Atak hakerów na Sony. WikiLeaks opublikowało tysiące wykradzionych dokumentów i e-maili

Witryna WikiLeaks opublikowała ponad 30 tys. dokumentów i 170 tys. e-maili, które zostały wykradzione firmie Sony Pictures podczas listopadowego ataku hakerów - podaje portal variety.com. Do tych doniesień nie odniósł się jak na razie rzecznik koncernu.

Polub i bądź na bieżąco!

Komputery pracowników Sony Pictures zostały zaatakowane przez grupę cyberprzestępców ukrywanych się pod nazwą GOP (Guardians of Peace, z ang. Strażnicy Pokoju) 25 listopada. Atakujący chcieli wówczas przede wszystkim wycofania filmu szkalującego przywódcę Korei Północnej. Do mediów trafiły też wtedy próbki przejętych e-maili i innych poufnych danych, które mogłyby skompromitować Sony lub narazić firmę na straty finansowe.

Teraz na publikację tysięcy wykradzionych Sony dokumentów zdecydowała się WikiLeaks. - To archiwum pokazuje, jak funkcjonowała wewnątrz międzynarodowa korporacja - oświadczył autor witryny Julian Assange. Jak dodał, materiały "należą do domeny publicznej, bo dotyczą konfliktu geopolitycznego".

WikiLeaks podkreśla też, że wśród opublikowanych danych znajdują się dowody na działalność lobbingową firmy. Koncern miał kupować poparcie prominentnych amerykańskich polityków - m.in. gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo - tak, by w projektach ustaw i przepisach podatkowych wspierali walkę z piractwem.

To nie pierwszy atak hakerów na Sony

Sony padała ofiarą podobnych ataków już wcześniej. Wszystko zaczęło się w roku 2011, gdy firma postanowiła pociągnąć do odpowiedzialności karnej młodego Georga Hotza (znanego jako geohot), który złamał zabezpieczenia Playstation 3.

W wyniku ataku usługa sieciowa Playstation Network była niedostępna przez niemal miesiąc, co kosztowało firmę 20 mln dol. Sony stracił też dane 77 milionów użytkowników. Całkowity koszt śledztwa, rekompensat, kar finansowych i odbudowy zabezpieczeń mógł pochłonąć nawet 24 miliardy dolarów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!