Szukała rodzeństwa przez ambasady. Po 12 latach znalazła je dzięki Facebookowi

Ojciec Zeinab, Egipcjanin, wywiózł z Polski jej trzy młodsze siostry i brata. Dziewczyna przez całe lata próbowała ich odnaleźć. Udało jej się to dopiero teraz. - Happy end? Prawie jest, jeszcze tylko musimy się spotkać!
Zeinab Hashmat ma dziś 25 lat. Mieszka w Warszawie, pracuje w agencji PR. To silna i skromna dziewczyna. - Moja siła to jedno, ale ważne jest przede wszystkim to, że spotykam na swojej drodze ludzi, którzy mi pomagają - mówi.

Jej mama, Polka, krótko po urodzeniu piątego dziecka zapadła w śpiączkę i zmarła. Okazało się, że miała liczne obrażenia wewnętrzne - mąż znęcał się nad nią. Źle traktował też dzieci, więc ograniczono mu prawa rodzicielskie. Ośmioletnia wówczas Zeinab trafiła do domu dziecka. Jej rodzeństwo ojciec wywiózł do swojego kraju. - To miał być dwutygodniowy wyjazd, maluchy rzekomo miały tylko zobaczyć Egipt. Ale już nigdy nie wróciły do Polski. A ja straciłam z nimi kontakt - opowiada Zeinab.

Zrobiła licencjat z arabistyki i kończy kulturoznawstwo. Liczyła, że na arabistyce pozna kogoś, kto pomoże jej w poszukiwaniach rodzeństwa. Tęskniła za nimi. - Jako najstarsza byłam przy narodzinach moich sióstr i brata. Nie było dnia, żebym o nich nie myślała. Próbowałam ich namierzać przez moich wykładowców na uczelni, przez ambasadę, ale bez skutku - mówi.

Siostra pamiętała jej twarz

Po śmierci ojca rodzeństwo trafiło pod opiekę wujka. Zeinab nie odpuszczała. Godzinami przeszukiwała internet. Pomagali jej przyjaciele. Wpisywali imię i nazwisko siostry Zeinab po polsku i po arabsku. - Parę dni temu wpisałam imię i nazwisko mojej najstarszej siostry i wyskoczył mi jej profil na Facebooku! Nie mogłam w to uwierzyć. Całą noc myślałam nad tym, co napisać, żeby ich nie przestraszyć, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że one również mnie szukały. Umówiłyśmy się na pierwszą rozmowę przez Skype'a. Chciałam wiedzieć wszystko, od tego, co lubią jeść, gdzie się uczą, co robiły przez te 12 lat, jak zmarł ojciec. Oczywiście jak już udało mi się powstrzymać płacz, bo płakałam z radości przez kilka godzin - wspomina Zeinab.

Jedna z sióstr Zeinab mgliście pamiętała jej twarz. - Wiem, że w czasach Facebooka te moje długoletnie poszukiwania mogą się wydać dziwne albo śmieszne. Może ze względu na sytuację polityczną w Egipcie moje rodzeństwo miało ograniczony dostęp do Facebooka? - zastanawia się. Z siostrą piszą do siebie codziennie, rozmawiają przez Skype'a. - Teraz marzę, by się spotkać z siostrami i bratem - mówi Zeinab.

"Boję się, ale pojadę"

Zeinab jest podopieczną Fundacji Mamy Dzieci, która pomaga wychowankom domów dziecka. Fundację prowadzi aktorka Aneta Todorczuk-Perchuć.

- Jestem pod ogromnym wrażeniem Zeinab - mówi nam Todorczuk-Perchuć. - To wspaniała, silna dziewczyna, która świetnie sobie radzi. Bardzo chciałabym, żeby udało nam się zebrać pieniądze na jej wyjazd.

Zeinab: - Ktoś mógłby powiedzieć, że mogę sobie przecież kupić wczasy w Egipcie i polecieć. Ale to nie jest tak. Moje rodzeństwo mieszka w Kairze, nie chcę tam jechać sama, boję się. No i chciałabym wyrobić siostrom i bratu polskie paszporty, ponieważ są obywatelami naszego kraju. Łatwiej wtedy zorganizować ich podróż, żeby mogły zobaczyć ojczyznę naszej mamy i odwiedzić jej grób.

Czego się boi? - Sytuacja polityczna w Egipcie jest nieciekawa, a też nie wiem, jakiej reakcji mogę się spodziewać ze strony rodziny.

Ale chęć zobaczenia się z rodzeństwem jest silniejsza od strachu. Zeinab czeka na ten moment. Chcesz jej pomóc? Możesz wesprzeć Zeinab, wpłacając datek na konto Fundacji Mamy Dzieci (z dopiskiem Zeinab Hashmat). Fundacja Mamy Dzieci, KRS 0000397939, NIP 701-031-48-67, nr konta: 34 1140 2017 0000 4302 1285 8503

Więcej o: