Nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Czy ochroniarz będzie mógł zostać sędzią Trybunału?

Trybunał Konstytucyjny będzie podlegał nowym regulacjom. Sprawy mają być rozpatrywane szybciej, a sędziowie - łatwiej wybierani. Specjaliści jednak zwracają uwagę, że nowe przepisy mogą ułatwić upolitycznienie Trybunału Konstytucyjnego, a na dodatek - być niezgodne z konstytucją.


Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Podstawowym celem deklarowanym przez autorów ustawy miało być przyspieszenie rozpatrywania spraw. Obecnie średni czas oczekiwania wynosi 18 miesięcy. Nowe przepisy przygotowali sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, a do parlamentu przesłał ją prezydent Bronisław Komorowski.

Jedną ze zmian jest ułatwienie dostępu do stanowiska sędziego TK. Do tej pory wymagano kwalifikacji równych z tymi, które powinien posiadać sędzia SN lub NSA. - Zmiana polega głównie na sprecyzowaniu w nowej ustawie bardziej rozległego katalogu przesłanek czy cech, które powinien posiadać sędzia TK - mówi dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego.

- Kandydaci musieli wykazywać się wysokimi kompetencjami. W tej chwili te kompetencje zostały sprowadzone do wymogu ukończenia wyższych studiów prawniczych i uzyskania tytułu magistra lub równorzędnego - tłumaczy

Sędzia Trybunału - specjalista

Piotrowski podkreśla, że sędzia Trybunału powinien być przede wszystkich specjalistą w dziedzinie prawa. Ustawa mówi, że kandydat musi mieć za sobą 10 lat pracy na stanowisku sędziego, prokuratora, radcy prawnego, adwokata lub notariusza albo ma doświadczenie w pracy na stanowisku "w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa".

Konstytucjonalista zwraca uwagę, że przepis ten jest niepokojący z dwóch powodów. Po pierwsze, budzi wątpliwości jego konstytucyjność. Po drugie, zwiększenie dostępności może służyć upolitycznieniu trybunału.

Sformułowanie "osoba, która zajmowała stanowiska w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa", jest sprzeczne z konstytucyjnym wymogiem określoności. Może być bowiem interpretowane na wiele sposobów. - Bo co to znaczy "stanowisko publiczne związane z tworzeniem lub stosowaniem prawa"? - pyta dr Piotrowski.

Tłumaczy, że wg szerokiej interpretacji tego przepisu można by uznać, że kandydatem może zostać komendant główny policji, generał dywizji, szef ABW, ale także... ochroniarz w urzędzie, o ile skończył studia prawnicze. Zajmował się on bowiem pracą ze stosowaniem prawa. Konstytucjonalista podkreśla, że tytuł magistra prawa kandydat mógł uzyskać po ukończeniu studiów zaocznych, w Polsce lub za granicą.

Dr Piotrowski mówi, że ten przepis pozwala również na inną interpretację. Jak tłumaczy, wykorzystana w przepisie alternatywa rozłączna (poprzez słowo "albo") umożliwia ograniczenie zastosowania wymogu 10-letniego stażu tylko do pierwszej części sformułowania, więc staż na stanowisku "w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa" mógłby być teoretycznie nawet 5-minutowy. - Tak więc ten przepis nie jest wystarczająco określony - konkluduje.

Podtekst polityczny

- Jeśli chodzi o dobór składu i dopuszczenie w szerokim zakresie magistrów, przepis mi się nie podoba - mówi wprost dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski. - Chciałbym, żeby Trybunał był wolny od podtekstów politycznych - podkreśla.

- Absolutnie nie może być tak, że kandydaci są wybierani pod kątem przynależności partyjnej. To mają być najlepsi prawnicy z możliwych, stąd też sam fakt 10-letniego zasiadania w organach kształtujących prawo stwarza pole do bardzo szerokiej interpretacji i może być już nadużywane - mówi Ćwiąkalski.

Również dr Piotrowski mówi o tym, że mniej rygorystyczne kryteria wyborów kandydatów rodzą podejrzenia o chęć upolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego. Zwraca również uwagę na wprowadzenie do przepisów wymogu "nieskazitelnego charakteru" kandydata. - Wprowadzenie tak nieokreślonej przesłanki jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą określoności prawa - mówi.

Zwraca również uwagę, że problemem może być weryfikacja "nieskazitelności charakteru". - Jak to udowodnić? Przedstawić opinię dzielnicowego? A może świadectwo? Przez kogo wystawione? A jeśli kandydat dostał mandat lub stracił prawo jazdy? - pyta dr Piotrowski, argumentując, że przepis tworzy takie wymaganie, które przez swoją nieokreśloność oznacza odesłanie pozaustawowe do bliżej niesprecyzowanych kryteriów.

- Przepis ten przyniesie w moim odczuciu upolitycznienie procesu kreowania sędziów przez wprowadzenie tych kryteriów, które pozwalają sięgnąć do kadr bardziej związanych z polityką niż z prawem - komentuje konstytucjonalista.

Obydwaj prawnicy zwracają również uwagę, że w ustawie zapisano, że pięciu sędziów ma zostać powołanych jeszcze przed końcem tej kadencji parlamentu. Według przepisów obowiązującej nadal ustawy obecny sejm mógłby powołać co najwyżej trzech.

Specjaliści krytykują również nowe rozwiązanie dotyczące jawności rozpraw. Czy sprawa będzie rozpatrywana na publicznej rozprawie, zdecyduje skład sędziowski. Według słów dra Piotrowskiego jest to rozwiązanie konstytucyjnie wątpliwe.

Konstytucjonalista mówi, że w ustawie zasadniczej zapisano prawo do jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd. Prawo to rozciąga się - jego zdaniem - również na orzekanie TK. Tymczasem teraz prawo do jawnego rozpatrzenia sprawy będzie zależało od uznania składu sędziowskiego.

- Jawność jest niezwykle ważna - podkreśla Piotrowski, poddając pod wątpliwość również argument, że przepis ten ma wpłynąć na szybkość rozpatrywania spraw. Mówiono o tym od początku prac nad ustawą. - W rezultacie równowaga między sprawnością a rzetelnością została naruszona, ponieważ rozwiązanie, które ogranicza jawność, ogranicza również konstytucyjną rzetelność pracy TK - tłumaczy konstytucjonalista.

5 sędziów to za mało?

Kontrowersyjny jest - według prawników - przepis o rozpoznawaniu wniosków składanych w trybie kontroli prewencyjnej przez prezydenta, nie w pełnym składzie, ale w składzie 5 sędziów. - To jest rozwiązanie wyjątkowo szkodliwe - mówi wprost dr Piotrowski.

- Mamy taką sytuację konstytucyjnie dopuszczalną, że prezydent wespół z TK może przekreślić ustawę uchwaloną przez przedstawicieli narodu. Skoro dopuszczamy taką ingerencję na zasadzie wyjątku, to powinien być to Trybunał w pełnym składzie, a nie 5 sędziów - komentuje, tłumacząc, że w tym przypadku dużo może zależeć od stosunków prezydenta z 5 sędziami powołanymi do danego składu. Może to osłabiać apolityczność Trybunału. - Jeżeli cały Trybunał bada konstytucyjność przepisu i rozstrzyga, czy prezydent ma rację albo nie ma racji, wtedy to rozstrzygnięcie jest legitymowane, ale jak mamy skład 5-osobowy, to legitymizm tego rozstrzygnięcia może być podważany - twierdzi dr Piotrowski.

- Sam fakt, że będzie można rozpatrywać skargi i wnioski prezydenta w składzie 5-osobowym, nie jest zły sam w sobie - mówi Ćwiąkalski. - Jeżeli będziemy mieli do czynienia z sędziami merytorycznymi, bardzo dobrze przygotowanymi, wybranymi bez podtekstów politycznych, to nie obawiam się tego, że te składy 5-osobowe będą mogły te kwestie rozpatrywać - zastrzega.

Lepiej nie uchwalić jednej złej, niż uchwalić pięć dobrych

Konstytucjonaliści są mocno sceptyczni wobec nowej ustawy. Zarzucają jej również brak zwięzłości. Nowa ustawa składa się ze 137 artykułów, podczas gdy obowiązująca ma tylko 93 artykuły.

- Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, czyli generalnie nowelizację ustawy trzeba było przeprowadzić, ponieważ momentami Trybunał jest niewydolny. Zbyt długo trwa oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy. Często są to okresy dwuletnie, co jest trudne do przyjęcia, zwłaszcza że chodzi tu o decyzje zasadnicze, często ustrojowe, ważne i znaczące - komentuje Zbigniew Ćwiąkalski.

- Krótko mówiąc, nowe rozwiązanie jest dużo gorsze niż poprzednie - mówi dr Piotrowski. Ćwiąkalski nie ocenia tego rozwiązania tak jednoznacznie, ale zwraca uwagę, że wiele rzeczy zależy od tego, jak te przepisy będą interpretowane i jaka intencja temu towarzyszy. - Wszystko zależy od intencji, jakie przyświecają zmianom. Jeżeli jest tak, że nie będzie podtekstów politycznych, to jestem za. Przynajmniej za większością tych zmian. Jeśli to ma służyć upolitycznieniu TK, to jestem absolutnie przeciwny - mówi były minister sprawiedliwości.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: