Konfiskują i palą kwefy. Po ostatnich zamachach Czad zakazuje muzułmankom noszenia zasłon na twarzy

Władze Czadu w środę wydały rozporządzenie zakazujące całkowitego zakrywania twarzy. Zarządziły też konfiskatę tego typu chust i welonów na bazarach i zapowiedziały ich spalenie. To skutek poniedziałkowego zamachu, w którym zginęło ponad 20 osób.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Swoją decyzję o zakazie całkowitego zasłaniania twarzy władze Czadu argumentują względami bezpieczeństwa. Jak powiedział premier Czadu Kalzeube Pahimi Deubet, kwefy były używane przez terrorystów jako "kamuflaż". Podkreślił, że siły bezpieczeństwa będą palić skonfiskowane ubrania.

Premier podkreślił, że zakaz obowiązuje nie tylko w miejscach publicznych, ale w całym Czadzie. Dodał, że jakikolwiek element ubioru, który zakrywa całą twarz, będzie traktowany jako kamuflaż.

- Ci, którzy nie zastosują się do zakazu, zostaną aresztowani, postawieni przed sądem i skazani - powiedział Kalzeube Pahimi Deubet. Zwrócił się także do przywódców religijnych, aby rozpowszechnili wiadomość wśród wiernych.

Poza zasłanianiem twarzy zakazano również poruszania się w samochodach z całkowicie zaciemnionymi szybami. Premier podkreślił, że nie są to jedyne środki wdrożone po ataku w stolicy Czadu.

33 ofiary, ponad 100 rannych

W poniedziałkowym zamachu terrorystycznym nigeryjskiego Boko Haram zginęło ponad 30 osób, a ponad 100 zostało rannych. Był to pierwszy zamach islamistów w Czadzie. Samobójczego ataku dokonały kobiety w kwefach.

Decyzję o zakazie i dodatkowych środkach bezpieczeństwa podjęto na spotkaniu sztabu kryzysowego, które zwołano we wtorek.

Czad aktywnie włącza się w walkę z Państwem Islamskim, ugrupowaniem Boko Haram i ekstremistycznymi dżihadystami. Wspiera militarnie akcje również poza swoimi granicami. Prezydent Czadu Idriss Deby powiedział, że nie jest zaskoczony zamachami, ale świadomość zagrożenia nie spowoduje spadku zaangażowania jego kraju w walkę z dżihadystami.

Zasłaniania twarzy w miejscach publicznych zabronił w maju rząd Republiki Konga. Zakaz dotyczy przede wszystkim burek, kwefów i nikabów. Jak argumentowali przedstawiciele rządu Konga, są to środki walki z ekstremizmem.

W Republice Konga muzułmanie stanowią mniejszość - to tylko 5 proc. Kongijczyków. W Czadzie sytuacja ma się inaczej: jako wyznawcy islamu deklaruje się 55 proc. Czadyjczyków, większość z nich należy do umiarkowanych odłamów tej religii.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: