Marian Kowalski: Tak - dla podatku liniowego. Nie - dla in vitro [KWESTIONARIUSZ]

Wiceszef Ruchu Narodowego nie chce wejścia Polski do strefy euro. Sprzeciwia się też wprowadzeniu regulacji dotyczących in vitro. Bo jak mówił w TOK FM, w cyklu "Usłysz swojego prezydenta", "tradycyjne metody powoływania nowego życia" są przyjemniejsze i bezpieczniejsze.
Czy jest pan zwolennikiem podatku liniowego czy progresywnego?

Raczej się skłaniam ku podatkowi liniowemu. Ale niski podatek liniowy. Podkreślam, żaden z obecnie obowiązujących w Polsce podatków nie jest idealny.

Czy jest pan zwolennikiem wprowadzenia euro w Polsce?

Polska musi mieć narzędzie do prowadzenia własnej polityki finansowej, czyli złotówkę. Problem tzw. frankowiczów pokazał, że przewalutowanie kredytów może być narzędziem do ratowania tych ludzi w nieszczęściu. Manipulowanie kursem złotego może sprzyjać polityce np. proeksportowej czy proimportowej. Jeśli pozbędziemy się własnej waluty, to nie będziemy mogli się posługiwać tym narzędziem.

Czy jest pan zwolennikiem in vitro?

Uważam, że tradycyjne metody powoływania nowego życia są bardziej przyjemne, bezpieczne i nie dają pola do popisu rozmaitym lobbystom z branży in vitro, którzy chcą się podpiąć do kasy państwowej.

Czy jest pan zwolennikiem religii w szkołach publicznych?

Wolałabym, żeby o tym, co jest w szkole, decydowali rodzice, a nie politycy czy urzędnicy. Gdybym miał potomstwo, to bym posyłał je na lekcje religii.