"Słowa szefa FBI to nieprzyjemny, ale drobny fakt. Histeria w Polsce - zaskakująca"

- To, że Amerykanie nie przepraszają za słowa Jamesa Comeya, powinno mieć wpływ na wzajemne relacje i zaufanie. Ale nie ma co histeryzować - komentował w TOK FM prof. Aleksander Smolar. Wg szefa fundacji Batorego poważniejszym tematem do debaty w Polsce, niż słowa dyrektora FBI, powinna być histeryczna reakcja polskich polityków.
Raczej nie doczekamy się przeprosin, których domagają się polskie władze, w związku z wypowiedzią szefa FBI. James Comey przyznał co prawda, że żałuje, iż mówiąc o współodpowiedzialności za Holocaust wymieniał nazwy państw. Ale przeprosić nie zamierza.

- Jeśli amerykańskie władze nie reagują na żądanie strony polskiej, to powinno mieć to wpływ na wzajemne relacje i zaufanie. To trzeba traktować jako sposób edukowania naszych partnerów. Ale nie można histeryzować - komentował prof. Aleksander Smolar w "Poranku Radia TOK FM".

Według szefa fundacji Batorego najwięcej uwagi wymaga teraz zastanowienie się nad "ilością histerii", jaką wywołały słowa Comeya wśród naszych polityków.

- Ta wypowiedź była nieprzyjemnym faktem, ale drobnym. Comey przyznał, że popełnił błąd. Ale całe jego wystąpienie nie było głupie. To, że sprawa od kilku dni jest na czołówkach naszych mediów, pokazuje stan psychiczny Polski, w każdym razie dziennikarzy i klasy politycznej. Ilość histerii, nadwrażliwości była zaskakująca. To powinno być przedmiotem dyskusji o stanie Polaków - uważa prof. Smolar.

"Zabrakło dyżurnego z wiadrem zimnej wody" - Tym komentuje burzę wywołaną przez wypowiedź szefa FBI>>>

Więcej o: