"Debata mogła zniechęcić do polityków. Szanse kandydatów wyrównane"

- Debata była bardziej agresywna. Widać to choćby w tym, że Andrzej Duda mówił "pan Komorowski", a nie prezydent. Zapewne takie były wskazania sztabu. Ciekawa strategia, że okazywanie grzeczności zbytnio nie popłaca - ocenił prof. Henryk Domański.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Według eksperta z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN trudno ocenić, czy dyskusja w TVN zmobilizuje do głosowania tych, którzy nie wzięli udziału w pierwszej turze wyborów prezydenckich. A o nich - oraz o wyborców Pawła Kukiza - toczy się walka.

- Debata niekoniecznie będzie miała wpływ na decyzje wyborców. Według mnie mogła raczej zniechęcić do polityków. Była bardziej emocjonalna, agresywna. Widać to choćby w tym, że Andrzej Duda mówił "pan Komorowski", a nie prezydent. Zapewne takie były wskazania jego doradców, żeby w ten sposób podkreślał swoją niezależność. Ciekawa strategia, że okazywanie grzeczności zbytnio nie popłaca. Merytorycznie debata wypadła gorzej, mogła zniechęcić do polityków - mnie by zniechęciła - mówił prof. Domański w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u".

Góra obietnic

Walka przed drugą turą wyborów to przede wszystkim festiwal obietnic. - Kandydaci jakby ulegali wpływowi Pawła Kukiza, jakby reagowali pod publiczkę - ocenił gość TOK FM.

Zdaniem profesora licytowanie się obietnicami, nawet tymi, które będą słono kosztować budżet państwa,"nie osłabiło szans zarówno Dudy, jak i prezydenta Komorowskiego.