Nocne wilki w Polsce? Kopacz w TOK FM: Prowokacja. Jeśli będzie niebezpiecznie, po to jest prawo, by je stosować

- Zapowiedź przejazdu traktuję jako prowokację - mówiła o ?Nocnych wilkach? Ewa Kopacz. Przyznała, że nie wiadomo, czy rosyjscy motocykliści ubiegają się o wizy wjazdowe do Polski. - Jeśli to ma zaburzyć nasze bezpieczeństwo, po to jest prawo, aby się nim posługiwać - zapowiedziała jednak. Kopacz w emocjonalnym tonie zarzuciła też politykom PiS ingerowanie w prywatne życie Polaków.
Premier Ewa Kopacz była gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku Radia TOK FM. Prezentujemy najważniejsze wątki z rozmowy.

Ewa Kopacz w Poranku Radia TOK FM. Zobacz relację na żywo >>>

Przejazd "Nocnych Wilków" przez Polskę

Wielowieyska pytała szefową rządu, czy przejazd przez Polskę rosyjskich motocyklistów z grupy "Nocne wilki" zostanie zablokowany. - Zapowiedź przejazdu traktuję jako prowokację - zaznaczyła Kopacz. - Ostatnią decyzję w tej sprawie podejmie celnik wpuszczający ich na teren kraju - podkreśliła.

Premier wyjaśniła, że według informacji MSZ liderzy grupy nie ubiegali się ani o polską, ani o niemiecką wizę. Nie wiadomo jednak, czy zrobili to inni członkowie grupy, których nazwiska nie są znane. - Nie jesteśmy dziś w stanie sprawdzić, czy te osoby ubiegały się o wizę, nawet w kraju docelowym - mówiła o motocyklistach Kopacz. - Jeśli to ma zaburzyć nasze bezpieczeństwo, narazić Polaków na przykrości, po to jest prawo, aby się nim posługiwać - podkreśliła Kopacz, pytana o eskortę czy zabezpieczenie przejazdu.

Pakiet onkologiczny

- Lekarze mówią, że pakiet onkologiczny to porażka - wskazywała Wielowieyska. - Chciałabym, żeby wiarygodną ocenę temu rozwiązaniu wystawili przede wszystkim pacjenci. Bo pakiet onkologiczny miał skrócić kolejki, pozwolić szybciej rozpoznawać choroby nowotworowe. I to pacjenci mają czerpać korzyści - odparła Kopacz. Zaznaczyła, że dziś spotyka się z ministrem zdrowia i szefem MSZ. - Kiedy przyjedzie do mnie minister zdrowia, rozłoży papiery, będę do dyspozycji i uczciwie przedstawię sytuację - zapowiedziała. Jednocześnie zaznaczyła, że jeśli do poprawnego działania pakietu będą potrzebne pieniądze, to "one się znajdą".

Kopacz obiecała też, że nie będzie podwyższała składki zdrowotnej. - Dzisiaj najprostszym rozwiązaniem, ci którzy nie chcą podejmować się trudnych zadań, mówią: najlepiej dosypać pieniędzy - stwierdziła premier.

Ustawa o in vitro

- Z całym szacunkiem dla opinii Kościoła i episkopatu, polskie prawo tworzy demokratycznie wybrany parlament. To oni zdecydują, czy to prawo będzie obowiązujące - skomentowała Kopacz naciski Kościoła ws. ustawy o in vitro. Premier podkreśliła, że ustawa jest kompromisem, na który Polska "zasłużyła".

- Mam wrażenie, że moi koledzy z opozycji boją się tego kompromisu jak diabeł święconej wody. Może lepiej się czują w wiecznej walce, kłótni, spisku, niż w tworzeniu prawa dla ludzi, którzy dzisiaj chcą się cieszyć macierzyństwem, ojcostwem - podkreśliła Kopacz.

Premier w emocjonalnym tonie zarzuciła PiS brnięcie w absurdy w sprawie in vitro. Wytknęła konserwatystom, że chcieli więzienia dla pacjentów i pozbawienia prawa wykonywania zawodu dla lekarzy stosujących tę metodę. - Brakuje mi pytania do polityków PiS, kto im dał moralne prawo, żeby mówić Polakom, jak mają żyć, ile mają mieć dzieci, kogo mają kochać. Gdzie oni mają kwalifikacje, żeby dawać takie drogowskazy moralne? Może dzisiaj nie urządzajcie Polakom na siłę życia. Niech Polacy korzystają z wolności, którą dała im demokracja. Niech podejmą decyzje w swoim sumieniu - mówiła Kopacz.

Katastrofa smoleńska

Wielowieyska pytała, czy PO nie dała się "zepchnąć do defensywy" podczas obchodów piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej. - Nie sądzę. Obchodziła z klasą, spokojnie, nie dzieląc Polaków, pokazując jak upamiętniać tych, którzy zginęli, w dobry sposób - przekonywała Kopacz.

Prowadząca zarzucała premier, że nie wykazała dostatecznej inicjatywy w sprawie pomnika smoleńskiego. Pytała, czy nie powinien on jednak stanąć na Krakowskim Przedmieściu, jak chce część rodzin smoleńskich i polityce PiS. I czy premier nie powinna była naciskać na stołecznych radnych PO. - Dzisiaj moi radni to ludzie, którzy samodzielnie myślą i podejmują decyzje. Żyję w kraju demokratycznym i nie tylko radnym, ale i każdemu Polakowi nie zabraniam samodzielnego podejmowania decyzji - odparła Kopacz. - Sprawmy, żeby pomnik był miejscem jednoczenia, nie dzielenia Polaków. I to jest wysiłek! - zakończyła.