Katastrofa smoleńska. Wielowieyska do dziennikarzy: Nie wiesz, co się stało? Posłuchaj ekspertów, a nie kolesiów od zgniecionych parówek

Katastrofa smoleńska. - Absurdalne teorie dotyczące Smoleńska to także zasługa dziennikarzy, którzy powtarzają bezmyślnie "nie wiem, co się stało" - mówiła w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. - Nie wiesz, to przeczytaj, zastanów się - apelowała przede wszystkim do Bogdana Rymanowskiego, który wyznał: "Jestem w grupie ludzi, którzy wciąż nie wiedzą, co się stało".
Dominika Wielowieyska była w Poranku Radia TOK FM wyraźnie poirytowana rozmową Bogdana Rymanowskiego z TVN24 opublikowaną w weekendowym "Plus Minus", dodatku do "Rzeczpospolitej". "Sprzeciwiam się myśleniu, że są tacy, którzy wierzą w zamach i są w "sekcie smoleńskiej", i tacy, którzy nie wierzą i są w "sekcie antysmoleńskiej". To jest sprawa wyłącznie rozumu i wiedzy. Dzisiaj jestem w grupie ludzi, którzy wciąż nie wiedzą, co się stało" - stwierdził dziennikarz.

"Rymanowski musi użyć rozumu"

- Dwa niezależne zespoły ekspertów opisały dokładnie, co się stało w Smoleńsku - podkreśliła Wielowieyska. Dalej odniosła się do ujawnionych nowych stenogramów z kokpitu tupolewa, które na nowo roznieciły dyskusję na temat przebiegu lotu. - Nie stenogramy są kluczowe, ale przede wszystkim rejestratory lotu, które od początku były w Polsce. One pokazują jasno, jakie bezhołowie panowało w kokpicie, brak procedur, bałagan, nieumiejętność i złe decyzje podejmowane przez pilotów. Dla wszystkich racjonalnie myślących to oczywiste. I jeśli Rymanowski tego nie rozumie, musi się zmusić do użycia rozumu. I wtedy zrozumie - zaznaczyła.

Publicystka podkreślała, że odmienną kwestią jest prawo do krytyki instytucji państwowych za błędy, które popełniły. Włącznie z tymi, które doprowadziły do samej katastrofy smoleńskiej. - Ale oczekuję od dziennikarzy, publicystów i innych postaci życia publicznego, że użyją swojego rozumu. Żeby nie mącić ludziom w głowach, nie opowiadać macierewiczowskich głupot. Dokładnie wiadomo, co stało się w Smoleńsku, niezależnie od zastrzeżeń do prokuratury i wielu państwowych instytucji - podkreśliła.

"Walkę o Smoleńsk wygrają zdeterminowani"

Wielowieyska zgodziła się z dzisiejszym komentarzem Tomasza Lisa w "Newsweeku", który napisał, że to Jarosław Kaczyński dokonał zamachu, tyle że na polskim społeczeństwie. Prowadząca Poranek Radia TOK FM zwróciła też uwagę na tekst Piotra Gursztyna w "Do Rzeczy", poświęcony Smoleńskowi i politycznym grom wokół katastrofy.

"W szerszym kontekście walkę o Smoleńsk wygra strona bardziej zdeterminowana. Bardzo wolno, milimetr po milimetrze, to ona dyktuje narrację, na razie zasiała zwątpienie i nieufność do wersji oficjalnej. To dużo, zważywszy na to, jak mało miała możliwości głoszenia swojej wersji" - pisze Gursztyn.

"Nie słuchaj kolesiów od zgniecionych parówek"

- Ale to, że się udało te absurdalne teorie wprowadzić do debaty publicznej, to także zasługa dziennikarzy, którzy powtarzają bezmyślnie "nie wiem, co się stało w Smoleńsku" - mówiła Wielowieyska. - Nie wiesz, to przeczytaj, zastanów się, wysłuchaj dokładnie, co powiedzieli specjaliści, nie jacyś kolesie, którzy posługiwali się zgniecionymi parówkami i puszkami, którzy twierdzili, że nie było brzozy, a potem się okazało, że była. Trzeba się opierać na ekspertyzach poważnych ludzi. I tacy zasiadali w obu zespołach. Ważne, żeby to powtarzać, bo doszliśmy do paranoicznej sytuacji - zakończyła Wielowieyska.

Więcej o: