"Skoro z Polską nikt się nie liczy, to czemu Duda startował w wyborach na prezydenta takiego nieważnego państwa?"

Wg Daniela Passenta deklaracja Andrzeja Dudy, że "dzisiaj z Polską nikt się nie liczy", to początek kampanii PiS przed wyborami parlamentarnymi. Publicysta "Polityki" nie zgadza się z deklaracją prezydenta elekta. "Gdyby rzeczywiście z Polską nikt się nie liczył, to czy Donald Tusk byłby przewodniczącym RE? A Barack Obama fatygowałby się na obchody 25-lecia wolności w Warszawie" - pytał.
Stwierdzenie, które tak poruszyło Daniela Passenta, padło w wywiadzie Andrzeja Dudy dla "Rzeczpospolitej".

"Jeśli z Polską nikt się nie liczy, to czy warto było startować w wyborach na prezydenta takiego nieważnego państwa?" - zastanawia się publicysta tygodnika "Polityka".

Zdaniem Passenta, Polska dziś "nie jest mocarstwem i wedle stawu grobla, ale nie jest też chetką-pętelką". "Jeżeli podczas prezydentury Andrzeja Dudy nasza pozycja wzrośnie, spełni się sen o potędze, to będzie powód do zadowolenia, ale w ocenie pozycji naszego kraju zachowajmy bezstronność" - ocenił.

Uwagę Passenta zwróciła też zapowiedź, jaką nowy prezydent złożył w rozmowie z "Rz". Że już niedługo, to właśnie prezydent elekt przedstawi "listę osób, spośród których wybrani zostaną członkowie przyszłego rządu".

"Nie Kancelarii Prezydenta, ale szerzej - nowej władzy. Byłażby to nowa grupa trzymająca wadzę? Albo ja się przesłyszałem (Radio Zet, "Siódmy dzień tygodnia"), albo mamy problem. Wzmocnienie władzy wykonawczej jest od dawna jednym z głównych postulatów PiS. Dotychczas można było jednak mieć nadzieję, że najpierw zmieni się konstytucja, a potem praktyka. Inna kolejność budziłaby uzasadniony niepokój" - napisał na blogu publicysta tygodnika "Polityka".

Więcej o: