Uchodźcy na Lampedusie: "Całą drogę się modliłem. Czułem, jakbym już był martwy"

"Ludzie pod pokładem wołali, że nie mogą oddychać, więc ktoś z załogi zszedł na dół i zaczął ich bić" - mówi Hakim Bello z Libii, który przeżył podróż łodzią rybacką na włoską wyspę Lampedusa. W ciągu roku do Włoch przybyło około 170 tysięcy uchodźców - podaje AFP.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Chłopiec obok mnie upadł, przez chwilę nie wiedziałem, czy zemdlał, czy jest martwy. Potem zobaczyłem, że zasłania oczy, by nie widzieć już fal na morzu" - mówi Hakim Bello na łamach "The Guardian". "Kobieta w ciąży wymiotowała i zaczęła krzyczeć. Ludzie pod pokładem wołali, że nie mogą oddychać, więc ktoś z załogi zszedł na dół i zaczął ich bić. Po dwóch dniach, odkąd nasz statek wypłynął z Libii, kilkoro z 250 pasażerów już nie żyło: niektórzy skakali do morza, inni udusili się pod pokładem".

Zapłacił przemytnikowi, żeby go wydostał. Udało się po czterech latach

Hakim Bello, jeszcze przed upadkiem dyktatury Muammara Kaddafiego w 2011 roku, pracował jako krawiec. Zarabiał dobrze. Tak, żeby wspierać finansowo swoją rodzinę w Nigerii. Po tym, jak w kraju zaczęły ścierać się dwie siły: rząd w Trypolisie sprzyjający radykalnym islamistom z rządem w Tobruku, uznawanym przez społeczność międzynarodową - Bello zapłacił przemytnikowi, żeby wydostał go z pogrążonej w chaosie Libii. Udało się dopiero po czterech latach.

Setki ludzi - z Syrii, Algierii, Egiptu - koczowało na plaży pod Trypolisem, oczekując na łódź. Każdy z nich musiał zapłacić przemytnikom około 370 dolarów - równowartość pensji. "Przemytnicy założyli nowe silniki do starych łodzi rybackich. Kapitan mógł nawet nie znać drogi do Włoch. Może wcześniej nawet nie był nigdy kapitanem" - mówi Bello. Twierdzi, że nie było innego wyjścia, nie mógł uciekać do Nigerii, bo droga na południe była zablokowana. Mówi, że przez całą drogę się modlił. "Czułem, jakbym już był martwy".

Przeżył. Helikopter odnalazł ich łódź, a włoski statek odeskortował ich do Lampedusy. Wysłano go do miasteczka na południu Włoch, przez jakiś czas zarabiał, szyjąc namioty, ale zarabiał zbyt mało, by przeżyć, więc wyjechał do Berlina.

"Mówię rodzicom, że jest dobrze, bo przeżyłem"

Jedenastoletni Tanjin z Erytrei nie miał tyle szczęścia. "Nie mam mamy ani taty. Jestem sam" - powiedział w lutym agencji AFP. Trafił do ośrodka dla uchodźców na Lampedusie. Jego starszy kolega z Somalii - Abdenajib - próbował skontaktować się ze swoimi rodzicami, którzy zostali w ośrodku dla uchodźców w Kenii: "Mówię im, że jestem we Włoszech. I że jest dobrze, bo przeżyłem".

Abdenajib sam wyruszył z Kenii przez Ugandę i Sudan do libijskiej stolicy - Trypolisu, gdzie zapłacił przemytnikom tysiąc sto dolarów, by wzięli go na łódź do Włoch. "To cud, że tu jestem" - mówi.

170 tysięcy uchodźców we Włoszech

W ośrodku na Lampedusie brakuje miejsc dla kolejnych uchodźców. Już w lutym ich liczba trzykrotnie przekroczyła ilość łóżek. Część z nich przenoszonych jest na Sycylię lub w głąb półwyspu, jak w przypadku Bello. W ciągu roku do Włoch przybyło około 170 tysięcy uchodźców z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji Południowej - podaje AFP.

Z kolei urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) informuje, że liczba wniosków o azyl przez rok wzrosła o 25 proc. Jedną czwartą wniosków złożyli uchodźcy z Syrii, Erytrei i Afganistanu. Jedna czwarta z nich była niepełnoletnia.

Przypomnijmy, że tydzień temu zginęło 300 uciekinierów z Afryki próbujących dostać się do Europy. Pasażerowie płynącej z Libii łodzi celowo wywołali pożar na pokładzie, żeby zwrócić uwagę służb ochrony wybrzeża. Gdy ogień wydostał się spod kontroli, skupili się na jednej stronie łodzi, doprowadzili do przechyłu i zatonięcia statku. Uratowało się tylko 155 uciekinierów.

"Zabrali nas na lotnisko: Polecimy do Madrytu. Gdy zobaczyłem flagę swojego kraju, zacząłem płakać" [NA POŁUDNIE OD LAMPEDUSY. FRAGMENTY KSIĄŻKI]

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!