"Pozycja prezydenta Komorowskiego słabnie z dnia na dzień. Wyborcy Kukiza i Korwina mogą przesądzić o wynikach"

"Wybory prezydenckie, które - przynajmniej dla obozu rządzącego - miały być formalnością, okazują się prawdziwymi wyborami" - ocenił Daniel Passent. Według publicysty "Polityki" "nie jest jasne, kto wygra" niedzielne głosowanie. A dodatkowo skutki wyborów prezydenckich zaważą na parlamentarnych. Musimy się więc liczyć z poważnymi zmianami, np. zniknięciem z Sejmu lewicy i pojawieniem się koalicji PiS-Kukiz-Korwin.
Zdaniem Daniela Passenta wynik wyborów prezydenckich "jest otwarty, niepewny". Jeszcze kilka miesięcy temu zwycięstwo Bronisława Komorowskiego wydawało się pewne. Dziś - jak ocenił na blogu publicysta "Polityki" - nie wiadomo, kto wygra głosowanie.

"Pozycja prezydenta Komorowskiego słabnie z dnia na dzień. Dotychczas pewną pociechą dla Platformy była przewaga prezydenta nad Andrzejem Dudą. Reszta nie bardzo się liczyła. Teraz ta "reszta" okazuje się ważna" - napisał Passent.

Bo choć kandydat PiS nie jest w stanie przyciągnąć wyborców spoza obozu PiS, to znacznie wzrosła waga kandydatów, którzy walczą za plecami Komorowskiego i Dudy.

Za plecami liderów

Wyborcze losy panów Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego czy Magdaleny Ogórek mogą mieć znaczenie nie tylko na ostateczny wynik wyborów prezydenckich. Mogą też wpłynąć na poważne przemeblowania na polskiej scenie politycznej po jesiennych wyborach parlamentarnych.

"W sumie w I turze głosy mniej więcej 1/3 wyborców są niepewne, nie jest więc pewny także wynik II tury. Wyborcy (a przynajmniej ich część) Kukiza i Korwina, wśród których jest wielu "oburzonych", mogą głosować za mniejszym złem, czyli odstawieniem Platformy od władzy za cenę koalicji z PiS" - uważa Passent.

Wystawienie przez SLD Magdaleny Ogórek "może oznaczać koniec lewicy w Sejmie". Trzęsieniem ziemi w PSL może się skończyć start w wyborach prezydenckich Adama Jarubasa.

No i w PO może dojść do poważnych wstrząsów. "Gorszy, niż przewidywano, wynik Komorowskiego, nawet jeśli wygra wybory, to zła wiadomość dla Platformy i dla Ewy Kopacz osobiście. Jej przywództwo w partii, i tak już osłabione przez pistolet Cezarego Grabarczyka (nie wiadomo, jak ta sprawa się zakończy, ale szkodzi Platformie), ulegnie pewnej erozji. Ewentualne zwycięstwo prawicy w wyborach i przejście Platformy do opozycji doprowadzi do zmiany kierownictwa w tej partii" - spekuluje Daniel Passent.

I typuje, że jeśli taki scenariusz się spełni - najmocniejszym kandydatem na nowego szefa Platformy jest... Grzegorz Schetyna.