Wielowieyska do Lisickiego: Jakie taśmy wypłyną w kampanii? Bo uważam za pewnik, że się pojawią

- Nie wiem, kto jest dysponentem taśm. Ale jeśli na taśmach znajdą się fakty świadczące o nadużyciu władzy lub naruszeniu prawa, to wtedy z pewnością pojawią się w tygodniku - zapowiedział Paweł Lisicki w TOK FM. Jednocześnie zapewniał, że nie wie, kto jest dysponentem taśm kompromitujących polityków PO.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 

- Nie mogę się powstrzymać, muszę zapytać. Jakie taśmy wypłyną w kampanii wyborczej? Uważam za pewnik, że jakieś się pojawią mniej więcej we wrześniu. Uważam, że to najlepszy czas - tak Dominika Wielowieyska zaczęła rozmowę z Pawłem Lisickim.

Szef tygodnika "Do Rzeczy" zapewniał, że nie wie, kto jest "dysponentem taśm". Ale nie będzie wahał się przed publikacją nagrań, jeśli na "taśmach znajdą się fakty świadczące o nadużyciu władzy lub naruszeniu prawa".

To właśnie "Do Rzeczy" opublikowało, między pierwszą i drugą turą wyborów prezydenckich, nagrania rozmów Elżbiety Bieńkowskiej i Pawła Wojtunika. Była wicepremier w rozmowie z szefem CBA stwierdziła m.in., że "za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota". W rozmowie pojawiła się też sugestia, że podpalenie budki przy ambasadzie Rosji w Warszawie zlecił zlecił ówczesny szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.