W Rosji powstaną wojska szybkiego reagowania. "To siły gotowe do działania w każdym zakątku świata"

Rosyjskie ministerstwo obrony stworzy siły szybkiego reagowania. - Powstaną na bazie sił powietrznodesantowych - oświadczył gen. Władimir Szamanow. - Te wojska gotowe są działać w każdym zakątku świata, bez starania się o jakiekolwiek wizy - podkreślił.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Wcześniej pojawiały się informacje, że rosyjskie ministerstwo obrony narodowej pracuje nad utworzeniem sił szybkiego reagowania, które powstaną na bazie wojsk powietrzno-desantowych, piechoty morskiej, wojsk lądowych i brygad specnazu. Dwa dni temu potwierdził to gen. Władimir Szamanow.

- Na podstawie zadań, jakie stawia przed nami Sztab Generalny, Rosja planuje formowanie wojsk szybkiego reagowania na bazie na bazie sił powietrzno-desantowych. Będą one działać zasadzie samodzielnych oddziałów, ale będą też wchodziły w skład wojsk lądowych - powiedział generał na antenie radia "Rosyjski Serwis Informacyjny". - W związku z tym planujemy zwiększyć liczebność sił powietrznodesantowych i desantowo-szturmowych do trzech pułków - dodał.

Szamanow: "Te wojska gotowe są działać w każdym zakątku świata"

Według Szamanowa pozwoli to błyskawicznie przerzucać desantowców w rejon zagrożenia i rozszerzyć strefę ich kontrataku do pięciu kilometrów. - Siły powietrznodesantowe gotowe są działać w każdym zakątku świata, bez starania się o jakiekolwiek wizy - podkreślił.

Szamanow powiedział też, że najlepiej byłoby, jeśli siły powietrznodesantowe składałyby się w 80 proc. z profesjonalnych żołnierzy, a w 20 proc. z poborowych. Obecnie rosyjskie siły powietrzno-desantowe składają się z dwóch dywizji powietrznodesantowych i dwóch dywizji desantowo-szturmowych, czterech samodzielnych brygad szturmowych, samodzielnej brygady specnazu oraz szeregu innych jednostek, w tym 38. samodzielnego pułku łączności.

Szamanow: "To odpowiedź na próby wciągania Rosji w wojnę"

Szamanow oświadczył też, że taka decyzja jest wynikiem "nasilonych prób wciągania Rosji w wojnę w ostatnim czasie". - Niestety, tendencja pokazuje, że takie ryzyko wzrasta - dodał.

- Kiedyś nasi desantowcy współpracowali z zachodnimi kolegami. Trwało to aż do początku wiadomych wydarzeń - powiedział Szamanow. - Wcześniej odwiedzałem poligony w Niemczech, moi zastępcy podróżowali do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Norwegii i do innych państw. Dziś, przez wiadome przyczyny, nie ma tych kontaktów - dodał.

O konflikcie na Ukrainie i polityce współczesnej Rosji przeczytaj w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: