Jak Stonoga znalazł akta na "chińskich serwerach"? "Przeglądam internet, szukam ciekawych rzeczy. I na te się natknąłem"

Często przegląda internet i szuka ciekawych rzeczy - tak Zbigniew Stonoga tłumaczył w TVP Info, jak znalazł - rzekomo na chińskich serwerach - akta afery podsłuchowej. Dociskany - zmienił temat. Uważa też, że, udostępniając materiały ze śledztwa, nie złamał prawa, bo za ujawnienie odpowiadają służby specjalne.
- Przecież nie ja to publikowałem. Przecież wiadomo, że to zrobiły służby - tak Zbigniew Stonoga tłumaczył się w TVP Info, pytany, czy nie czuje się winny ujawnienia wrażliwych danych, m.in. adresów czy numerów PESEL osób związanych ze śledztwem ws. afery podsłuchowej.

W wersji wydarzeń, którą przedstawia kontrowersyjny biznesmen, on sam jest jedynie przekaźnikiem, nie zaś odpowiedzialnym za ujawnienie materiałów śledztwa. Stonoga utrzymuje, że "upublicznienie materiałów wcześniej opublikowanych nie jest przestępstwem w rozumieniu prawa karnego", a to, czy jego działanie to przestępstwo, oceni prokuratura.

Skąd wiedział o aktach? "Przeglądam internet (....) i się na nie natknąłem"

Skąd Stonoga wiedział, że na chińskich serwerach są akta afery podsłuchowej? - Bardzo często przeglądam internet i szukam różnych ciekawych rzeczy. I na te właśnie się natknąłem - tłumaczył. - Trzeba wiedzieć, gdzie czegoś takiego szukać - dociekała dziennikarka TVP Info. - O ile chcemy rozmawiać o sposobie odnalezienia tego linku - wykręcił się od odpowiedzi Stonoga. Szybko zmienił temat, mówiąc, że to "nie jest sprawa Stonogi", ale "sprawa Rzeczypospolitej".

Biznesmen mówił m.in. o "niezadowolonych prokuratorach i funkcjonariuszach służb specjalnych", którzy chcieliby na podstawie tych materiałów stawiać zarzuty, a nie mogą, ponieważ rzekomo istnieje "prikaz na to, żeby rozliczyć kwestię tylko samego podsłuchania".

Dlaczego nie zamazał wrażliwych danych? "Nie miałem czasu"

W dalszej części rozmowy Stonoga, dopytywany, dlaczego nie zadał sobie trudu zamazania wrażliwych danych w aktach śledztwa, odparł, że "nie miał czasu na zaciemnianie kilkudziesięciu tysięcy kart". Podkreślał, że "uczciwe media" powinny zająć się treścią materiałów, a nie sposobem, w jaki je zdobył.

- W nosie to mam. Tu jest coś więcej niż adresy i PESEL-e - mówił. Odrzucał zarzuty, że działa na szkodę Polski. - To jest działanie na rzecz społeczeństwa. My od 25 lat jesteśmy świadkami wielu afer i dotąd nigdy, poza sprawą Rywina, nikogo nie ukarano - mówił.

Będzie partia Stonogi?

- Ja się czuję szczęśliwy, że mogę pomóc mojemu narodowi wybrać w najbliższych wyborach ludzi, którzy nie będą nas okradali - mówił też Stonoga. Tymczasem WP.pl podała, że już w lipcu odbędzie się kongres założycielski partii biznesmena. Nowy byt polityczny, o nazwie "Stonoga Partia Polska", jest ponoć budowany od listopada 2014 r. i ma w nim nie być "żadnych znanych osób".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
POPULARNE
NAJNOWSZE