielęgniarki zarabiają za mało, ale nie prowadziłby rozmów "pod szantażem strajków i odejścia od łóżek pacjentów".

Związkowcy uważają, że wypowiedź ta dyskwalifikuje Zembalę nie tylko jako ministra, ale również jako dyrektora publicznej, utrzymywanej z pieniędzy podatników, placówki. "Solidarność" domaga się jego dymisji ze stanowiska ministra zdrowia.

"Chory jest świętością"

Zdaniem Zembali oskarżanie go o tłumienie strajków wynika z nieporozumienia. Jak wyjaśniał, udzielił krótkiego wywiadu, którego fragmenty zaczęły żyć własnym życiem i "stały się źródłem pewnych nieszczęść".

- W sytuacji strajku rozumianego w taki sposób, że odchodzi się od łóżka chorego, jako lekarz i dyrektor ambitnego szpitala jestem absolutnie przy chorym. Chory jest świętością - mówił minister. Zaznaczył, że w sytuacji strajku chory jest "bez szans", a personel szpitali może wybrać inne formy protestu.

Zembala podkreślił, że w mediach nie znalazła się druga część jego wypowiedzi na temat strajków, w której mówił o woli rozmów. - Jako minister zdrowia jestem człowiekiem dialogu, rozmów, pojednania. Przepraszam państwa, że niepełność mojej wypowiedzi stała się podstawą nieprawidłowej tezy i ocen - mówił.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: