"Rzeczpospolita" straszy: Piekło homorodzin. W tle walka o przepisy dotyczące in vitro?

"Czy osoby homoseksualne zdążą zająć się wychowywaniem dzieci? Wszak przeciętny homoseksualista żyje znacznie krócej niż heteroseksualista" - pyta Tomasz Terlikowski w tekście otwierającym "Plus Minus". Na okładce dodatku "Rz" mamy zdjęcie Eltona Johna z rodziną i dramatyczny tytuł: "Piekło homorodzin. Dorosłe dzieci gejów mają żal".
Tomasz Terlikowski ma niemal trzy strony. Zaczyna się od stwierdzenia, że "dzieci wychowane przez pary homoseksualne są narażone na molestowanie seksualne ze strony najbliższych znacznie bardziej niż dzieci z normalnych związków". Dalej nie jest lepiej. Poznajemy np. historię dziecka gwałconego przez swoich homoseksualnych opiekunów.

"Nie, nie każde z dziecko jest gwałcone i udostępniane pedofilom, ale każde z nich jest ofiarą eksperymentu pedagogicznego, jakim jest wychowanie dzieci w układzie patologicznym, w którym dziecko nie ma szans na normalne wzorce osobowe kobiety i mężczyzny, a także nie może nauczyć się pełnych relacji międzyludzkich" - ocenia Tomasz Terlikowski, wyliczając liczne zagrożenia. To m.in. "brak wzorców, problemy psychiczne, cierpienie, wstyd".

Publicysta nie mógł powstrzymać się przed przywołaniem jednego z "dyżurnych" argumentów dotyczących homoseksualistów. "Czy osoby homoseksualne zdążą zająć się wychowywaniem dzieci? Wszak przeciętny homoseksualista żyje znacznie krócej niż heteroseksualista" - napisał.

Czy to realny problem?

Dlaczego jeden z najważniejszych dzienników w Polsce zajmuje się problemem wychowywania dzieci przez pary homoseksualne? Przecież Sejm nie debatuje nad ustawą o związkach partnerskich?

Odpowiedzią może być małe wtrącenie w połowie artykułu. Terlikowski przekonuje, że amerykańskie dane dotyczące molestowania seksualnego w rodzinach hetero- i homoseksualnych - więcej przypadków w rodzinach gejów i lesbijek - "mówią same za siebie i nie pozwalają przejść obojętnie obok coraz częściej formułowanych propozycji (ostatnio przez Stowarzyszenie Nasz Bocian) adoptowania czy stwarzania przez in vitro dzieci dla par gejowskich czy lesbijskich)".

Że to in vitro może być jednym z powodów straszenia "Piekłem homorodzin" pokazuje też następny tekst w dodatku "Rzeczpospolitej". To rozmowa z amerykańskim prawnikiem Nikolasem Nikasem pod tytułem "In vitro z ogłoszenia", która zaczyna się od zdania: "W Polsce trwa dyskusja o regulacji zabiegów in vitro".

Warto też podkreślić, że w żadnym z dotyczących "tematu numeru" "Plusa Minusa" nie wypowiadają się eksperci z Polski.

Dla porządku przypomnijmy, że sejmowe komisje pracują nad dwoma projektami dotyczącymi in vitro - rządowym i przygotowanym przez SLD. W pierwszym czytaniu przepadł projekt firmowany przez PiS, zakazujący stosowania procedury zapłodnienia in vitro. Prace w komisjach sejmowych mają zakończyć się do 9 czerwca.

Warto na koniec wspomnieć o zapowiedzi premier Kopacz, która zapewniła, że jeszcze w tej kadencji Sejm zajmie się projektem PO dotyczącym związków partnerskich. Wrócą więc zapewne argumenty przeciwników takich regulacji, że ustawa o związkach partnerskich to m.in. furtka dla adopcji dzieci przez pary homoseksualne i zrównanie związków osób homoseksualnych z małżeństwem kobiety i mężczyzny.



Przeczytaj "Nie przeproszę, że urodziłam" - historie rodzin, które zdecydowały się na in vitro >>