"Nie da się na jednym szczycie UE rozwiązać problemu uchodźców. Ta sprawa może rozsadzić Europę"

- Dobrze, że zaczęliśmy mówić o uchodźcach. Ale nich nikt się nie łudzi, że to będzie temat numer jeden w Europie - mówił w TOK FM Adam Szostkiewicz. Wg publicysty problem nielegalnych imigrantów jest jednym z najpoważniejszych wyzwań, przed jakimi stoi UE. Tym bardziej że w wielu unijnych państwach rośnie poparcie dla partii głoszących antyimigranckie hasła.
Publicysta "Polityki" nie wierzy w sukces czwartkowego nadzwyczajnego unijnego szczytu poświęconego sposobom na rozwiązanie kryzysu humanitarnego, wywołanego przez rosnącą liczbę nielegalnych imigrantów, przedostających się do Europy z Afryki Północnej.

- To paradoks, że trzeba było pokazywanej w mediach wielkiej tragedii, utonięcia ponad 800 imigrantów, żeby zacząć głośno mówić o dramacie, który trawa przecież od kilku lat. Nagle Europa się zorientowała - ocenił Adam Szostkiewicz w TOK FM.

Skomplikowana układanka

Publicysta jest przekonany, że nie ma się co łudzić, iż sprawa uchodźców "będzie numerem jeden" w unijnej polityce.

Bo Bruksela radzić sobie musi m.in. z niegasnącym kryzysem ukraińsko-rosyjskim, problemami ekonomicznymi i napięciami politycznymi wewnątrz unijnych państw. Choćby takimi jak rosnące poparcie dla prawicy.

- Załóżmy, że UE zachowa się szlachetnie i zdecyduje o przyjmowaniu imigrantów przez wszystkie państwa. Nie wyobrażam sobie, co się wtedy będzie działo np. we Francji. Już przed zamachami na redakcję "Charlie Hebdo" Francuzi głośno mówili o braku akceptacji dla emigrantów. Ma wrażenie, że po zamachu hamulce puściły - powiedział w TOK FM Piotr Kraśko.

Zdaniem szefa "Wiadomości" TVP zgoda na przyjmowanie uchodźców prawdopodobnie "przesądziłoby", że wybory prezydenckie we Francji wygrałaby Marine Le Pen.

"Nie" szefowej Frontu Narodowego

Szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego - liderka sondaży prezydenckich - nie kryje, że nie podoba jej się pomysł przyjmowania uchodźców, którzy docierają do Europy z państw Afryki Północnej.

Jak tłumaczyła w rozmowie z "Rzeczpospolitą", nie widzi powodu, by Francja przyjmowała imigrantów, bo to nie Paryż ponosi odpowiedzialność za wojny w Afryce i na Bliskim Wschodzie. A poza tym, według Le Pen Francja "nie jest bogata", więc nie stać jej na utrzymywanie uchodźców.

Według Piotra Kraśki problem rosnącej liczby nielegalnych imigrantów w połączeniu z "napięciami społecznymi i politycznymi, które już są ogromne", mogłyby "rozsadzać Europę od środka".

Szef polskiego MSZ powtarza, że Polska powinna być gotowa na przyjęcie imigrantów, jeśli UE zaakceptuje propozycję państw południa Europy, by uchodźców przyjmowały solidarnie wszystkie kraje Unii.

"W tym roku do UE spróbuje przedostać się pól miliona imigrantów. Przemytnicy zarabiają miliony">>>