Parada równości w Kijowie zaatakowana przez nacjonalistów. Marsz Kyiv Pride otoczyła milicja

Przez Kijów przeszła parada poparcia dla praw społeczności LGBT pod nazwą Kyiv Pride. Demonstranci zostali zaatakowani przez nacjonalistyczne ugrupowanie Prawy Sektor. Jeden milicjant został ranny.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Nacjonaliści z ugrupowania Prawy Sektor zaatakowali odbywającą się w stolicy Ukrainy paradę równości. Mieszkańcy Kijowa przechodzili przez centrum miasta z tęczowymi flagami i transparentami, kiedy grupa około 20 osób rzuciła się na milicjantów ochraniających marsz.

Jak pisze na Twitterze Paweł Pieniążek, ranny jest jeden z miliciantów oraz dwóch napastników.

Z doniesień innych osób wynika, że sytuacja została już opanowana, a milicja wyłapuje jeszcze pojedynczych przedstawicieli Prawego Sektora spośród przechodniów.

Jak pisze ukraiński serwis KyivPost.com, ugrupowanie zapowiadało wcześniej, że spróbuje zatrzymać marsz wsparcia dla osób LGBT w Kijowie. - Będą nas tysiące - zapowiadał rzecznik Prawego Sektora. Dla bezpieczeństwa miejsce i godzina rozpoczęcia marszu były do ostatniej chwili trzymane w tajemnicy. Dziś rano informacje te zostały wysłane do osób, które wcześniej zapisały się na paradę.



Poroszenko był za, Kliczko - przeciw

Marsz Równości w Kijowie odbywa się co roku i za każdym razem spotyka się z groźbami ze strony środowisk skrajnie konserwatywnych. W tym roku lider Prawego Sektora Dmitro Jarosz zapowiadał na Facebooku, że zatrzymanie parady będzie dla jego ugrupowania priorytetem, i stwierdził, że wydarzenie to jest jak "plucie na groby tych, którzy umarli, broniąc Ukrainy".

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko dzień przed paradą udzielił jej swojego poparcia, mówiąc, że obywatele mają prawo do organizowania zgromadzeń, a siły porządkowe mają obowiązek zapewnić im bezpieczeństwo. Z kolei mer Kijowa Witalij Kliczko zachęcał organizatorów do odwołania marszu, aby uniknąć zaostrzenia nastroju nienawiści i "sprowokowania kolejnej konfrontacji w Kijowie".

Na paradzie pojawił się za to ambasador Szwecji.









Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: