Clarkson tłumaczy się z afery w "Top Gear": Myślałem, że miałem raka

Jeremy Clarkson, na dwa dni przed uderzeniem producenta programu "Top Gear", miał usłyszeć od lekarza, że prawdopodobnie ma raka. Taką wersję były prezenter BBC przedstawił w "Sunday Times".

Polub i bądź na bieżąco!

W felietonie dla "Sunday Times" Clarkson opisuje swój stan emocjonalny w dniach poprzedzających feralny atak na Oisina Tymona, producenta "Top Gear".

"Straciłem moje dziecko"

Według Clarksona incydent był "najbardziej stresującym dniem jego 27-letniej pracy dla BBC". "Dwa dni przed awanturą mój lekarz powiedział mi, że guzek na moim języku to prawdopodobnie nowotwór i że mam to natychmiast sprawdzić" - pisze Clarkson. "Ale nie mogłem tego zrobić. Byliśmy w środku serii, a Top Gear zawsze było i jest pierwsze" - podkreśla.

Prezenter pisze też o swojej obsesji na punkcie pracy, zwłaszcza po rozpadzie małżeństwa i śmierci matki. Clarkson podkreśla, że choć program bezlitośnie pożerał jego czas i energię, "kochał go jak własne dziecko". "Straciłem moje dziecko, jednak stworzę kolejne" - zapowiada.

Koniec Clarksona

Clarkson został zawieszony przez BBC 10 marca po kłótni z producentem swojego programu. Prezenter miał mu zrobić awanturę i uderzyć, bo po całym dniu pracy do hotelu nie dostarczono mu ciepłego jedzenia. Tony Hall, dyrektor BBC, potwierdził że umowa z Clarksonem nie zostanie przedłużona.

Poznaj cięty język Jeremy'ego Clarksona - sprawdź jego książki



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!