Tym: Kampania pod znakiem botoksu Dudy i leguminy Komorowskiego

"Gdy Andrzej Duda ogłasza za każdym razem, że realizuje testament Ojca Świętego, to ja przypuszczam, że równie dobrze mógłby sobie zrobić zastrzyk z botoksu w głowę i ogłosić się realizatorem testamentu Aleksandra Fredry" - napisał Stanisław Tym w najnowszym numerze "Polityki".
Tegoroczny maj upływa pod hasłem wyborów prezydenckich. Stanisław Tym - oceniając kampanię - napisał w najnowszym felietonie o botoksie Andrzeja Dudy i leguminie Bronisława Komorowskiego.

"Botoks to po prostu jad kiełbasiany, który paraliżuje mięśnie. A mam wrażenie, że nie tylko. Gdy Andrzej Duda ogłasza za każdym razem, że realizuje testament Ojca Świętego, to ja przypuszczam, że równie dobrze mógłby sobie zrobić zastrzyk z botoksu w głowę i ogłosić się realizatorem testamentu Aleksandra Fredry. Andrzej Duda wziął sobie na potrzeby kampanii wyborczej testament papieża, bo trudno zaatakować kogoś, kto się taka tarczą popisuje" - ocenił felietonista "Polityki".

Tematu prezydenckiej leguminy nie rozwija, bo, jak stwierdził, "Wszyscy wiedzą, jak to smakuje".

Anegdota dla kandydata

Stanisław Tym przypomina przedwojenną anegdotę, której bohater - Żyd - znajduje na ulicy zwitek pieniędzy. "Rozgląda się, może ktoś zgubił - ale nie ma nikogo. Podnosi pieniądze i zaczyna je liczyć. Banknotów jest dużo. Liczy powoli, liczy. Wreszcie, gdy skończył, mówi: - Brakuje. Niech się pan Duda nie obrazi, ale chciałbym mu życzyć, aby to on znalazł taki zwitek i policzył" - napisał felietonista.



Więcej o: