"Wyciek akt to demolowanie instytucji państwa", "zwykłe chuligaństwo" [KOMENTARZE]

Gazeta Stonoga publikuje w internecie akta afery podsłuchowej. - To demolowanie instytucji państwa - ocenił marszałek Sejmu Radosław Sikorski. "Też mamy swojego Snowdena. Nazywa się Stonoga" - kpi na Twitterze dziennikarz Radia RMF FM Tomasz Skory.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Materiały opublikowane przez Stonogę to zdjęcia 13 tomów akt śledztwa; łącznie liczą ponad 2,5 tys. stron. Wśród nich są również zdjęcia urządzeń podsłuchowych oraz stenogramy z przesłuchań świadków - m.in. kelnera Łukasza N., biznesmena Jana Kulczyka czy Pawła Grasia.

Zbigniew Stonoga - kim jest kontrowersyjny biznesmen? [CZYTAJ] >>>

- Prokuratura bada przestępczą działalność, w mojej ocenie, zorganizowanej grupy przestępczej, która próbowała wpłynąć na rząd, a może gorzej, i trudno mieć wiarę, gdy dane z tego postępowania wyciekają - ocenił Sikorski. Jak dodał, liczy na to, że prokuratura "ukarze winnych nielegalnego nagrywania i nielegalnego publikowania danych uzyskanych w sposób przestępczy". - Tymczasem mamy kolejne wycieki i to jest demolowanie instytucji państwa - uważa marszałek Sejmu.

Sikorski: Mam nadzieję, że prokuratura podoła temu zadaniu

Sikorski wyraził nadzieję, że "prokurator generalny, po rozmowie z koordynatorem ds. służb specjalnych, podejmie energiczne działania w tej sprawie". Marszałek zwrócił uwagę, że ofiarami tej sytuacji stają się już nie tylko politycy, ale "kolejne osoby, które z polityką mają coraz mniej wspólnego".

Prokuratura chce śledztwa ws. wycieku akt [CZYTAJ] >>>

- Prawo dotyczy wszystkich i Kodeks karny powinien być stosowany niezależnie od tego, kto jaki wykonuje zawód - przekonywał. - Mam nadzieję, że prokuratura temu zadaniu podoła - dodał były szef MSZ i przypomniał, że on także jest "poszkodowanym w przestępczej aferze potajemnego nagrywania ludzi".

- Obawiam się, że to nie jest koniec wycieków. Słyszy się o taśmach, którymi niektórzy próbują handlować na mieście - powiedział marszałek. - Kiedy pierwsze wycieki miały miejsce, przestrzegałem, że zmierzamy do społeczeństwa inwigilacji totalnej i do niszczenia instytucji demokratycznego państwa. Zapewne komuś na tym bardzo zależy - przekonywał.

"To zwykłe chuligaństwo, przestępstwo, nieodpowiedzialność"

Działania Stonogi skrytykował też dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. - Opublikował adresy, telefony, nazwiska podejrzanych, poszkodowanych i ich bliskich. A to wszystko w imię wolności słowa. Z wolnością słowa nie ma to nic wspólnego. Prawa nie można łamać i nie ma społecznej potrzeby, by publikować dane. To zwykłe chuligaństwo, przestępstwo, nieodpowiedzialność - mówił na antenie Radia TOK FM.

- Zbigniew Stonoga to jest postać kreująca się na samotnego wojownika z systemem. A jest to biznesmen, który ma wyroki za oszustwa. Człowiek, który kręcił się przy Samoobronie i ma takie hobby, że tropi afery i spiski władzy, a potem publikuje to w internecie - przekonywał.

Ujawnienie akt? "Cenna lekcja dla potencjalnych świadków"

Komentarze dotyczące ujawniania akt pojawiły się również na Twitterze. Działania prokuratury, która zareagowała na publikację Stonogi dopiero po kilku godzinach, krytykował m.in. dziennikarz Radia ZET Roman Osica:





Blogerka Kataryna zwróciła natomiast uwagę, że dane świadków składających zeznania nie są odpowiednio zabezpieczane:





Wśród komentarzy nie zabrakło też uszczypliwych głosów:







Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!