Oto "pałac Putina? z lotu ptaka? Pierwsze takie zdjęcie słynnej posiadłości za miliony dolarów

Współpracownik tropiciela korupcji w Rosji, Aleksieja Nawalnego, opublikował zdjęcie lotnicze pałacu nad Morzem Czarnym. Posiadłość nieoficjalnie znana jest jako ?pałac Putina?. Kreml od lat zaprzecza, że to luksusowa rezydencja przywódcy Federacji Rosyjskiej.
POLUB NAS
"Zobaczcie zdjęcie "Pałacu Putina" nieopodal Gelendżyka (obecnie należy do podmiotu z raju podatkowego). Do tej pory nie było nigdzie publikowane" - napisał na Facebooku Gieorgij Alburow, pracujący w Funduszu ds. Walki z Korupcją - organizacji założonej przez działacza opozycji, blogera Aleksieja Nawalnego:

???????? ??????? ?????? ?????? ??? ??????????? (?????? ?? ????? ???????), ?? ????? ?????? ?? ????????????????? http://i.imgur.com/YN5xp8S.jpg

Posted by Georgy Alburov on Saturday, 4 April 2015


Takiego zdjęcia rezydencji w Praskowiejewce nieopodal Gelendżyka rzeczywiście jeszcze nie było. Były inne. Zbudowany na wybrzeżu Morza Czarnego pałac w stylu włoskim przyciągnął uwagę mediów w grudniu 2010 r. Wówczas to jeden z byłych stronników Putina, biznesmen Siergiej Kolesnikow, ujawnił - jak twierdzi - schemat wyprowadzania pieniędzy z rosyjskich funduszy publicznych przeznaczonych na program naprawy służby zdrowia na potrzeby budowy czarnomorskiej rezydencji.

Kolesnikow napisał o całej sprawie w liście do ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, a reporter "Washington Post", który z nim rozmawiał, twierdził, że istnieją dokumenty, które potwierdzają słowa Kolesnikowa.

Jak wygląda z bliska "pałac Putina" i co w nim jest? Budowla robi wrażenie: do dyspozycji jej mieszkańców są m.in. kasyno, teatr zimowy, amfiteatr letni, baseny, tereny sportowe, lądowiska dla śmigłowców i piękny ogród.



Pałac za brudne pieniądze zarobione na służbie zdrowia

Kreml oczywiście zaprzeczył jakimkolwiek związkom Putina z pałacem. Tylko że, jak pisała w 2010 r. "Gazeta Wyborcza", pałac był oficjalnie własnością Nikołaja Szamałowa, wówczas przedstawiciela firmy Siemens na północno-zachodnią Rosję. A przy okazji znajomego Putina jeszcze z czasów, gdy pełnił on funkcję wicemera Petersburga w latach 90. A to właśnie m.in. Siemens dostał kontrakt na dostawę sprzętu medycznego do publicznych placówek służby zdrowia w Rosji.

Według śledztwa, przeprowadzonego przez reporterów Agencji Reutera, Szamałow i jego wspólnik sprzedawali sprzęt szpitalom po zawyżonych cenach. Wartość transakcji sięgnęła 195 mln dolarów (część sum na program zdrowotny mieli wyłożyć - nie wiadomo, czy ze świadomością planowanego przekrętu - najbogatsi rosyjscy oligarchowie z Romanem Abramowiczem na czele). Wykorzystując wynegocjowane z dostawcami sprzętu medycznego ulgi cenowe (o których nie informowali nabywców), panowie zarobili na czysto bardzo duże pieniądze - według Agencji Reutera na konta w szwajcarskich bankach trafiło co najmniej ok. 84 mln dolarów. A co najmniej 48 mln dolarów z tychże kont trafiło do firmy, która była jednym z budowniczych łączonej z Putinem rezydencji.

Nie liczy się sprzęt, liczy się fotograf!

Posted by Gazeta.pl on Friday, April 3, 2015


Jedna z najodważniejszych książek, jakie napisano o Putinie. Sprawdź >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!