Były marszałek Podkarpacia oskarżony o molestowanie i korupcję. Będzie proces

Gotowy jest już akt oskarżenia przeciwko byłemu marszałkowi Podkarpacia, Mirosławowi K. - potwierdził w rozmowie TOK FM prokurator Andrzej Jeżyński z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. W sumie na ławie oskarżonych zasiądzie dziewięć osób. Sam były marszałek z PSL ma 16 zarzutów. Dotyczą m.in. przyjmowania łapówek.
Śledztwo trwało ponad trzy lata, prokuratorzy zebrali ponad 50 tomów akt i przesłuchali ponad 300 osób. Sprawę będzie rozpatrywał sąd w Rzeszowie.

Cała sprawa zaczęła się od tego, że CBA weszło do urzędu w Rzeszowie i zabrało dokumenty związane m.in. z zatrudnianiem pracowników i udzielaniem unijnego wsparcia. To było w lutym 2013, a niedługo potem doszło do zatrzymania byłego już dziś marszałka Podkarpacia, Mirosława K. z PSL. Usłyszał w sumie 16 zarzutów, w tym zarzuty korupcyjne i płatnej protekcji, a chodziło m.in. o przyjmowanie pieniędzy za obiecywanie pracy.

Korzyści majątkowe miały być przyjmowane w okresie od końca 2008 roku do przełomu lat 2012/2013. - Były to korzyści przyjmowane za różne sytuacje. W części dotyczyło to działań podległych mu urzędników z Urzędu Marszałkowskiego, stąd zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści. Ale w części były to też zachowania związane z podejmowaniem się załatwienia konkretnych spraw w jednostkach samorządowych, które formalnie marszałkowi nie podlegały - mówi Andrzej Jeżyński. Jak dodaje, dwa spośród czynów o charakterze korupcyjnym dotyczą też sfery intymnej.- Jak wynika z naszych ustaleń dowodowych Mirosław K. miał załatwić zatrudnienie, a następnie zwolnienie osoby w podległym mu urzędzie, za co otrzymał korzyść osobistą w postaci szeregu stosunków seksualnych odbywanych z inną osobą - mówił na konferencji prasowej prokurator Jeżyński.

Oskarżeni poddadzą się karze?

Oprócz Mirosława K. na ławie oskarżonych zasiądzie też osiem innych osób, w tym trzej przedsiębiorcy i dwaj samorządowcy. Trzy osoby chcą dobrowolnie poddać się karze; zaproponowały dla siebie kary więzienia w zawieszeniu. Jedna z nich ma też oddać około pół miliona nienależnie pobranej dotacji z Funduszu Osób Niepełnosprawnych.

Nie jest tajemnicą, że przesłanie do sądu aktu oskarżenia nie kończy sprawy - są też wątki wyłączone do odrębnego śledztwa. Śledczy nie zdradzają jednak szczegółów.