"W Kongresie jest ogromne poparcie, by Ukraina dostała ofensywną broń. Bez silnego oporu Putin pójdzie dalej"

- Ukraińcy muszą mieć śmiercionośną broń obronną, by powstrzymać agresję Rosji. Jeśli opór nie będzie silny, Putin będzie parł naprzód - mówi dla Gazeta.pl Mac Thornberry, szef Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów.
POLUB NAS
Komisja ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów nadzoruje politykę obronną Stanów Zjednoczonych i trwające operacje wojskowe USA. Thornberry, Republikanin z Teksasu, kilka dni temu był na Ukrainie, której Amerykanie przekazali niedawno pierwszą partię nieofensywnego uzbrojenia. Podczas rozmowy w Muzeum Powstania Warszawskiego ten wpływowy deputowany do Izby Reprezentantów podkreślił, że w Kongresie coraz głośniej słychać poparcie dla idei wsparcia Kijowa także bronią ofensywną.

Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Wspierał pan w Kongresie ustawę przewidującą dostarczenie broni ofensywnej Ukrainie. Czy uważa pan, że konflikt w Donbasie da się rozwiązać tylko z użyciem siły?

Mac Thornberry: Uważam, że bez silnego oporu pan Putin będzie parł naprzód. Ukraińcy mają prawo się bronić - bronią, która może powstrzymać czołgi.

Przywołując ducha polityki Reagana, pisał pan, że aby dyplomacja była skuteczna, niezbędny jest też młot, który trzymamy za plecami?

Cała filozofia prezydenta Reagana opierała się na tym, że jeśli chcesz mieć pokój, musisz być silny. "Pokój poprzez siłę". Te słowa są aktualne do dziś, także przeciw agresorowi takiemu, jakim jest Rosja na Ukrainie.

Czy pana zdaniem działania obecnego rządu USA - czyli sankcje, rotacyjna obecność wojsk USA w Europie Wschodniej i dostawy broni nieofensywnej dla Ukrainy - są wystarczające?

Są różnice zdań w amerykańskim rządzie w kwestii najlepszego rozwiązania kwestii ukraińskiej. Sądzę, że istnieje olbrzymie poparcie w Kongresie - ponadpartyjne: wśród demokratów i republikanów - by wspomóc Ukrainę śmiercionośnymi środkami obronnymi - aby Kijów mógł skuteczniej powstrzymywać agresję. Próbujemy przekonać do tego administrację Obamy.

I co wynika z tych starań?

Wciąż nad tym pracujemy. Myślę, że są sygnały świadczące o tym, że Rosjanie uzupełniają wyposażenie i zaopatrzenie swoich wojsk, że ofensywa na Ukrainie ruszy. Mogą zostać zatrzymani tylko wtedy, gdy opór będzie silny. Ukraińcy muszą mieć broń, by tego dokonać.

Nie sądzi pan, że nawet przy maksymalnie hojnym wsparciu USA dla Ukrainy Moskwa wciąż będzie dysponowała większą siłą niż Kijów?

Oczywiście. Ukraina nigdy nie będzie silniejsza niż Rosja. Z drugiej strony Putin twierdził, że jego wojsk na Ukrainie nie ma. Musi zostać powstrzymany - bo inaczej będzie działał dalej - czy to w kolejnych częściach Ukrainy, czy też w innych państwach. Więc istotne jest, dla wszystkich krajów, które wierzą w wolność, by ta agresja została odparta.

Według pana armia USA musi współpracować i skuteczniej pozyskiwać najnowsze technologie od prywatnych firm, by wojsko amerykańskie zachowało przewagę technologiczną.

Zgadza się.

Ale to wciąż najpotężniejsza armia świata. Zaś w Europie Wschodniej słychać głosy, że to, czego brakuje waszemu wojsku w tym regionie, to liczby. A konkretnie: większej liczby waszych żołnierzy i sprzętu w Europie Wschodniej na stałe.

To prawda. NATO, w tym USA, pozwoliły, by część potencjału, który tu mieliśmy, zanikła, ponieważ nie słyszeliśmy nadchodzących stąd ostrzeżeń naszych przyjaciół, takich jak Polacy, o zagrożeniu z odradzającej się Rosji. Więc teraz nadganiamy. Stąd widoczna większa obecność naszych wojsk, rotacyjnie rozmieszczanych w Europie Wschodniej. To może prowadzić do większej permanentnej obecności w przyszłości, ale na razie jest dużo większa aktywność w Europie, szczególnie wschodniej, niż przedtem.

Czy możemy się spodziewać zmiany podejścia do kwestii permanentnej obecności wojsk USA w Europie Wschodniej w przypadku zwycięstwa wyborczego kandydata Republikanów na prezydenta?

- Sądzę, że jest na to spora szansa niezależnie od tego, kto i z której partii wygra następne wybory prezydenckie.

Nadchodzący szczyt NATO w 2016 r. odbędzie się w Polsce. Jakie są oczekiwania w Kongresie i kręgach wojskowych USA w kwestii europejskiej gotowości obronnej i wydatków na obronę europejskich krajów NATO?

Na tym szczycie będzie wiele ważnych spraw do omówienia. Po pierwsze, aktualna sytuacja na Wschodzie, po drugie - cieszymy się, że Polska zwiększa swój budżet obronny, cieszę się, że USA też - i mam nadzieję, że inne kraje pójdą tą ścieżką. Po trzecie - jak wyglądają nasze zdolności obronne wobec hybrydowego sposobu prowadzenia wojny, który widzieliśmy na Ukrainie. Po czwarte - znaczenie artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego - jakiego rodzaju działania są jego złamaniem? Warszawskie spotkanie będzie bardzo ważne - dlatego, że okoliczności się tak szybko zmieniają.

Czy stratedzy US Army wzięli już na warsztat wojnę hybrydową i opracowują strategię przeciwdziałania takiemu sposobowi walki?

Zaczynamy to robić. Od stycznia w mojej komisji dwukrotnie już mieliśmy spotkania mające na celu analizę wojny hybrydowej i sprawdzenie, jak dobrze jesteśmy na nią przygotowani. Więc dopiero zaczynamy i możemy się wiele nauczyć od Ukraińców o tym, z czym się zmierzyli, i jest istotne, by wszystkie kraje NATO konsultowały się wzajemnie, jeśli chodzi o reformę NATO, by móc lepiej radzić sobie z wojną hybrydową, gdy zauważymy jej symptomy - czy to na Ukrainie, czy w innym państwie.



Mac Thornberry jest przewodniczącym Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów Kongresu USA.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!