Prezes PiS zmienił zdanie? Nieoficjalnie: już w sobotę Szydło ma być wskazana na kandydata na premiera

Podczas sobotniej konwencji PiS w Warszawie Beata Szydło ma zostać przedstawiona jako kandydat na premiera w jesiennych wyborach parlamentarnych - podaje nieoficjalnie "Nasz Dziennik". Impreza partii Kaczyńskiego, która ma być wstępem do kampanii parlamentarnej, ma przyćmić zaplanowaną także na sobotę konwencję programową PO.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

O tym, że wiceprzewodnicząca PiS może otrzymać nominację na przyszłego premiera, mówiło się na finiszu kampanii prezydenckiej. Dla Szydło, która była szefową sztabu Andrzeja Dudy, bardzo sprawnie poprowadzona zwycięska kampania spowodowała, że jej notowania wzrosły.

Taki scenariusz przewidywał m.in. Jan Filip Libicki. Senator PO pisał na swoim blogu, że po ewentualnych wygranych przez PiS jesiennych wyborach parlamentarnych posłanka Beata Szydło zostanie premierem.

"W lipcu PiS przedstawi Beatę Szydło jako swojego kandydata na premiera, a ona wskaże Kazimierza Michała Ujazdowskiego na szefa MSZ, Stanisława Kluzę na ministra finansów, Jarosława Gowina na ministra sprawiedliwości i, na przykład, Karolinę Elbanowską na pełnomocnika rządu ds. rodziny" - prognozował Libicki.

Wyraźny sygnał, że to właśnie Szydło, a nie Kaczyński, powinna być kandydatem PiS na premiera, dał prezydent elekt. Andrzej Duda w Radiu Kraków odpowiadając na pytanie o plany partii, ani razu nie wymienił nazwiska prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

- Jeżeli ktoś mnie pyta, czy Beata Szydło byłaby dobrym premierem w czasach, kiedy Polacy oczekują dobrej zmiany i prospołecznego podejścia, to uważam, że nadawałaby się do tej roli doskonale. Ona pokazała wielki talent zarządczy - powiedział na początku czerwca Duda.

Oczywiście nic nie byłoby możliwe bez zgody Jarosława Kaczyńskiego. Jak twierdzi "Nasz Dziennik", to prezes PiS, który wbrew wcześniejszym deklaracjom, że chce zostać szefem rządu, zmienił zdanie i teraz już nie chce być premierem, a w tej roli widzi Beatę Szydło.

"Prezes chce, aby PiS wygrało wybory, ale nie planuje powrotu na stanowisko premiera, nie jest to dla niego najważniejsze. Uważa, że to zadanie dla kogoś młodszego, bo w Polsce trzeba dokonać wielu zmian po ośmiu latach nieudolnych rządów koalicji PO-PSL" - mówią rozmówcy gazety.

Dla zwolenników tego pomysłu kandydatura Szydło ma jeszcze jeden walor: wytrąciłaby z rąk argumenty mediom i politykom, którzy straszą powrotem Kaczyńskiego do władzy, a dodatkowo PiS zyskałby podobny efekt do tego z kampanii prezydenckiej, gdy Bronisław Komorowski słabo wypadł na tle Andrzeja Dudy - zauważa "Nasz Dziennik".

Co ciekawe, Joachim Brudziński zapytany dziś w RMF FM o to, kto będzie kandydatem PiS na premiera, mówił tylko o prezesie partii.

- Ja uważam, że jest tym politykiem, który, po pierwsze, doprowadził po 89 roku do tego, że wypromował trzech prezydentów. Jest tym politykiem, który doprowadził do powstania kilku rządów w naszym państwie - stwierdził. - Jestem przekonany, że jeśli Bóg da, Polacy pomogą, a my sobie na to ciężko zapracujemy, to jesienią Jarosław Kaczyński również będzie, że tak powiem, demiurgiem i ojcem przyszłego rządu - powiedział Brudziński.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: